Trenażer rowerowy – wszystko, co musisz wiedzieć, zanim kupisz właściwy (i co musisz wiedzieć później też)

Trenażer rowerowy – wszystko, co musisz wiedzieć, zanim kupisz właściwy (i co musisz wiedzieć później też)

Trenażer rowerowy – wszystko, co musisz wiedzieć, zanim kupisz właściwy (i co musisz wiedzieć później też)

Czas już niestety powoli kończyć sezon rowerowy. Dni są coraz krótsze, temperatura coraz niższa, a szosowe opony nie chcą trzymać się liści i wody na drogach. Nie oznacza to jednak, że trzeba rozstać się z rowerem aż do wiosny. Zdecydowanie nie!

Rozwiązanie jest przy tym dość oczywiste i wcale nie jest nim zapisanie się na siłownię, gdzie można poćwiczyć na rowerach stacjonarnych. Jest nim trenażer, który możemy ustawić w domu, i dzięki któremu możemy przygotować się do sezonu na naszym rowerze. Dokładnie tym, który od wiosny posłuży nam do jazdy.

Pytanie tylko, który trenażer wybrać? Jak dobrać sprzęt do naszych potrzeb, możliwości i zasobów finansowych?

Oto wszystko, co powinieneś wiedzieć.

Czym właściwie jest trenażer?

Jeśli ktoś wie, czym jest trenażer i szuka dokładniejszych informacji odnośnie doboru, może z powodzeniem pominąć ten punkt.

Jeśli natomiast to hasło jest dla nas zupełną nowością, to spieszę z wyjaśnieniem. W dużym skrócie – jest to urządzenie, które pozwala nam wykorzystać nasz codzienny rower do treningów pod dachem.

Nie musimy tym samym kupować dedykowanego roweru stacjonarnego (wielki, ciężki, zajmuje sporo przestrzeni, przeważnie bardzo kosztowny, znacząco inny od naszego roweru), ani wychodzić na siłownię. Możemy rozstawić sobie cały nasz zestaw po powrocie z pracy, popedałować przez godzinę, po czym złożyć wszystko i schować.

To teraz, skoro absolutne podstawy za nami – przejdźmy do konkretów.

Trenażer rolkowy, z rolką oporową czy bezpośredni?

Pod względem konstrukcji trenażery możemy podzielić na trzy główne grupy, pomiędzy którymi występują gigantyczne różnice. Zarówno jeśli chodzi o cenę, jak i wymiary, głośność, wygodę użytkowania, a także oferowane możliwości.

Trenażer rolkowy (np. Tacx Antares T1000)

Czasem określany jako rolka lub rolki, żeby od razu odróżnić go od pozostałych typów trenażerów. Głównie dlatego, że jest od nich faktycznie kompletnie inny.

W jego przypadku rower nie jest bowiem w żaden sposób montowany na stałe do trenażera. Jest po prostu stawiany na ramie z trzema rolkami. Wymusza to więc ustawienie trenażera rolkowego przy ścianie, żeby rozpędzić się na rowerze, po czym możemy przestać się opierać, ale musimy cały czas kontrolować naszą pozycję na rowerze. Cały proces można zaobserwować na poniższym materiale wideo:

Zalety takiego rozwiązania? Przede wszystkim jest zdecydowanie ciekawsze i bardziej angażujące niż pozostałe typy trenażerów, gdzie rower jest unieruchomiony. Ćwiczymy też przy okazji pozycję na rowerze i balans ciała, co może nam się przydać podczas sezonu. Sama jazda jest jednocześnie dużo bardziej naturalna – przykładowo Tacx Galaxia wyposażono w system przesuwania rolek przy mocniejszym nacisku.

Do tego trenażery rolkowe są nie tylko ciche, ale i proste konstrukcyjnie i jednocześnie najbardziej kompaktowe. Podany jako przykład Antares T1000 po złożeniu ma długość zaledwie 80 cm i kilka centymetrów szybkości. Bez trudu więc wsuniemy go np. pod łóżko. Nie ma też mowy o żadnym procesie rozstawiania, pomijając może wyciągnięcie go spod łóżka i rozsunięcie. To tyle – czas brać rower i można jechać.

