Czyżby Spotify znalazło remedium dla swojego biznesu?

Felieton/Biznes 29.10.2019
Czyżby Spotify znalazło remedium dla swojego biznesu?

Czyżby Spotify znalazło remedium dla swojego biznesu?

Dłuższy czas przyglądałem się najnowszym wynikom kwartalnym Spotify, porównywałem je z wynikami analogicznego kwartału w zeszłym roku i ciągle zachodzę w głowę, jak to się udało.

Jak udało się to, że przy bardzo zbliżonej strukturze przychodów i ich relacji do operacyjnego zysku, tym razem udało się Spotify uzyskać pozytywny wynik netto.

To nie jest ot takie sobie zwykłe wydarzenie, bo ma to miejsce dopiero po raz trzeci w długiej, trzynastoletniej historii szwedzkiego serwisu ze streamingiem muzyki. A tak naprawdę realnie możemy mówić zaledwie o drugim kwartalnym zysku Spotify, bo wcześniej w jednym przypadku chodziło bardziej o kwestie przesunięć podatkowych.

Mówimy więc o czymś nadzwyczajnym.

Poszukajmy więc czegoś nadzwyczajnego w najnowszym raporcie kwartalnym Spotify. Wzrost o 30 proc. w liczbie użytkowników? To świetny wynik, ale rok temu był podobny. Wzrost o 31 proc. w liczbie użytkowników opłacających abonament premium? Też dobre, ale podobnie jak rok temu. W zasadzie to możemy mówić o status-quo, bo podobnie – o 29 proc. – wzrosła liczba użytkowników korzystających z darmowego dostępu do serwisu muzycznego; im Spotify emituje reklamy głosowe.

Widać to zresztą w przychodach od tych dwóch różnych grup użytkowników. Są one bardzo podobne do tych, które miały miejsce rok wcześniej. 1,561 mld euro przychodu z użytkowników abonamentowych oraz 170 mln euro z użytkowników odsłuchujących reklamy to bardzo podobny strukturalnie wynik do zeszłorocznego – 1,210 mld euro vs 142 mln euro. Co więcej, marża operacyjna wzrosła o zaledwie 0,2 punktu procentowego – z 25,3 proc. do 25,5 proc.

Skąd więc nagle 54-milionowy zysk?

Poszukajmy odpowiedzi w komentarzu spółki po publikacji wyników kwartalnych. Otóż obok obalonych już przez nas powyżej argumentów w stylu „wzrost korzystających z usługi do 248 mln” (ważne – to 2 razy więcej niż aktualnie raportuje Apple Music), Spotify podaje inne: mniejsze wydatki na „promocję oryginalnych treści” i marketingu artystów oraz nowe narzędzia, tj. sponsorowane rekomendacje.

I myślę, że szczególnie ta ostatnia pozycja niesie ze sobą potężną wartość biznesową dla Spotify.

Otóż okazuje się, że Spotify zaczyna skutecznie budować dwustronną platformę, czyli oprócz sprzedawania usług klientom zewnętrznym, użytkownikom kupującym dostęp do przepastnego katalogu plików muzycznych, Szwedom udaje się budować podwaliny rynku dla wydawców muzyki.

Mówiąc wprost – teraz artyści oraz wydawcy nie tylko będą zarabiać na tym, że ktoś słucha ich dzieł na Spotify, ale także będą płacić, by dotrzeć do odbiorców, którzy z kolei wygenerują więcej przychodu dla artystów.

Jeśli skonfrontujemy ten zalążek nowego biznesu z informacją, że średni przychód z użytkownika Spotify spada – na koniec 2015 r. wynosił on 6,84 euro, podczas gdy aktualnie wynosi on zaledwie 4,67 euro – nowa linia biznesu związana ze sprzedażą usług dla samych artystów/wydawców wydaje się być prawdziwym remedium dla rentowności.

Dodajmy do tego całkiem udany start podkastów na Spotify, które – ponoć, bo na razie szwedzka firma nie ujawnia przychodów oraz ASP na użytkownika tego segmentu – są znacznie bardziej dochodowe od podstawowej sekcji muzycznej i nagle może się okazać, że Spotify odnalazło sposób na rentowność.

A przypomnijmy, że jeszcze nie tak dawno wydawało się, że Spotify może nigdy nie być realnie rentowne ze względu na podstawowy charakter biznesu.

Zobaczymy, co przyniosą kolejne kwartały. Na dziś wygląda to mocno obiecująco. Może Spotify będzie jednym z pierwszych podmiotów na rynku wielkich technologicznych startupów, które skończą z patologią strat finansowych.

Dołącz do dyskusji