Sukces Surface’a Neo zależy w istotnej mierze od Intela. A zapowiedzi nowego układu nie napawają optymizmem

Felieton/Sprzęt 29.10.2019
Sukces Surface’a Neo zależy w istotnej mierze od Intela. A zapowiedzi nowego układu nie napawają optymizmem

Sukces Surface’a Neo zależy w istotnej mierze od Intela. A zapowiedzi nowego układu nie napawają optymizmem

Zupełnie nowy rodzaj urządzenia, jakie jest lansowane przez Microsoft, ma być napędzany przez również zupełnie nowy układ x86 firmy Intel. Nie ukrywam, że mam z tego powodu coraz większe obawy.

Jeżeli zadamy pytanie o najbardziej funkcjonalny i wszechstronny tablet na rynku, odpowiedź jest jasna: to Surface Pro i jego liczne klony od partnerów sprzętowych Microsoftu. Wielozadaniowość tego windowsowego urządzenia jest nie do zakwestionowania, a jego producent już od pewnego czasu upiera się, by wręcz nie nazywać go tabletem, a hybrydowym laptopem.

Windows z uwagi na swoją wieloletnią historię i dojrzałość cieszy się największą dostępnością oprogramowania do produktywności. Obsługuje też największą liczbę zewnętrznych urządzeń. Nie ma żadnego problemu z wsadzeniem Surface’a Pro do stacji dokującej, do której będą podłączone mysz, klawiatura i dwa monitory. Na których możemy uruchomić desktopowe wersje Lightrooma, Excela czy Visual Studio. A potem go odłączyć, wziąć do ręki i wygodnie, jak na klasycznym tablecie, posurfować dla przyjemności po stronach internetowych czy włączyć jakiś serial.

Skoro tablety Surface Pro są takie dobre, to czemu jeszcze nie zdominowały rynku?

Powodów jest kilka. Pierwszym, najważniejszym, jest cena. Za wszechstronność i wielozadaniowość Surface Pro przyjdzie nam słono zapłacić. Najtańsza sensowna konfiguracja Surface Pro 7 (a więc z 8 GB RAM) i dołączoną najtańszą wersją klawiatury Type Cover to wydatek ponad 5,2 tys. zł. Drugim jest słaba oferta aplikacji rozrywkowych i gier – Surface Pro to jednak tablet przede wszystkim do pracy, a wielu z nas woli kupić do tego celu klasycznego laptopa. Trzeci odkryjemy, jak Surface’a Pro już kupimy i zaczniemy go użytkować.

Surface Pro 6

Nie zajmie nam dużo czasu by zrozumieć czemu Microsoft upiera się przy nazywaniu tego tabletu notebookiem. Kultura pracy tego urządzenia zdecydowanie bardziej przypomina klasycznego laptopa niż ultramobilny tablet. Wersja z układem Core i7 wymaga aktywnego chłodzenia w formie świszczących wentylatorów. W pozostałych wersjach chłodzenie jest pasywne, ale za to parametry pracy ich procesorów są często ograniczane, by nie dopuścić do przegrzania urządzenia. Cierpi też na tym wszystkim czas pracy tego urządzenia na akumulatorze.

Konkurencja ze strony Apple’a i partnerów Google’a oferuje zdecydowanie mniej wszechstronne – i przez to znacznie tańsze – urządzenia. Ale w ich przypadku, w szczególności patrząc na produkty Apple’a, mówimy o zupełnie innej kulturze pracy. Wykorzystywane w tych urządzeniach procesory były od początku projektowane z myślą o ultramobilnych sprzętach. Są projektowane tak, by redukować emisję ciepła, płynnie przechodzić pomiędzy różnymi stanami energetycznymi i wspomnianą energię oszczędzać.

Choć potrafią sumarycznie istotnie mniej od tabletów Microsoftu, robią też nieporównywalnie lepsze pierwsze, drugie, a nawet trzecie wrażenie z ich użytkowania. Jeden z największych atutów Surface Pro nad konkurencją – relatywnie wydajne układy Intela zapewniające zgodność z dziesiątkami tysięcy aplikacji do produktywności – jest też jego największą słabością.

A za rok Microsoft chce wynaleźć tablety na nowo. Problem w tym, że Surface Duo również będzie wyposażony w procesor Intela. I to o rodowodzie wywodzącym się z Atomów i Pentiumów.