Bonusowy plus: takie rolki będą kompatybilne właściwie z dowolnym rowerem, niezależnie np. od rozmiaru kół. Jednocześnie, jeśli mamy rower, którego nie należy albo nie chcemy do niczego mocować na sztywno, jest to dla nas najprostszy wybór.

Wady? Wbrew pozorom nie chodzi o to, że łatwo z nich wypaść – współczesne konstrukcje w dużej mierze rozwiązują ten problem. Zdecydowanie jednak tego typu trenażery nie będą nadawać się do pedałowania np. w trakcie oglądania serialu czy grania na konsoli (tak, da się tak).

Elite Arion Digital Smart B+

Nie są też przesadnie tanie, jako sprzęt skierowany raczej dla bardziej zaangażowanych i doświadczonym użytkowników. Najtańszy Tacx kosztuje właśnie ok. 665 zł (i to w promocji). Rolka z regulacją oporu (o tym za chwilę) to z kolei ponad 1000 zł (Elite Arion MAG), natomiast rolka smart z automatyczną zmianą oporu – okolice 1800 zł.

Uwaga: w przypadku trenażerów rolkowych można zastanowić się nad wymianą opony na dedykowane do trenażerów. Obniży to hałas, o ile nasza codzienna opona nie jest gładka.

Trenażery z rolką oporową (np. Elite Novo Force)

Elite Novo Force

Zdecydowanie najpopularniejsza kategoria trenażerów. Wyróżnia się przede wszystkim tym, że w takim urządzeniu możemy zamontować rower na sztywno, dzięki czemu podczas treningu nie musimy się martwić o to, że spadniemy, jeśli na chwilę się zagapimy. Możemy jechać i oglądać serial, grać na konsoli, jeść lody, przestać pedałować – nic nam nie grozi. Do tego dostajemy możliwość regulowania oporu pracy rolki, na której opiera się tylne koło. Opór jest przy tym generowany albo za pomocą płynu (olej, im większa prędkość, tym wyższy opór), albo magnesów (dużo częstsze rozwiązanie) i koła zamachowego (im bliżej koła są magnesy, tym większy opór, regulacja np. pokrętłem montowanym na kierownicy). Zdarzają się też trenażery z rolką oporową z oporem regulowanym elektrycznie.

Jak działa taki trenażer? Rower w nim montowany jest za tylną oś, z wykorzystaniem szybkozamykacza tylnego koła, dostarczanego w zestawie. Szczęśliwie cały proces montażu roweru na trenażerze jest bardzo krótki i prosty – wystarczy wprowadzić go w odpowiedniej pozycji, wyregulować system zamykający (robimy to raz na jakiś czas), po czym zacisnąć mocowanie. Od tego momentu nasz rower jest gotowy do treningu. Ile to zajmuje, można zobaczyć np. na początku tego materiału wideo:

Zalety tego typu trenażerów? Przede wszystkim jest wśród nich ogromny wybór – zarówno jeśli chodzi o cenę, jak i możliwości. Każdy znajdzie coś dla siebie, w cenie, która mu odpowiada.

Poza tym stabilizacja roweru jest dobrym rozwiązaniem nie tylko dla początkujących, ale też i dla bardziej zaawansowanych. Chociażby dlatego, że jest w stanie dużo więcej wybaczyć w przypadku ewentualnych błędów. Jednocześnie nawet trenażery z niższej półki cenowej w tym segmencie są już wyposażone w kontrolę i regulację oporu. Na przykład Tacx Blue Twist T2675 oferuje taką opcję (choć jeśli mam doradzać, szukajcie trenażerów z opcją zmiany oporu z poziomu manetki przyczepianej na kierownicy), kosztując mniej niż 500 zł.

Taxc Blue Twist T2675 – niecałe 500 zł

Dużo taniej kupimy też trenażer z rolką oporową z elementami systemów smart. Przykładowo Elite Qubo Power Mag B+ My E-Training kosztuje 899 zł, natomiast Tacx Satori Smart T2400 – 969 zł.

