Składana Motorola Razr cała jest bajerem. Korzystałem z niej i mówię, jak jest

Relacja/Technologie 18.11.2019
Składana Motorola Razr cała jest bajerem. Korzystałem z niej i mówię, jak jest

Składana Motorola Razr cała jest bajerem. Korzystałem z niej i mówię, jak jest

Bez sensu”, „na co to komu”, „ta buła pod ekranem jest okropna” – o składanej Motoroli Razr słychać wiele, choć niewielu miało ją w dłoniach. Ja miałem i mówię, jak jest.

Nostalgia zalała mnie niczym tsunami, gdy pierwszy raz chwyciłem nową Motorolę Razr do ręki. Motorola trafiła w tej materii w dziesiątkę – każdy, kto pamięta oryginalnego Razra z klapką, poczuje to samo, gdy ujrzy nowy telefon.

Aby niejako oddać hołd oryginałowi, Motorola wgrała do nowego Razra mały easter-egg. Specjalny tryb, symulujący wygląd interfejsu i klawiatury oryginalnego urządzenia, w którym możemy robić to, co w oryginale: dzwonić i SMS-ować. Bajer, ale bardzo miły.

Motorola Razr z klapką i składanym ekranem - pierwsze wrażenia

Motorola Razr 2020 cała jest bajerem

Nadal trudno mi patrzeć na nowego Razra z perspektywy normalnego telefonu. Trudno uwierzyć, że to urządzenie naprawdę istnieje i że… jest tak dobre.

Pierwsze wrażenie jest dość niezwykłe. Ten telefon jest niebywale solidny i dopracowany w swojej strukturze. Pamiętacie fiasko z Samsungiem Galaxy Foldem? Telefonem za 10 tys. zł, ze składanym ekranem, który można zarysować paznokciem, a uszkodzić może go nadmiar kurzu?

Motorola razr 2020

No to Motoroli takie błahostki nie uszkodzą. Ekran P-OLED o przekątnej 6,2” i rozdzielczości 2142 x 876 px wygląda jak zwykły ekran. Nie ma tu szkaradnego wgłębienia w ekranie, znaczącego zawias: Motorola, która już od 2011 r. eksperymentuje z formatem składanego ekranu, opracowała patent, w którym ekran składając się chowa się nieco do zawiasu. Zawias z kolei opracowali doświadczeni inżynierowie z Lenovo. W efekcie mamy zawias, który może wiele znieść i ekran, który po pełnym rozłożeniu wygląda i zachowuje się jak normalny OLED.

Motorola również jest pewna swego, dlatego nabywcom Razra oferuje nie 12, jak to zwykle bywa, ale 24 miesiące gwarancji plus wsparcie pogwarancyjne. Cytując słowa przedstawicieli firmy: tego telefonu mamy używać tak, jak każdego innego telefonu. I nie wiem, na ile to wrażenie się utrzyma, ale po pierwszych chwilach jestem w stanie uwierzyć, że istotnie Motorola Razr przeżyje więcej od reszty „składaków” na rynku.

Wrażenie solidności utrzymuje się zresztą w całym urządzeniu

Ma słuszną masę – aż 205 g, czyli więcej choćby od iPhone’a 11. Tę masę czuć zarówno w dłoni, jak i w kieszeni, ale raczej przydaje ona urządzeniu solidności niż czystej masy. Przyciski mają świetny skok. Zawias stawia silny, może nawet zbyt silny opór. Trudno ten telefon otworzyć jedną dłonią choć pewnie to kwestia wyjścia z wprawy – ostatecznie stare Razry bez problemu można było otworzyć bez pomocy drugiej dłoni.

Motorola razr 2020

Niestety po zamknięciu nowy Razr nie daje tak satysfakcjonującego uczucia, jak stary. Stare Razry można było z satysfakcją zatrzasnąć, gdy rozmowa telefoniczna nie przebiegła po naszej myśli. Nowy Razr jest na takie zagranie stanowczo zbyt sztywny.

Motorola naprawdę przemyślała to urządzenie

Wszystkie słowa krytyki, jakie do tej pory czytałem względem Razra, mogę streścić w jednym zdaniu: nie jest Foldem. Innymi słowy, nie mamy telefonu normalnego rozmiaru, który można uczynić jeszcze większym, tylko telefon normalnego rozmiaru, który można uczynić mniejszym.

Motorola razr 2020

Przedstawiciele Motoroli zapewnili nas, że testowali różnorakie wariacje na temat składanego telefonu, z foldo-podobnym na czele, ale użytkownicy zgodnie powiedzieli, że to nie dla nich. O wiele bardziej podobała im się koncepcja telefonu o normalnym na dzisiejsze standardy ekranie, który znacznie łatwiej schować do kieszeni.

Osobiście nie mam problemu, żeby zmieścić iPhone’a 11 o podobnej przekątnej ekranu do kieszeni, ale nie mam problemu z wyobrażeniem sobie, że dla wielu ludzi wcale nie jest to takie proste. Kobiece jeansy? Zapomnij. Przednia kieszeń w koszuli? Bez szans. Tymczasem Motorola Razr po złożeniu bez problemu mieści się zarówno w przedniej kieszeni kobiecych spodni, jak i w przedniej kieszeni koszuli.

Co więcej, telefon po złożeniu nadal jest użyteczny. Pomocniczy ekran o przekątnej 2,7” i rozdzielczości 600 x 800 px wyświetla niezbędne informacje – godzinę, skrót powiadomień, umożliwia też dostęp do paska ze skrótami ustawień.

