Voyager 2 odezwał się do nas spoza Układu Słonecznego

Artykuł/Nauka 05.11.2019
Voyager 2 odezwał się do nas spoza Układu Słonecznego

Voyager 2 odezwał się do nas spoza Układu Słonecznego

Samo przekroczenie granicy Układu Słonecznego było nie lada wyczynem Voyagera 2. Okazuje się jednak, że ta mała sonda dokonała czegoś więcej – zdołała przesłać na Ziemię bardzo ciekawe dane pochodzące z granicy heliosfery.

Już rok temu mogliśmy sobie pogratulować z powodu wysłania dwóch maszyn poza granice naszego układu gwiezdnego. Teraz, oprócz irracjonalnego powodu do dumy, otrzymaliśmy jeszcze coś. W zasadzie to nie my, tylko naukowcy z NASA, którzy kolejnej okazji na przyjrzenie się danym pochodzącym z heliopauzy nie otrzymają zbyt szybko.

Voyager 2 za granicą Układu Słonecznego

Heliopauza to nic innego, jak mądra nazwa obszaru granicznego pomiędzy heliosferą, a przestrzenią międzygwiezdną. A co to takiego heliosfera? To, w uproszczeniu, strefa wpływów naszej gwiazdy. Objawiają się one większym ciśnieniem wiatru słonecznego od ciśnienia wiatrów galaktycznych. Jeszcze dobitniej: heliosfera to bąbel tworzony przez materię, którą nieustannie wyrzuca Słońce. Ziemia i inne planety Układu Słonecznego znajdują się właśnie w tej bańce.

Co dzieje się poza nią? Pierwsze dane na ten temat dostarczyła sonda Voyager 1, która przekroczyła heliopauzę w 2012 r. i dostarczyła nam stamtąd informacji dotyczących pola magnetycznego panującego wewnątrz i na zewnątrz helio-granicy. Zaskoczyły one wówczas naukowców pod względem tego, że pomiędzy wnętrzem i zewnętrzem heliosfery nie nastąpiła żadna znacząca różnica, jeśli chodzi o kierunek pól magnetycznych, ilości naładowanych cząsteczek.

Na szczęście mogliśmy liczyć na dane z jeszcze jednej sondy. Informacje dostarczone przez Voyagera 2 były zaskakująco różne od tego, co odkrył Voyager 1. Dane z drugiej sondy potwierdziły hipotezę astronomów o tym, że może istnieć różnica między kierunkiem pola magnetycznego wewnątrz heliosfery, gdzie pola magnetyczne pochodzą od Słońca, a na zewnątrz, gdzie pola magnetyczne pochodzą od wybuchających gwiazd, które eksplodują w różnych kierunkach, czyniąc przestrzeń międzygwiezdną nieco mniej poukładanym miejscem.

Kolejną niespodzianką dostarczoną przez Voyagera 2 jest liczba „wyciekających” cząstek z heliosfery do przestrzeni międzygwiezdnej. Nawet po przekroczeniu heliopauzy, sonda wychwyciła cząstki wyrzucane przez Słońca. Poprzedni Voyager nie widział takiego wycieku. Dlaczego tak się stało? Na razie nie znamy odpowiedzi na to pytanie.

Edward Stone, naukowiec z Caltech, który poświęcił całkiem sporo swojego życia na obsługę obu misji Voyager zaznacza, że dane z obu sond dostarczyły naukowcom wielu niespodzianek dotyczących heliopauzy. Obszar ten jest wielce ciekawy, gdyż stwarza okazję do lepszego poznania Słońca, przestrzeni międzygwiezdnej i tego, jak wygląda interakcja między nimi.

Nadal mamy wiele niespodzianek, których w ogóle się nie spodziewaliśmy. To dla nas bardzo ekscytujący czas – mówi Stone.

Nie możemy zapominać również o tym, że te imponujące dane otrzymaliśmy dzięki technologii z lat 70.

Voyager 2 rozpoczął swoją misję w 1977 r. Jeśli komuś nie chce się liczyć: 1977 r. był 42 lata temu. Voyager 2 poleciał zresztą wcześniej, niż Voyager 1. Start odbył się 20 sierpnia 1977 r. Kilka tygodni później, 5 września 1977 r. wystartował Voyager 1. Obie sondy ważyły 825 kg, a w przestrzeń kosmiczną wyniosły je rakiety Titan-Centaur. Konstrukcja sond była rozwinięciem statków Mariner.

Voyagery zasilane są generatorami działającymi dzięki rozpadowi promieniotwórczemu plutonu. Ich moc przez lata zmniejsza się, ale nadal wystarcza do pracy. Ponad 3,5-metrowe anteny zapewniają łączność z Ziemią. Zasługi? Całe mnóstwo. NASA przypomina, że Voyager 1 był pierwszym w historii statkiem stworzonym przez człowieka, który osiągnął przestrzeń międzygwiezdną. Z kolei Voyager 2 był jedyną sondą, która przeleciała w pobliżu wszystkich znanych zewnętrznych planet Układu Słonecznego.

Niestety misja obu dobiegnie niedługo końca. Z powodu braku energii ostatnie instrumenty naukowe sond przestaną działać w okolicach 2030 r. Statki nadal, zgodnie ze swoją nazwą, będą podróżować przez przestrzeń kosmiczną. NASA wylicza, że ich prędkość przekracza 48 280 km/h. Oby nic nigdy ich nie zatrzymało.

Dołącz do dyskusji