Bonusowy plus: zestaw składający się z trenażera i roweru możemy błyskawicznie rozłożyć, a potem schować. Trenażery z rolką oporową też nie należą do zbyt wielkich i ciężkich konstrukcji, więc przechowywanie ich w domu nie powinno nastręczać trudności.

Wady? Pełna stabilizacja roweru sprawia, że jazda na trenażerze magnetycznym ma niezbyt wiele wspólnego z przyjemnością jazdy na rowerze na wolnym powietrzu. Można to jednak zmienić, o czym pod koniec tego tekstu.

Elite Qubo Power Mag B+ – 899 zł

Trzeba też niestety pamiętać, że trenażery magnetyczne potrafią być naprawdę głośne. Co może sprawiać problemy np. podczas treningu w mieszkaniu w bloku.

Uwaga: Do korzystania z trenażera z rolką oporową niezbędne są dedykowane opony. Zmniejsza to generowany hałas (o ile nasza opona nie jest idealnie gładka), a także zużycie opony.

Trenażery bezpośrednie (np. Elite Direto X)

Najdroższa i najbardziej zaawansowana grupa trenażerów.

Najważniejsze różnice w stosunku do trenażerów z rolkami są dwie. Po pierwsze – i najbardziej widoczne – żeby używać takiego trenażera, trzeba zdemontować tylne koło. Rower montujemy na specjalnych uchwytach, natomiast napęd do kasety zamontowanej na trenażerze.

Dużą różnicą jest też fakt, że opór jest tutaj generowany przeważnie nie tyle magnetycznie (choć zdarzają się wyjątki), co elektrycznie lub hydraulicznie.

Do czego prowadzą te wszystkie zmiany?

Jeśli chodzi o plusy, to trenażery z tej kategorii są zdecydowanie najcichsze. Zapewniają też najdokładniejszy pomiar, a przy okazji stabilizują nasz rower, tak samo jak trenażery magnetyczne. Tzw. directy są też przeważnie najbardziej rozbudowane i oferują najwięcej funkcji dodatkowych.

Wady? Oczywiście cena. Przykładowo Tacx Flux S Smart kosztuje aż 2479 zł. Do tego trzeba jeszcze doliczyć fakt, że nie jest to zestaw, który łatwo codziennie rozkładać i składać. Musimy więc raczej wygospodarować na niego stałe miejsce w domu. Plus – musimy mieć dostęp do gniazdka, z którego zasilimy trenażer.

I nie, nie róbmy tego jak w reklamie Tacx i nie stawiajmy trenażera w sypialni…

A o co chodziło z tymi wszystkimi funkcjami smart, o których wspomniałem tyle razy? Już tłumaczę.

Trenażer smart, klasyczny, a może jeszcze inny?

W dużym uproszczeniu podzieliłbym rynek trenażerów na trzy główne kategorie:

  • trenażery klasyczne
  • trenażery smart
  • trenażery interaktywne

I teraz tak:

Trenażery klasyczne (np. Tacx Blue Matic T2650)

Czyli takie, które nie łączą się z kompletnie niczym, niczego nie mierzą, nie dostarczają żadnych informacji i generalnie są niezbyt gadatliwe. Możemy w nich regulować opór (jeśli oferują taką opcję), ale to tyle.

Szczęśliwie jest opcja, żeby taki trenażer trochę rozbudować, ale o tym w następnym akapicie.

Trenażer smart (np. Elite Qubo Power Mag B+)

Czyli takie, które – za pośrednictwem Bluetooth lub ANT+ – przesyłają dane do innych urządzeń (np. telefonu lub komputera rowerowego albo laptopa), ale nie potrafią odbierać instrukcji sterujących.

Co daje nam taka konstrukcja? Przede wszystkim możemy skorzystać np. z aplikacji treningowych, mając na ekranie mniej więcej odwzorowanie tego, jak i jak mocno jedziemy. Będziemy więc mieć np. pomiar kadencji, prędkości, ewentualnie szacowany pomiar mocy, co pozwoli m.in. realnie określić nasz aktualny wysiłek czy całościowy dystans pokonany w trakcie stacjonarnego treningu.

