Jakość aktualizacji Windowsa może wystrzelić w górę. Odchodzi osoba, która wprowadziła zamieszanie

Jakość aktualizacji Windowsa może wystrzelić w górę. Odchodzi osoba, która wprowadziła zamieszanie

Jakość aktualizacji Windowsa może wystrzelić w górę. Odchodzi osoba, która wprowadziła zamieszanie

Bardzo nie lubię krytykować obcych mi osób z imienia i nazwiska za ich pracę. Nie ukrywam jednak, że jak tylko przeczytałem, że Dona Sarkar nie zajmuje się już programem Windows Insider, szeroko się uśmiechnąłem.

Microsoft w rewolucyjny i – jak się później okazało – bardzo nieskuteczny sposób zmienił to, w jaki sposób testowane jest jego oprogramowanie. Armia testerów, odpowiedzialnych do tamtej pory za wychwytywanie błędów i niedoróbek w Windowsie, została zwolniona. Microsoft postawił na szeroko zakrojone publiczne beta-testy. Tak powstał program Windows Insider (a także Office Insider czy Xbox Insider, ale dziś się nie będziemy nimi zajmować).

Idea nie była głupia. Zamiast budować w tajemnicy przyszłe wersje Windowsa, Microsoft robi to publicznie i na naszych oczach. Każdy z nas może przystąpić do tych beta-testów i otrzymywać nowe kompilacje systemu, który w produkcyjnej wersji ma się pojawić na wiele miesięcy naprzód. Musi tylko przyjąć do wiadomości, że aktualizacje będą częste i namolne, że sam system z oczywistych względów pracuje niestabilnie oraz zgodzić się na dużo szerszą, naruszającą wręcz częściowo naszą prywatność telemetrię. Błędy w działaniu są rejestrowane automatycznie i wysyłane na serwery Microsoftu. Można też ręcznie zgłaszać swoje uwagi przez dedykowaną aplikację.

Pod względem popularności program Windows Insider okazał się sukcesem. Miliony użytkowników korzystają z niegotowych Windowsów, zapewniając Microsoftowi ogromną pulę różnorodnych maszyn testowych. Niestety wspomniany system zbierania informacji zwrotnej okazał się fundamentalnie wadliwy. Automatyczne zbieranie danych nie jest w stanie zebrać wszystkich niezbędnych informacji przy awariach lub w ogóle wychwycić część z nich. A ręczne zbieranie informacji zwrotnej okazało się wysoce doskonałe. Efekt, niestety, widać. Windows 7 i Windows 8.x były systemami solidnymi i twardymi jak skała. Windows 10 często był trapiony przez dość poważne usterki, a niektórych z jego aktualizacji nie można określić inaczej jak katastrofy.

Dopóki programem Windows Insider zajmował się niejaki Gabe Aul, jakoś to było. Dona Sarkar miała jednak inną wizję.

Gabe Aul wykonywał tytaniczną wręcz pracę w ramach programu Windows Insider. Ten człowiek był wielce oddany swojej pracy, aktywnie odzywał się do Insiderów, bardzo uważnie śledził to, co dzieje się w ich społeczności. Nie mam pojęcia, kiedy pan Aul sypiał, bo reagował nawet na każdą powiązaną tematycznie wzmiankę na Twitterze. I choć program Windows Insider w kontekście zwolnienia testerów w Microsofcie okazał się fundamentalnie wadliwy, jakoś to jednak szło do przodu. Aul w końcu zrezygnował – podejrzewam, że właśnie pod wpływem tytanicznej liczby obowiązków. Dziś pracuje w Facebooku. Na jego miejsce trafiła jedna z gwiazdek Microsoftu, Dona Sarkar.

windows insider problem
Gabriel Aul przekazuje Donie Sarkar przycisk do publikowania kolejnych testowych kompilacji Windows 10. Przycisk faktycznie działał, uruchamiał procedurę umieszczania plików na serwerach.

Życiorys pani Sarkar jest bardzo imponujący. Zdolna programistka, inżynier, ale też projektantka mody, autorka książek i aktywistka. Wydawała się idealną kandydatką do przejęcia sterów po panu Aulu. Rzeczywistość okazała się jednak… nieco inna. Sarkar miała przedziwną wizję dla programu Insider. Zaczęła go traktować jak program inkluzywności. Zamiast skupiać się na zbieraniu informacji zwrotnych, postawiła duży nacisk na docieranie do najbiedniejszych, niepełnosprawnych i w krajach trzeciego świata. Insiderzy wedle jej wizji mieli być tymi niosącymi kaganek oświaty i zaczątek cyfrowej rewolucji.

Bez wątpienia są to cele potrzebne i szlachetne – tu nie ma w ogóle z czym dyskutować. Nie jestem jednak pewien jaki to ma związek z beta-testami systemu Windows. Wiem jednak jaki miało to wpływ na samego Windowsa. Za rządów pana Aula pojawiały się pewne drobne wpadki. Za rządów pani Sarkar produkcyjne aktualizacje Windowsa 10 usuwały wybranym użytkownikom bezpowrotnie dane – że posłużę się najbardziej ekstremalnym z przykładów.

Ktoś w Microsofcie – a może sama Dona Sarkar – w końcu dostrzegł problem. Program Windows Insider szuka nowego głównodowodzącego.

Dona Sarkar od teraz pracuje w dziale Microsoft Developer Relations. Tymczasowo jej funkcję obejmuje wiceprezes Eran Megiddo, jednak tylko do czasu, aż firma znajdzie odpowiednią osobę do tej roli. To doskonała okazja do wprowadzenia istotnych zmian w programie Windows Insider. Lub chociaż przywrócenia standardów, jakie swego czasu wprowadził Gabe Aul.

To wręcz niebywałe, że tak dojrzały produkt, jakim jest system Windows, zaczął być trapiony przez tak poważne problemy z jakością jego kodu źródłowego. Najlepszym wyjściem byłoby przeproszenie się z wewnętrznymi testerami, ale nie mam złudzeń, że Microsoft się na to zdecyduje. Mam jednak ogromną nadzieję, że sam program na nowo skupi się na tym, do czego został powołany. A więc na możliwie jak najlepszym przetestowaniu kolejnych wersji Windowsa przed ich oficjalnymi premierami. Walka o inkluzywność jest bardzo ważna. Jednak z całym szacunkiem do pracy pani Sarkar: to nie ma nic wspólnego z badaniem jakości oprogramowania.

Dołącz do dyskusji