Prepaid nie jest dla każdego. Musiałem odstawić abonament, by się o tym przekonać

Prepaid nie jest dla każdego. Musiałem odstawić abonament, by się o tym przekonać

Prepaid nie jest dla każdego. Musiałem odstawić abonament, by się o tym przekonać

Rok temu uległem komentarzom pod artykułami o zmianach ofertowych u operatorów, że przecież prepaid jest bez umowy, wygodniejszy, i tak dalej. Po zakończeniu umowy z operatorem przeniosłem więc numer na kartę… i nie jestem zadowolony.

W abonamencie miałem przejrzyste zasady – konkretny zestaw usług za konkretne pieniądze. Pod koniec miesiąca na mailu lądowała fakturka, którą opłacałem jednym kliknięciem. Usługa telefoniczna nie wymagała ode mnie żadnej uwagi. Dopiero przejście na prepaid uświadomiło mi, jak bardzo doceniam tę prostotę i przejrzyste zasady.

Teraz, na 12 doładowań w ostatnim roku, może ze 4 razy zdążyłem na czas. W pozostałych przypadkach po prostu o tym zapominałem, bo kto by pamiętał o takich drobiazgach. A że w ramach oferty na kartę ustawiłem sobie usługę odnawianą automatycznie, to gdy środków na koncie nie było, usługa się nie odnawiała. Musiałem więc nie dość, że doładować konto ręcznie, to jeszcze ręcznie aktywować usługę.

Doceniam oczywiście wolność, jaką daje prepaid – doładowuję za tyle, ile chcę, korzystam z pakietu takiego, jak chcę i nie muszę czekać do końca wiążącej umowy, by np. zmienić usługę lub operatora. Rozumiem, dlaczego tak wielu ludzi prepaid nadal pociąga bardziej od abonamentu (i wygląda na to, że wielu ludzi po prostu nie ma problemu z pamiętaniem o terminowych doładowaniach jak niżej podpisany…).

Osobiście jednak wolę nie myśleć o tak błahych sprawach jak doładowywanie telefonu na czas, a że jestem raczej stały w uczuciach, nie potrzebuję też częstych zmian ofert i usług. Prepaid po prostu nie jest dla mnie.

Abonament to również korzyści, jakich nie daje prepaid.

W ramach oferty na kartę dostajemy standardowy zestaw minut i SMS-ów (zwykle darmowych), i paczkę GB. Na tym koniec. Wielu osobom to w zupełności wystarczy, a w zamian można cieszyć się niższą ceną.

Osobiście należę jednak do grona konsumentów, którzy są skłonni zapłacić więcej w zamian za dodatkowe korzyści. Weźmy za przykład nową ofertę PLAY HOMEBOX TV – czyli abonament komórkowy, internet oraz telewizję – w której to usługi telefoniczne wręcz wydają się dodatkiem do wszystkich bonusów, które otrzymujemy po podpisaniu umowy.

W podstawowym pakiecie dostajemy darmowe rozmowy i SMS-y w Polsce i krajach UE, a także 40 GB pakietu danych o pełnej prędkości, i nielimitowane GB z obniżoną prędkością.

Gratis dostajemy również dostęp do usługi PLAY NOW TV – 33 kanałów telewizji, które możemy oglądać na komputerze lub w aplikacji mobilnej. Za niewielką opłatą możemy dodatkowo rozszerzyć ofertę o programy sportowe, dla dzieci i wiele innych. W ramach tego samego abonamentu dostajemy też urządzenie TV BOX, a w nim dostęp do podstawowych kanałów telewizji naziemnej, a także aplikacji ze sklepu Google Play – YouTube’a i serwisów VOD. Wisienką na torcie jest bonus do wyboru: możemy rozszerzyć usługę albo o jeden z pakietów telewizyjnych – m.in. HBO GO, ELEVEN SPORTS lub Pakiet KIDS – albo o dodatkowe 50 GB internetu na dodatkowej karcie.

Wszystko to w ramach jednej usługi, która owszem – kosztuje więcej od prepaida – ale w zamian oferuje też znacznie więcej. Zarówno w ujęciu dostępnych możliwości, jak i spokoju ducha.

Ale na tym nie koniec korzyści w PLAY HOMEBOX TV.

Nowa oferta Play nie kończy się jednak na telefonie i strumieniowaniu telewizji czy muzyki.

W ramach pakietu dostępna jest również karta internetu mobilnego bez limitu GB (150 GB z pełną prędkością). Bardzo przydatne, jeśli nie mamy w domu możliwości przyłączenia stałego łącza, lub często podróżujemy, a nie chcemy stale korzystać z telefonu jako hotspotu. Do tego już za 5 zł miesięcznie możemy otrzymać dedykowany router do internetu.

Abonament ma jeszcze jedną przewagę – można do niego dobrać urządzenie. W przypadku PLAY HOMEBOX TV możemy wybierać spośród wielu atrakcyjnych ofert, w tym smartfonów przecenionych aż o 500 zł. Szczególnie dobrze wygląda tu Xiaomi Mi 9T, którego możemy mieć już za złotówkę na start przy niskim abonamencie.

Dla jednego wolnością jest brak umowy. Dla drugiego wolność to święty spokój.

Ja zdecydowanie należę do tej drugiej grupy. Chociaż rozumiem osoby wybierające prepaid by zaoszczędzić lub też móc zmieniać pakiety wedle woli, moje potrzeby są zupełnie inne – nie chcę pamiętać o doładowaniach czy aktywacji pakietu. Zmieniać pakietów również nie potrzebuję. Dla mnie to jest właśnie wolność – wolność od takich problemów.

Oferty na kartę mają swoje miejsce. To świetne rozwiązanie dla tych, którzy chcą oszczędzić, pamiętają o regularnym doładowaniu i zwyczajnie nie potrzebują usług dodatkowych. Jeśli jednak chcemy czegoś więcej, a przez „więcej” rozumiemy też „święty spokój” – abonament to jedyna droga.

*Materiał powstał we współpracy z siecią Play

Dołącz do dyskusji