Składane smartfony mają sens, ale nie takie jak Motorola Razr

Felieton/Sprzęt 14.11.2019
Składane smartfony mają sens, ale nie takie jak Motorola Razr

Składane smartfony mają sens, ale nie takie jak Motorola Razr

„W końcu składany smartfon, który ma sens” – czytam po premierze Motoroli Razr. I tuż po odesłaniu testowego egzemplarza Galaxy Folda zastanawiam się, gdzie jest ten sens.

Prześledziłem pierwsze opinie o składanej Motoroli Razr i dominuje w nich ekscytacja. Smartfon w udany sposób gra na sentymentalnej nucie, więc nic dziwnego, że na pierwszy rzut oka podoba się wielu osobom. Osobiście nie kupuję tego rozwiązania. Dosłownie i w przenośni.

Co nam dają składane smartfony?

samsung galaxy fold jako tablet

Tutaj odniosę się do Samsunga Galaxy Fold, bo tylko z nim mam realne doświadczenia użytkowe. Koncepcja stojąca za rozkładanym ekranem Galaxy Folda jest dość oczywista: to smartfon, który po rozłożeniu staje się tabletem. Daje to wymierne korzyści:

  • powierzchnia ekranu rośnie do wielkości małego tabletu (niewiele mniejszego od iPada Mini),
  • proporcje ekranu stają się bardziej tabletowe (ok. 4:3, a więc ponownie jak w iPadzie mogącym uchodzić za wzorzec tabletu w Sèvres),
  • aplikacje wyświetlają się w trybie tabletowym. Gmail ma widok kolumnowy, Chrome wyświetla pasek zakładek u góry, a Youtube siatkę miniaturek i boczny pasek z subskrypcjami.

Niestety rozkładany smartfon ma również wiele wad:

  • foliowa powierzchnia dużego ekranu jest bardzo narażona na zarysowania,
  • widoczne łączenie dwóch części ekranu załamuje światło w miejscu zgięcia,
  • obudowa po złożeniu urządzenia jest bardzo gruba,
  • całość jest ciężka, więc ciąży w kieszeni,
  • przedni ekran pełni funkcję pomocniczą i niewiele da się na nim zrobić.

Co nam daje Motorola Razr?

Motorola Razr to „odpowiedź na przerośnięte smartfony”. Ten argument teoretycznie ma sens, ale obawiam się, że w praktyce okaże się, że Razr to typowy przykład przerostu formy nad treścią. Motorola będzie miała wszystkie, co do jednej, wymienione wyżej wady składanych smartfonów. Będzie miała narażony na uszkodzenia główny ekran i kompletnie niepraktyczny przedni panel o wielkości znaczka pocztowego.

A co Motorola Razr da nam w zamian? Jedyną korzyścią jest mniejszy rozmiar urządzenia po złożeniu, a konkretnie mniejszy obrys kosztem grubszej konstrukcji. Po złożeniu Motorola Razr ma 9,4 x 7,2 x 1,4 cm, więc zmieści się w każdej kieszeni. I to jest świetne.

Do tego dochodzi wygląd. Nie przeczę, że Motorola Razr ma to coś. Przykuwa wzrok i jest niesamowicie gadżeciarska. Podejrzewam, że obok Motoroli Razr nawet najnowszy iPhone i Galaxy Note nie zrobią żadnego wrażenia.

Tylko czy te wątpliwe zalety przewyższą wady z jakimi użytkownicy Motoroli Razr będą walczyć każdego dnia?

Czy „odpowiedź na przerośnięte smartfony” jest warta wielu problemów związanych z elastycznym ekranem? I czy smartfony z ekranami ok. 6,18 cala (bo taki ma Motorola Razr) naprawdę są przerośnięte? Czy macie problem ze zmieszczeniem w kieszeni iPhone’a 11 (6,2”) i Samsunga Galaxy S10 (6,1”)? Poniżej znajdziecie grafikę, na której zestawiłem rozmiar trzech wymienionych smartfonów.

motorola razr

Motorola wydaje się mieć większy ekran, ale to złudzenie, ponieważ panel jest węższy niż u konkurentów. Proporcje ekranu w Motoroli są bardzo panoramiczne, bowiem wyższą ok. 22:9. Sam kształt ekranu też jest nietypowy, bo poza dużym notchem widzimy też dwie zaokrąglone krawędzie. Coś mi mówi, że filmy na takim ekranie będą wyglądać gorzej niż u konkurentów o tradycyjnej konstrukcji.

Podsumowując, Motorola Razr chce naprawić zupełnie nierealne, zmyślone problemy. Ma być odpowiedzią na zbyt duże smartfony, ale po rozłożeniu ma ekran wielkości średniego (jak na dzisiejsze standardy) smartfona, który mieści się w kieszeni bez problemu. Czy nie lepszą odpowiedzią na zbyt duży rozmiar smartfona byłby zakup… mniejszego? Nie udawajmy, że na rynku nie ma Samsunga Galaxy S10e i iPhone’a XS oraz małego 11 Pro.

Dołącz do dyskusji