Motorola razr 2020

Użyteczność tego wyświetlacza fundamentalnie zmienia sposób, w jaki korzysta się z tego telefonu. Nie trzeba go wcale rozkładać, by zobaczyć oczekujące powiadomienia, a nawet pokrótce na nie odpowiedzieć (odpisać na SMS-a, polubić zdjęcie na Facebooku, etc.). Przedstawiciele Motoroli twierdzą również, że dzięki tej zmianie w zachowaniu niewielki akumulator Razra (2510 mAh) ma spokojnie wystarczyć na cały dzień. Nie wiem, jak to wypali w praktyce, ale rzeczywiście ten telefon po złożeniu potrafi na tyle dużo, iż jestem skłonny uwierzyć, że ograniczy zerkanie na „duży” ekran o co najmniej połowę.

Motorola razr 2020

Pomocniczy wyświetlacz OLED może też pełnić rolę ekranu podglądu do robienia zdjęć. Wykorzystując autorski gest potrząśnięcia nadgarstkiem uruchamiamy aparat i możemy zrobić sobie selfie 16-megapikselowym sensorem głównym, z podglądem kadru na pomocniczym wyświetlaczu. Mało tego – gdy robimy zdjęcie z rozłożonym telefonem, na pomocniczym wyświetlaczu wyświetlają się… kolorowe obrazki, które mają skupić wzrok czy np. rozbawić dziecko, któremu chcemy zrobić zdjęcie. Mega przemyślane.

Korzystanie z Motoroli Razr 2020 jest zaskakująco naturalne. A „buła” w ogóle nie przeszkadza.

Jestem zdumiony, jak szybko używanie tego telefonu wchodzi w krew. Wystarcza kilka chwil i można na moment zapomnieć, że mamy do czynienia z czymś naprawdę niezwykłym. Motorola Razr 2020 nie jest bowiem w żaden sposób „upośledzona” względem telefonów w normalnym formacie.

Motorola razr 2020

Ok, nie mamy tu fikuśnego układu potrójnych aparatów, głośników stereo czy pełnej wodoodporności (jedynie odporność na zachlapanie). Mamy jednak wszystko to, czego wymagamy od telefonu: świetny ekran, przyzwoity aparat i specyfikację, która naprawdę wystarczy praktycznie każdemu.

Dużo mówi się o tym, że Snapdragon 710 wspierany przez 6 GB RAM-u i 128 GB SSD w takim telefonie to za mało. Tyle że to właśnie dzięki zastosowaniu takich a nie innych podzespołów ten telefon w ogóle mógł ujrzeć światło dzienne. Zastosowanie topowego Snapdragona 855 poskutkowałoby grubszą obudową, generacją dużych ilości ciepła i fatalnym czasem pracy na jednym ładowaniu.

Tymczasem dzięki połączeniu energooszczędności i dostatecznej wydajności, Snapdragon 710 idealnie pasuje do urządzenia tego typu, które nastawione jest na bycie – przede wszystkim – telefonem. Nie multimedialną maszynką do grania w najnowsze gry czy zamiennikiem profesjonalnego aparatu.

Motorola razr 2020

Jak na „zwykły telefon” będzie drogo. Za drogo

I to niestety największy minus Motoroli Razr 2020, którego Motorola jest w pełni świadoma.

1599 euro – tyle będzie kosztowało to urządzenie w Europie, gdy już trafi do sprzedaży w grudniu. Jego dostępność również będzie mocno ograniczona: jako że Motorola Razr 2020 wykorzystuje standard eSIM, będzie dostępna tylko u tych operatorów, którzy ów standard oferują.

W Polsce – na ten moment – oznacza to dostępność tylko w jednym miejscu. Przynajmniej przez jakiś czas.

Do tego wysoka cena w połączeniu z – umówmy się – przeciętnymi podzespołami, oznacza też potencjalnie niewielką sprzedaż. Mam jednak wrażenie, że Motorola wcale nie liczy na rozbicie banku tym produktem.

Motorola razr 2020

Motorola Razr 2020 ma być raczej bardzo głośnym przypomnieniem dla świata, że firma wciąż tu jest i oprócz świetnych telefonów ze średniej półki nie boi się również pchać całej branży naprzód, jak to niegdyś robiła.

Ten telefon to pokaz siły i inżynieryjnego kunsztu, który – jak każda innowacja – z początku będzie za drogi, by przeciętny użytkownik mógł sobie na niego pozwolić. Jednak z czasem, w miarę jak cena tego typu sprzętów będzie topnieć, koncept nowoczesnego telefonu z klapką może się okazać nader pociągający.

Sam nie byłem przekonany, ale biorąc to urządzenie do ręki naprawdę widzę, że jest dla niego miejsce. Nie każdy potrzebuje dużego telefonu, który stanie się jeszcze większym telefonem, bo nie każdy wykorzystuje telefon jako mobilne biuro czy kino domowe w kieszeni. Są ludzie, dla których telefon to wciąż narzędzie komunikacji i podstawowej konsumpcji internetu. Ludzie, którzy z chęcią przyjmą malutki, poręczny telefon, który na zawołanie może stać się większym, ale nie za dużym telefonem.

Czy Motorola Razr 2020 ma zatem sens? Ma – ogromny! I nawet jeśli przez jakiś czas będzie tylko ciekawostką dla wybranych, tak mam wrażenie, że ten kierunek rozwoju składanych telefonów ma rację bytu. Może nawet bardziej od telefonów, które stają się tabletami.

Dołącz do dyskusji

Advertisement