Plazmowe głośniki i lewitujące gramofony – dwa najdziwniejszy sprzęt na Audio Video Show 2019

Plazmowe głośniki i lewitujące gramofony – dwa najdziwniejszy sprzęt na Audio Video Show 2019

Plazmowe głośniki i lewitujące gramofony – dwa najdziwniejszy sprzęt na Audio Video Show 2019

Tegoroczna edycja Audio Video Show, zgodnie z moimi przewidywaniami, oferowała tyle atrakcji dla zwiedzających, że odwiedzenie, osłuchanie i obejrzenie ich wszystkich było prawie niemożliwe. Szkoda, bo do obejrzenia było kilka naprawdę bardzo egzotycznych sprzętów.

I mówię tu o takiej egzotyce, która wyróżnia się na tle reszty audiofilskich zestawów, które same w sobie, dla przeciętnego człowieka, są bardzo egzotyczne same z siebie. Konfiguracje systemów od Gryphon Audio Designs, czy od McIntosha nie są czymś, na co napotykamy się codziennie. Niemniej jednak nie były to najdziwniejsze urządzenia na tegorocznej edycji. Przynajmniej według mnie. W kategorii dziwność postanowiłem wyróżnić dwa sprzęty:

Acapella Apollon z wysokotonowym głośnikiem plazmowym

acapella-apollon-audio-video-show-1

Z jednej strony, zastąpienie tradycyjnego przetwornika gorącą plazmą wydaje się straszną fanaberią. Z drugiej: dynamika dźwięku na wysokich częstotliwościach, jaką zapewnia to rozwiązanie jest absolutnie fenomenalna i bez problemu tą fenomenalność da się usłyszeć. Szczególnie podczas słuchania wyższych rejestrów granych przez instrumenty dęte człowiek ma wrażenie, że gdzieś za zestawem schowana jest kapela, która gra na żywo.

acapella-apollon-audio-video-show-2

Do tego dochodzi dość egzotyczny wygląd samych kolumn, które wyglądają trochę jak jakaś dziwna konstrukcja z innej planety. Jak już wygram w totka i będę urządzał sobie pokój do słuchania muzyki, na pewno odezwę się do pana Hermanna Wintera i zamówię sobie takie kolumny.

MAG-LEV, czyli lewitujący gramofon

audio video show 2018 winyle

Nie jest to co prawda najlepszy odtwarzacz winylowych płyt, jaki miałem okazję oglądać na Audio Video Show, ale to jedyny sprzęt korzystający z lewitacji magnetycznej. Sprzęt ten powstał dzięki kampanii na Kickstarterze i powoli zdobywa coraz większe uznanie w światku fanów czarnych płyt. Trudno się dziwić. Też chciałbym mieć w domu gramofon z lewitującym talerzem, którego obroty regulowane są przez wbudowane czujniki.

Gościom mówiłbym, że przecież powietrze gwarantuje najmniejszy współczynnik tarcia, przez co mogę słuchać moich płyt w najwyższej możliwej jakości. Ale tak naprawdę cieszyłbym się, że mam gramofon, który po włączeniu wysyła swój talerz w powietrze. Co z nieplanowanymi przerwami w dostawie prądu spytacie? Spokojnie – twórcy tego niecodziennego rozwiązania wyposażyli go w awaryjny zasilacz, więc nie trzeba się tym przejmować.

Jeśli zwróciliście uwagę na jakiś inny egzotyczny sprzęt, prezentowany podczas targów, zostawcie komentarz.

Dołącz do dyskusji

Advertisement