Nie możemy natomiast liczyć na to, że aplikacje treningowe będą kontrolować nas trenażer, automatycznie zmieniając opór. To nadal musimy robić całkowicie samodzielnie.

Ważne: nie wszystkie trenaży nadają te same dane. Przykładowo niektóre potrafią podawać moc, ale nie podają np. kadencji. Warto sprawdzić to przed zakupem, bo będziemy musieli liczyć się z potencjalnym dokupowaniem akcesoriów.

Trenażery interaktywne (np. Wahoo Kickr Snap)

Czyli te wyposażone w obsługę protokołu ANT+ FE-C (i/lub Bluetooth Smart), pozwalającego innym urządzeniom nie tylko pobierać dane z trenażera, ale też zdalnie nim sterować.

Po co? Np. po to, żeby płynnie zasymulować w ten sposób wzniesienia i ich zmienność. Ponownie – po co? Np. po to, żeby przetrenować z dużego salonu przejazd po trasie, którą planujemy, albo urozmaicić trening. Generalnie możliwości takich kombinacji są niemal nieograniczone.

A da się usmartowić klasyczny trenażer?

Czujnik prędkości i kadencji Tacx

Tak. Sam tak zresztą zrobiłem, przy czym opcji jest kilka.

Jeśli ma być tanio, ale niekoniecznie dokładnie, można dokupić po prostu czujnik prędkości i czujnik kadencji. Po ich zamontowaniu przykładowo Zwift jest w stanie włączyć nas do gry, pobierając z czujników informacje o prędkości i kadencji, a także na ich podstawie (oraz m.in. naszej masy i oporu na trenażerze) szacować naszą moc. Po sezonie zimowym będziemy mogli wykorzystać te czujniki podczas jazdy na dworze.

Wady? Szacunkowość całej zabawy. Dodatkowo albo manualnie zmieniamy opór, albo nie zmieniamy go wcale, co trochę psuje zabawę.

Opcja droższa to zakup czujnika mocy (i najlepiej wspomnianych wcześniej czujników). Dalej nie będziemy mieć wprawdzie trenażera interaktywnego (tego nie da się niestety zrobić w ten sposób, może z wyłączeniem trenażerów Kinetica), ale będziemy mieć precyzyjny pomiar mocy, który przyda się do treningów przez cały rok.

Na co patrzeć przy zakupie trenażera i kiedy warto dopłacić?

Parametrów jest od groma, ale skupmy się na tych najważniejszych. Pomijam przy tym te już omówione (czyli rodzaj oporu, pomiar, etc.).

Rozmiar i masa

Nie lekceważmy tego parametru! Przykładowo Elite Direto X ma masę 15 kg (zaraz też wyjaśnię dlaczego). Jeśli więc mieliśmy plan trzymać taki drogi sprzęt w domu, ale na treningi znosić go do piwnicy… przemyślcie to drugi raz.

Z drugiej strony, im większa masa, tym większe możliwości. Co do stabilności – niekoniecznie idzie w parze z masą trenażera.

Rozmiar koła

Istotne szczególnie w przypadku trenażerów z rolką oporową. Większość z nich obsługuje wprawdzie wszystkie popularne rozmiary kół rowerowych, ale i tak warto upewnić się przed zakupem.

Przykładowo Elite Rampa jest zgodny z rowerami szosowymi z kołami 24-29″ i rowerami MTB z kołami 24-29″.

Dokładność pomiaru mocy

Dla amatora nie będzie to miało większego znaczenia. Dla profesjonalisty albo ambitnego amatora – już tak.

Wszyscy producenci podają przy tym dokładność pomiaru mocy w procentach i np. taki Tacx Neo 2T ma ten parametr na poziomie 1 proc.

Oznacza to, że jeśli w rzeczywistości pedałujemy z mocą 100 W, Neo 2T może pokazać wynik z przedziału 99-101. Nie więcej, nie mniej.

Im mocniej jesteśmy w stanie pedałować, tym te różnice, wyrażone w pojedynczych procentach, będą oczywiście większe.

