iPhone 11 Pro Max przetestowany przez DxO. Xiaomi jednak lepsze

Artykuł/Foto 07.11.2019
iPhone 11 Pro Max przetestowany przez DxO. Xiaomi jednak lepsze

iPhone 11 Pro Max przetestowany przez DxO. Xiaomi jednak lepsze

Recenzja aparatu w iPhonie 11 Pro Max według DxO gotowa. Nowy smartfon Apple nie zajął pierwszego miejsca w rankingu. Przegrał z kosztującym kilkukrotnie mniej Xiaomi Mi CC9 Pro Premium Edition. 

Zaledwie przedwczoraj Marcin pisał, że w rankingu DxO najlepszy wynik Huaweia Mate 30 Pro wyrównało Xiaomi Mi CC9 Pro Premium Edition. Dzisiaj uzyskaliśmy wynik testu aparatu iPhone’a 11 Pro Max.

iPhone 11 Pro Max jest na trzecim miejscu wśród smartfonów według rankingu DxO

iPhone 11 Pro Max zyskał finalną ocenę 117 punktów, na którą składają się wyniki za zdjęcia (124 punkty) oraz filmy (102 punkty). Lepszy wyniki 121 punktów mają tylko Huawei Mate 30 Pro (40 Mpix) oraz Xiaomi Mi CC9 Pro Premium Edition (108 Mpix). Różnica wprawdzie jest nieduża, ale to nieco zaskakujące, że chiński smartfon kosztujący ok. 2300 zł ma teoretycznie lepszy aparat, niż najlepszy i najdroższy (ok. 5500 zł) iPhone w historii. Oba urządzenia wypadają według DxO niemal identycznie pod względem jakości filmów — oba otrzymały najwyższe noty w zestawieniu. Xiaomi wyprzedza jednak iPhone’a aż o 6 punktów pod względem jakości zdjęć.

iPhone 11 Pro Max przetestowany przez DxO
iPhone 11 Pro Max przetestowany przez DxO

Warto przy tym zauważyć, że smartfon Apple’a ma trzy aparaty z matrycami o rozdzielczości zaledwie 12 Mpix. Pierwszy, standardowy, ma ekwiwalent 26 mm, f/1,8, OIS, a wielkość matrycy to 1/2,55 cala. Drugi to szeroki kąt (13 mm, 12 Mpix, f/2,4), a trzeci portretowy  52 mm,  f/2,0, z matrycą 1/3,4 cala i OIS. Tymczasem Xiaomi dysponuje aż pięcioma aparatami. Główny ma rozdzielczość aż 108 Mpix, z którego finalnie składany jest obraz o rozdzielczości 27 megapikseli (matryca 1/1.33 cala, ekw. 25 mm, f/1.69 i optyczna stabilizacja obrazu). Do tego mamy krótki teleobiektyw 12 Mpix (1/2.6 cala, 50 mm, f/2.0), długi teleobiektyw 8 Mpix (94 mm, f/2.0, 1/3,6 cala, optyczna stabilizacja obrazu), ultra szerokokątny 20 Mpix (16 mm, f/2.2, 1/2.8 cala) i aparat macro 5 Mpix (f/2.4, odległość ostrzenia 2-10 cm).

Aparat sprawdził się bardzo dobrze w naszych testach w prawie wszystkich obszarach, ale pewne problemy są wciąż widoczne. Zdjęcia na ogół charakteryzują się bardzo dobrą ekspozycją. Zakres dynamiczny jest bardzo szeroki w jasnym świetle i w warunkach wewnętrznych, ale przepalenia są nadal widoczne w niektórych trudnych scenach. Ogólnie rzecz biorąc, iPhone jest jednym z najlepszych pod względem ekspozycji. Jedynie w bardzo słabym świetle radzi sobie gorzej od smartfonów z większymi czujnikami jak Huawei Mate 30 Pro. Podobnie jak poprzednie generacje iPhone’a, 11 Pro Max bardzo dobrze ocenia kolor i jest jednym z najlepszych w tej kategorii we wszystkich warunkach oświetleniowych. Lekko zielonkawy odcień jest widoczny w niektórych scenach wewnętrznych i w naszych testach laboratoryjnych, ale ogólny kolor jest zwykle bardzo przyjemny: lekka żółta obsada nadaje niektórym scenom ciepły charakter i działa bardzo dobrze w przypadku odcieni skóry na portretach – piszą recenzenci DxO.

