Miał być strzał w dziesiątkę, wyszedł strzał w stopę. Red Dead Redemption 2 na PC to dramat

Artykuł/Gry 06.11.2019
Miał być strzał w dziesiątkę, wyszedł strzał w stopę. Red Dead Redemption 2 na PC to dramat

Miał być strzał w dziesiątkę, wyszedł strzał w stopę. Red Dead Redemption 2 na PC to dramat

Rockstar zaliczył potężny falstart. Red Dead Redemption 2 na PC sam będzie musiał błagać o odkupienie u zirytowanych graczy.

Zamiast wielkiego pecetowego święta radości, mamy wielki pecetowy festiwal wkur… no. Trudno się dziwić. Od wczoraj gracze z całego świata donoszą, iż Red Dead Redemption 2 na PC jest albo niegrywalny, albo sypie błędami z taką częstotliwością, że i tak odechciewa się grać.

Red Dead Redemption 2 na PC słusznie zbiera tęgie baty

Najczęściej raportowanym przez graczy błędem jest nieoczekiwane zamknięcie gry. Dotyczy to zwłaszcza nowych kart graficznych od AMD i Nvdii oraz zastosowania DirectX 12.

Źródło: PCGamer

Rockstar w swoim Launcherze kieruje do strony z rzekomym rozwiązaniem problemu, ale to rozwiązanie nic nie daje – polega ono bowiem na aktualizacji sterowników do najnowszej wersji, które u większości graczy niczego nie zmienia. Gra jak nie działała, tak nie działa.

U mnie działa. Ale jak działa, to inna sprawa.

Mam to szczęście, że na moim pececie Red Dead Redemption 2 udało się uruchomić, udaje się grać i niebawem będziecie mogli przeczytać wrażenia po pierwszych kilku godzinach rozgrywki.

Nie znaczy to jednak, że obyło się bez wpadek. Pierwszą zaliczył sam Rockstar Launcher przy instalacji – o ile 110 GB plików gry na światłowodzie pobrało mi się w 15 minut, tak potem przez bite 1,5h (sic!) Launcher raczył mnie „odszyfrowywaniem” plików gry. Po „odszyfrowaniu” natomiast musiał pobrać kolejne pliki, nim uruchomił proces instalacyjny. W efekcie od dodania gry do biblioteki do zakończenia jej instalacji upłynęły ponad 2 godziny. Dramat.

Red Dead Redemption 2 na PC nie działa

Po pierwszych kilku godzinach mogę też powiedzieć, że Red Dead Redemption 2 na PC jest fatalnie zoptymalizowaną grą.

Mój osobisty komputer nie należy do najpotężniejszych, ale przy Intel Core i7-8700K, grafice GTX 1080, 32 GB RAM-u i SSD NVMe gra powinna – kolokwialnie mówiąc – śmigać.

Tymczasem absolutnym maksimum, jakim udało mi się wycisnąć z gry na tej konfiguracji, jest 30-40 fps-ów na zmodyfikowanych ustawieniach ultra przy rozdzielczości 2560 x 1440 px. Nawet po obniżeniu niektórych parametrów, takich jak jakość odbić czy dystans rysowania, gra potrafi „chrupnąć” przy bardziej angażującej podzespoły scenerii.

Chcąc cieszyć się pełną płynnością rozgrywki nie ma rady – konieczne jest obniżenie rozdzielczości do Full HD lub obniżenie poziomu detali.

Do tego nawet na ultra gra wygląda… co najwyżej ok. Jest pięknie, ale nie tak pięknie, by usprawiedliwiać fatalną optymalizację.

Na miejscu graczy walczących z błędami domagałbym się zwrotu.

Rockstar przed premierą RDR2 na PC mocno forsował swój własny Launcher, a też gra zadebiutowała w nim na miesiąc przed premierą na Steamie, by dodatkowo przekonać graczy, że warto skorzystać z aplikacji wydawcy.

Niestety wtopa z RDR2 pokazała, że nie warto było zamawiać gry w przedsprzedaży i w pełni rozumiem irytację graczy, którzy mają pełne prawo czuć się poszkodowani. Nie dość, że czekali mnóstwo czasu na premierę gry, to dostają produkt niedopracowany, źle zoptymalizowany i często po prostu niedziałający.

Opcje dla niezadowolonych są dwie – albo zagryźć zęby i czekać na poprawki od Rockstara, albo żądać zwrotu i kupić grę jeszcze raz, gdy ta zadebiutuje na Steamie 5 grudnia.

Bo co do tego, że w tę grę trzeba zagrać, nie ma najmniejszych wątpliwości – spędziłem w niej dopiero kilka godzin, a już kocham jej klimat i rozmach. Szkoda tylko, że przedstawiciele PC Master Race muszą znosić takie babole, by móc się tym klimatem nacieszyć.

Dołącz do dyskusji