Nie poczułem wielkiej różnicy. To jest moje podsumowanie testów 5G w Polsce

Felieton/Technologie 08.11.2019
Nie poczułem wielkiej różnicy. To jest moje podsumowanie testów 5G w Polsce

Nie poczułem wielkiej różnicy. To jest moje podsumowanie testów 5G w Polsce

Pytacie mnie w listach: jak żyje się z 5G. Odpowiadam: dziękuję, dobrze, ale nie odczuwam na co dzień wielkiej różnicy.

Od dwóch tygodni mam okazję testować 5G w Orange. Operator zorganizował testy w Lublinie, przystosowując na ich potrzeby 10 stacji bazowych w mieście.

Po 5 dniach opublikowałem wyniki pomiarów prowadzonych na obszarze działania dwóch nadajników. Najwyższa prędkość, jaką udało mi się osiągnąć wynosiła 786 Mb/s.

Podczas zwykłego użycia smartfonu przekładało się to na 1 min. 9 s. pobierania prawie 2-gigabajtowej gry z Google Play czy trwające 15 s. ściąganie filmu pełnometrażowego na Netfliksie.

Takie liczby oczywiście robią wrażenie, choć w komentarzach pod tekstem mogłem przeczytać, że są to wyniki na poziomie „dobrego LTE”. Inne mówiły o oczekiwaniach w postaci nawet 2 Gb/s transferu i pingu znacznie niższym niż osiągane 20 ms. W czasie tych dwóch tygodni nie zapominałem jednak, że biorę udział w testach i nie korzystam z komercyjnie dostępnej sieci.

Statystyki mają to do siebie, że łatwo nimi manipulować. W obie strony. Dlatego sceptycy będą podkreślać, że niecałe 800 Mb/s to bardzo mało, jak na możliwości sieci 5. generacji. Entuzjaści będą dzielić się zrzutami ekranu pokazującymi prędkość internetu na poziomie światłowodu. W tym kontekście muszę pochwalić Orange. Pomarańczowy operator otwarcie mówił podczas konferencji o maksymalnej prędkości 800 Mb/s podczas testów. Nie zawyżał statystyk dla efektu WOW.

Na papierze wyniki wypadają mimo wszystko dobrze.

W jednym z komentarzy ktoś pytał czy te prędkości są odczuwalne podczas przeglądania stron na smartfonie znajdującym się w zasięgu 5G. Nie odpowiedziałem wówczas na to pytanie, bo nie zdążyłem tego sprawdzić. Podkreślam ten fakt, bo pierwsze testy prowadziłem według wcześniej rozpisanego przez siebie scenariusza.

Wymyśliłem, że przeprowadzę pomiary prędkości w różnych odległościach i warunkach. Pobiorę duży plik, grę, film do offline’u. Schowam się za budynkiem. Udam w gąszcz bloków mieszkalnych – innymi słowy sprawdzę, jaki wpływ ma otoczenie na działanie sieci.

Nie jest to oczywiście sposób, w jaki korzystam zazwyczaj ze swojego smartfona. To znaczy zdarza mi się mierzyć prędkość transferu, pobrać grę czy film, ale przede wszystkim na urządzeniu mobilnym przeglądam internet, korzystam z aplikacji (głównie Slack), oglądam YouTube’a, słucham muzyki, używam nawigacji etc. Prędkość internetu jest ważna, ale nie ma aż takiego znaczenia.

Jak zatem 5G sprawdza się w zwykłym użyciu? Czy różnica jest odczuwalna?

Uwierzcie, to trudne pytanie. Jesteśmy na etapie, gdy oferowane przez operatorów prędkości transferu za pośrednictwem LTE są w zupełności wystarczająca do komfortowego przeglądania zasobów sieci.