Wadą aparatu w iPhonie 11 Pro Max mają być szumy widoczne praktycznie w każdych warunkach, kiepskie oddanie detali na zdjęciach z aparatu portretowego oraz kadrach z lampą błyskową czy zauważalna żółta poświata przy słabym ciepłym świetle.

iPhone 11 Pro
Aparat w smartfonie iPhone 11 Pro Max

Świetne wrażenie robią filmy. Recenzenci uważają, że iPhone 11 Pro Max oferuje najlepszą jakość wideo w smartfonach w historii — na równi z… Xiaomi Mi CC9 Pro Premium Edition. Smartfon Apple’a ma dawać wysokiej jakości obrazy 4K o szerokim zakresie dynamiki, dobrym oddaniu detali i stosunkowo niskich szumach, przyjemnych kolorach oraz efektywnej stabilizacji. Na minus policzyli mu widoczny efekt jelly, niestabilność balansu bieli, problemy z autofokusem przy śledzeniu czy okazjonalny aliasing.

Czy to znaczy, że Xiaomi Mi CC9 Pro ma najlepszy aparat w smartfonie na rynku?

Według punktacji DxO tak, ale w praktyce wcale tak być nie musi. Powodów jest wiele. Przede wszystkim, ranking DxO jest, delikatnie mówiąc, dosyć kontrowersyjny, o czym pisaliśmy już nie raz na Spider’s Web.

Ja traktuję wyniki rankingu DxO z dużą dozą ostrożności. Nie wierzę, że jakość aparatu (zarówno pod względem foto, jak i wideo) można wiarygodnie zamknąć w jednej liczbie. Jeśli już patrzę na ranking DxO, to raczej zwracam uwagę na oceny cząstkowe za takie elementy, jak ekspozycja, kolor, autofokus, czy bokeh. Najważniejsze są dla mnie jednak konkretne przykłady i porównania, a nie oceny. Wierzę, że smartfon czy bezlusterkowiec z top 10 DxO ma bardzo dobrą jakość zdjęć, a ten ze środka czy z dołu wyraźnie gorszą. I to na tyle.

Aparaty w smartfonie Xiaomi Mi CC9 Pro

Poza tym, dla każdego dobry aparat znaczy co innego. Mam znajomego, który 90 proc. zdjęć, jakie robi to szerokokątne selfie, dlatego wybrał Google Pixela 3. Po przesiadce na iPhone 11 Pro Max był zawiedziony, a przecież jego stary aparat uzyskał 102 punkty w rankingu DxO, podczas gdy nowy nazbierał ich aż 117. Smartfon Apple’a ma jednak gorszą jakość zdjęć selfie i wyraźnie mniejszą ogniskową w przednim aparacie. Nic innego w zasadzie nie było mu tu potrzebne do szczęścia. Dla niego te punkty DxO są nic niewarte. To oczywiście tylko przykład, który pokazuje, że…

Przy wyborze smartfona, nie należy kierować się jedynie wynikami testów DxO

Warto zastanowić się, jakie cechy aparatu w smartfonie są dla nas najważniejsze i pod tym kątem zbadać temat. Popatrzeć na różne recenzje, pobrać przykładowe zdjęcia i przyjrzeć się im w pełnej rozdzielczości na 100-procentowym przybliżeniu, porównać z innymi. Dzisiaj każdy czołowy smartfon ma dobry aparat. Każdy oferuje też nieco inne możliwości. Mamy w czym wybierać, ale warto robić to z głową, a nie tylko patrząc na jedną ocenę.

Dołącz do dyskusji