Symulacje podjazdów/zjazdów

Czyli kąt nachylenia, jaki jest w stanie zasymulować swoim oporem trenażer.

Kiedy ma to znaczenie? Kiedy np. chcemy przygotować się do przejazdu po konkretnym odcinku i znamy jego dokładne, maksymalne nachylenie. Jeśli nasz trenażer nie obsłuży takiego kąta, nasz trening nie będzie w pełni realistyczny, więc zdecydowanie warto dobrze przemyśleć pod tym względem zakup trenażera.

I w drugą stronę – symulacja zjazdów wprawdzie nie wpłynie przesadnie na nasz trening, ale podniesie poziom zabawy.

Masa koła zamachowego/maksymalna moc i opór

Określa to, jak duży opór stawia nam maksymalnie trenażer. Im większa masa koła, tym większym wzywaniem może okazać się jazda przy najwyższych ustawieniach oporu.

Zgodne kasety i standardy mocowania

Po raz kolejny – upewnijmy się, że nasz rower będzie pasował do trenażera.

Jak podjąć ostateczną decyzję?

Kupując trenażer warto zadać sobie kilka pytań w tej właśnie kolejności:

  1. Jak dużo i jak często będę jeździł (to pozwoli wstępnie określić budżet, ale polecam elastyczność)?
  2. Czy chcę mieć stabilizację, czy wolę trochę powalczyć (wybór między rolkami i pozostałymi trenażerami)?
  3. Gdzie będę przechowywał sprzęt i trenował (trenażery bezpośrednie są lepsze, ale lepiej sprawdzają się nieruszane)?
  4. Czy w okolicy mojego miejsca treningowego hałas może komuś przeszkadzać (tak czy siak warto sprawdzić poziom hałasu przed zakupem)?
  5. Czy chcę sobie ot tak po prostu pojeździć, czy będę sporo trenował (wybór między trenażerem interaktywnym a klasycznym)?
  6. Na jakim poziomie zaawansowania jestem (moc/opór trenażera)?
  7. Czy chcę się dodatkowo bawić/trenować podjazdy? A jeśli tak, to jaki kąt mnie usatysfakcjonuje?
  8. Wszystkie funkcje dodatkowe, w rodzaju poprawy realizmu jazdy.

Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, że pójść do sklepu i kupić Kickra za 5179 zł, żeby mieć teoretycznie najlepsze i najdroższe. Nikt też nie zabroni kupić Elite Novo Force, bo tanie i ładnie wygląda.

Tylko pamiętajmy – trenażer wystarczy na długo. Szkoda po jednym sezonie uznać, że kupiliśmy coś, co nie dostarcza nam już tyle frajdy, ile powinno. Szkoda też po sezonie sprzedawać ze stratą drogi trenażer, na którym jeździliśmy niewiele i rzadko…

Z jakich aplikacji skorzystać?

Trochę tego jest i każdy powinien poświęcić przynajmniej kawałek sezonu na sprawdzenie, co odpowiada mu najbardziej. Na szybko więc podpowiem, co komu może przypaść do gustu, wybierając spośród najpopularniejszych aplikacji:

Uwaga: oczywiście najlepiej będziemy bawić się w tych aplikacjach z trenażerami interaktywnymi. Trenażery smart też dadzą radę, ale to nie będzie to samo, przysięgam.

Aplikacja od producenta twojego trenażera

Z prostego powodu – prawdopodobnie wraz z zakupem sprzętu dostałeś darmowy abonament na kilka miesięcy. Nie ma powodu wyrzucać go do kosza, tym bardziej, że hej – nakręcone kilometry to nakręcone kilometry.

Swoje aplikacja ma m.in. Elite, Tacx i Bkool.

Sufferfest

Rozwiązanie dla tych, którzy chcą na poważnie przygotować się do zawodów. Nie jest może tak atrakcyjny jak niektóre inne aplikacje, ale oferuje jedne z ciekawszych i przy okazji konkretniejszych treningów.

TrainerRoad

Ponownie – rozbudowana (może nawet jeszcze bardziej) aplikacja treningowa, z własnymi planami treningowymi, zaawansowanymi ćwiczeniami i analizą wydajności.