Co to znaczy? Że film na YouTubie zbuforuje się błyskawicznie i po kliknięciu przycisku odtwarzania, rozpocznie się ono natychmiast. Strona internetowa również załaduje się na tyle szybko, że nie będziemy czekać na to wieki. W przypadku 5G różnice będą prawie niezauważalne, chyba że zaczniemy operować na poziomie milisekund.

Gdy korzystamy ze smartfona różnice poczujemy w tych znacznie rzadszych chwilach, gdy musimy pobrać plik czy aplikację.

Innymi słowy, siedząc ze smartfonem w przytulnej altance mojego ogródka działkowego (szczęśliwie znajduje się on w zasięgu jednej ze stacji bazowych) nie poczułem znaczącej różnicy. Takiej, która doprowadziłaby mnie do zachwytów nad rozwojem technologii. Owszem, czasy pobierania zrobiły na mnie wrażenie – były szybsze niż w przypadku mojego domowego internetu. Nie sprowadzam jednak rozwoju sieci 5G wyłącznie do prędkości transferu.

Po co nam zatem 5G?

Mój redakcyjny kolega, Maciej Gajewski, napisał 2 lata temu świetny tekst opisujący historię rozwoju sieci 5G. Padło w nim bardzo ciekawy przykład z badania przeprowadzonego przez Ericssona, w którym stwierdza się, że 5G będzie miało ogromne znaczenie w… opiece lekarskiej. Chodzi przede wszystkim o zdalne monitorowanie przez lekarzy aparatury medycznej noszonej przez pacjentów, jak i interakcje między pacjentem i lekarzem.

Wniosek ogólny jest jednak inny:

5G okaże się jednak dużo istotniejsze dla przemysłu i IoT niż dla konsumenta – pisał Maciej Gajewski.

Podstawową zaletą 5G nie jest prędkość transmisji sama w sobie, ale zminimalizowanie opóźnień. Można ją opisać na prostym przykładzie samochodów autonomicznych.

Niskie opóźnienia będą kluczowe dla zapewnienia bezpieczeństwa aut tego typu. Korzystać będą one nie tylko z obecnych na pokładzie czujników, kamer i radarów. W czasie rzeczywistym będą analizowały wiele czynników na drodze i konieczne będzie zapewnienie im niezawodnej komunikacji. Obecna technologia, LTE, ma w tym względzie spore ograniczenia. Dotyczy to między innymi sposobu alokacji zasobów, który uniemożliwia obniżenie opóźnień poniżej pewnego poziomu.

Lista branż, które mają skorzystać na niskich opóźnieniach i wysokiej przepustowości sieci 5G, jak i jej prędkości jest długa. Tym razem powstrzymam się od użycia sloganu Przemysł 4.0 (a jednak to zrobiłem!) opisującego rzeczywistość, w której dzięki 5G maszyny komunikują się ze sobą w sposób nieosiągalny dla obecnie dostępnych technologii. 5G to bowiem pieśń przyszłości – niedalekiej, ale jednak.

Przedstawiciele Orange mówili podczas konferencji rozpoczynającej testy w Lublinie o kilku latach, jakie dzielą nas od w pełni działającej komercyjnie sieci w Polsce. Dziś prowadzone testy to dopiero namiastka tego, co przyniesie w pełni dziejąca sieć. Operatorzy tego nie ukrywają, podkreślając również, że infrastruktura testowa nie jest samodzielnie działającym 5G i funkcjonuje w oparciu o wykorzystywane komercyjnie nadajniki LTE.

Testowałem 5G – brzmi to dość spektakularnie. W praktyce korzystałem z bardzo ograniczonego wycinka możliwości wdrażanej technologii. Takiego, który sprowadza sieć 5. generacji do (dość) szybkiego internetu. Powtórzę zatem: pisząc ten tekst, pamiętam, że uczestniczyłem w testach. I przede wszystkim, że to dopiero początek. Za wcześnie zatem na odpowiedź na pytanie, czy 5G zmieniło moje życie, sposoby komunikacji itp.

Dołącz do dyskusji