Surface Neo będzie nieporównywalnie trudniej podbić rynek niż Surface’owi Pro. Korzyści z połączenia funkcjonalności tabletu i komputera w jednym urządzeniu są oczywiste. Co najwyżej pierwsze dwie generacje Surface’ów mogły być zbyt słabe techniczne (wielkość, rozmiar, masa) by tę ideę odpowiednio sprzedać. Dziś Surface Pro jest projektem wręcz ikonicznym, a naśladowców znajdziemy również w urządzeniach pracujących pod kontrolą innego systemu operacyjnego niż Windows.

Nadal mam jednak duży problem – i nie tylko ja – z odgadnięciem czemu tablet z dwoma wyświetlaczami jest lepszy i jaką korzyść nad zwykłe tablety czy notebooki zapewni jego użytkownikom. Chociażby z tego powodu Surface Neo powinien zapewniać doskonałe doświadczenia z użytkowania. By jego pierwsi użytkownicy skupili się na wspomnianych korzyściach zamiast walczyć z lagami w interfejsie czy niespodziewanymi skokami w zużyciu energii w akumulatorze.

Niestety, Microsoftowi zabrakło odwagi lub możliwości, by zastosować w Surface Neo układ ARM. Ten na razie znajdziemy wyłącznie w tablecie Surface Pro X – w mojej ocenie w najważniejszym sprzęcie od Microsoftu od czasów Surface Pro 3. Neo będzie działał pod kontrolą procesora Intela o nazwie tymczasowej Lakefield. To hybrydowy układ, łączący rdzenie Tremont i Sunny Cove, naśladując nieco znaną z ARM-ów konstrukcję big.LITTLE. Czyli że w zależności od potrzeb, sprzęt wykorzystuje albo energooszczędny rdzeń, albo ten wydajny.

Brzmi obiecująco, ale problem w tym, że oznacza to w praktyce, że Surface Neo będzie pracował – w zależności od sytuacji – albo jakby miał na pokładzie bardzo wydajną wersję Atoma lub Pentiuma, albo bardzo energooszczędną wersję układu Core. Dotychczasowe moje doświadczenia z pracy z windowsowym sprzętem na tego rodzaju procesorach nie należą do najlepszych.

Cała nadzieja w Intelu.

Oczywiście nikt jeszcze nie testował Surface’a Neo, układu Lakefield i systemu Windows 10X, który będzie tym wszystkim zarządzał. Jest całkiem prawdopodobne, że Microsoft i Intel w końcu przy okazji tego urządzenia zapewnią użytkownikom kulturę pracy rodem z iPadów i tych lepszych tabletów z Androidem. Dotychczasowe doświadczenia nie napawają jednak optymizmem.

Wielokrotnie na naszym redakcyjnym Slacku (to takie narzędzie do wewnętrznej komunikacji) przekomarzamy się żartobliwie o wyższość jednego produktu nad drugim. Nasza redakcyjna frakcja Apple’a często próbuje androidową i windowsową opozycję przekonać, że te wszystkie gigaherce i gigabajty nie mają znaczenia, bo liczy się optymalizacja. To oczywiście prawda, ale nie zapominajmy, że Apple montuje w swoich sprzętach procesory i pamięci najwyższej klasy. Nie (tylko) optymalizacja, a właśnie te gigaherce i reszta technikaliów układów scalonych powodują, że korzystanie z iPhone’ów i iPadów jest pod względem komfortu i responsywności czystą przyjemnością.

Co potrafi na Windowsie Atom lub Pentium? Wystarczy przejść się do jakiegoś elektromarketu, w którym na wystawie znajduje się Surface Go i się przekonać. To doświadczenie pełne kompromisów. Te przystają jeszcze Surface Go, jako taniemu tablecikowi, który ma tylko uzupełniać posiadany przez nas komputer. Surface Neo będzie miał dużo więcej do udowodnienia i życzę mu sukcesów. Żałując przy okazji, że Microsoft nie zdecydował się na zamontowanie w nim układu firmy Qualcomm. I tego, że Intel od lat przy całej swojej potędze i zasobach finansowych nadal ma ogromne trudności by stworzyć porządny układ scalony x86 dla prawdziwie ultraprzenośnych urządzeń.

Dołącz do dyskusji

Advertisement