Rouvy

Propozycja dla tych, którzy chcą trochę bardziej poczuć się jak na prawdziwym rowerze w prawdziwym terenie. Aplikacja wykorzystuje tutaj nagrania z prawdziwych tras, połączone z domieszką rozszerzonej rzeczywistości (czyli nałożenia wirtualnych cyklistów na realny świat). Do wyboru jest ok. 7000 km prawdziwych tras.

Nie zapomniano oczywiście o treningach – w bazie serwisu znajduje się ponad 4000 ćwiczeń.

Zwift

Jedna z popularniejszych, a przynajmniej głośniejszych medialnie aplikacji. Nie mamy tutaj realnego świata ani wideo – wszystko zostało przeniesione w cyfrową rzeczywistość. I sądząc po liczbie użytkowników opłacających dostęp do serwisu – takie podejście spisuje się świetnie.

Nie ma przy tym co lekceważyć tej aplikacji. Dla wielu może być świetną bazą treningową, a wewnątrz wirtualnych światów odbywają się jak najbardziej realne wyścigi.

Co jeszcze sprawdzić?

Można zerknąć dodatkowo na Kinomapa i FulGaza.

Jakie akcesoria warto rozważyć?

To zależy od wielu czynników – np. jeśli zamierzamy połączyć nasz trenażer z komputerem za pośrednictwem ANT+, przyda nam się odpowiedni moduł na USB. Ale skupmy się na najpopularniejszych scenariuszach.

Na pewno przyda nam się mata treningowa. Nieistotne, czy trenujemy w domu czy w bloku – zawsze ograniczy w jakimś stopniu hałas i wibracje generowane podczas treningu. Warto też pomyśleć o ochronie ramy przed lejącym się z nas potem (w końcu chcemy trenować na poważnie).

Jeśli zamierzamy przy tym trenować z aplikacjami, warto rozważyć zakup czujnika tętna (niby chodzi o moc, ale tętno pomoże np. wyliczyć lepiej spalone kalorie). Przy da się też uchwyt na tablet – zawłaszczanie dla siebie telewizora może się źle skończyć.

Nie zapomnijcie też o… wentylatorze. W trakcie jazdy w pomieszczeniu nie ochłodzi nas powietrze, które podczas jazdy na zewnątrz robi niesamowitą robotę.

Bonus: co dokupić do trenażera, żeby było jeszcze ciekawiej?

Tak, są rzeczy, o które można dodatkowo rozbudować nasz domowy zestaw treningowy. I niektóre z nich są naprawdę imponujące.

Przykładowo Wahoo oferuje moduł Climb, który współpracuje trenażerami tej marki z 2017 r. i nowszymi. Jaka jest funkcja tego dodatku? Unoszenie… przodu roweru, symulując tym samym pojazdy. W ten sposób jazda pod górę w wirtualnym świecie jest dużo bardziej realistyczna. Ciekawostka: Climb jest wbudowany w rower treningowy stworzony przez Wahoo (Kickr Bike).

W ofercie tego samego producenta jest nawet kosztujący kosmiczne pieniądze… wentylator na Bluetooth. Jest on w stanie automatycznie dostosować moc nawiewu do naszej prędkości i tętna, tym samym zapewniając – przynajmniej w teorii – idealne chłodzenie.

Tacx z kolei oferuje np. urządzenie Neo Track, które jest przystawką, pozwalającą w trakcie jazdy zmieniać kierunek, poprzez kręcenie kierownicą.

Do trenażerów można też dokupić m.in. biurka, żeby w czasie jazdy np. trochę popracować).

Niezależnie jednak, czy dokupimy którekolwiek z tych dodatków, czy też zdecydujemy się jeździć bez nich – zdecydowanie warto trenować zimą na trenażerze. Chociażby po to, żeby od razu, kiedy przyjdzie wiosna, móc wsiąść na rower i pojechać z radością przed siebie, zamiast mozolnie walczyć o odzyskanie utraconej przez zimę formy.

* Materiał powstał we współpracy z CentrumRowerowe.pl.

Dołącz do dyskusji

Advertisement