Polska motoryzacja ma się doskonale. Nawet jeśli nie ma czegoś takiego jak „polski samochód”

Polska motoryzacja ma się doskonale. Nawet jeśli nie ma czegoś takiego jak „polski samochód”

Polska motoryzacja ma się doskonale. Nawet jeśli nie ma czegoś takiego jak „polski samochód”

O „polskiej motoryzacji” słyszymy zazwyczaj albo rzewnie wspominając złote czasy FSO, albo psiocząc na niespełnione obietnice o polskim samochodzie elektrycznym. Tymczasem motoryzacja jest jednym z filarów naszej gospodarki, nawet jeśli nie ma czegoś takiego jak „polski samochód”.

Trudno w to uwierzyć, ale sektor motoryzacyjny jest drugim co do wielkości sektorem przemysłowym w Polsce (po sektorze spożywczym). Około 20 firm motoryzacyjnych okupuje miejsce w czołówce największych firm w Polsce, a wartość wyrobów motoryzacyjnych w 2018 r. sięgnęła 145 mld zł. Co niemniej istotne – branża moto w Polsce stale rośnie i jest liderem polskiej gospodarki eksportowej; aż 80-85 proc. wszystkich produkowanych w Polsce wyrobów w tej branży wyjeżdża za granicę.

Polska motoryzacją stoi. Co produkujemy w naszym kraju?

Polska nie ma swojej marki samochodu, ale to nie znaczy, że samochodów nie produkuje. Swoje zakłady mają u nas tacy giganci jak Opel, Fiat (grupa FCA) czy Volkswagen, który u nas produkuje swoje auta użytkowe.

Najwięcej produkuje się u nas jednak autobusów i autokarów, zajmujących drugie miejsce pod względem udziału w eksporcie w Unii Europejskiej.

Produkujemy również auta dostawcze, przyczepy i naczepy, a także części – od pasów i poduszek bezpieczeństwa po opony.

Blisko połowa produkowanych dziś części jest też gotowa na idące zmiany w świecie motoryzacji. Jak wynika z raportu opracowanego przez Bank Pekao S.A., aż 45 proc. części jest kompatybilnych z nowymi technologiami, w tym samochodami elektrycznymi. Chodzi miedzy innymi o elementy nadwozia, siedzenia samochodowe, pasy i poduszki bezpieczeństwa czy opony.

To oczywiście dobre wieści. Co jednak z pozostałymi 55 proc.?

Jakie zmiany czekają polski przemysł motoryzacyjny?

Cała branża moto, czy nam się to podoba, czy nie, idzie w kierunku elektryfikacji i autonomiczności. Wraz z rozwojem infrastruktury, sieci 5G i pojawianiem się coraz bardziej przystępnych cenowo modeli samochodów elektrycznych, rynkowy udział samochodów napędzanych silnikami spalinowymi będzie sukcesywnie spadał.

To wymusza podjęcie odpowiednich kroków, by nie zostać w tyle, ale także stwarza możliwości.

20 proc. produkowanych w Polsce części wymaga adaptacji do nowych technologii. Raport Banku Pekao wskazuje tu przede wszystkim na elementy zawieszenia, hamulce, elektrykę czy układy kierownicze.

35 proc. części jest zaś narażonych na zmianę technologiczną, gdyż w autach przyszłości zwyczajnie nie będą one potrzebne. Mowa o takich segmentach jak silniki spalinowe i części do nich, układy napędowe i wydechowe, czy skrzynie biegów i sprzęgła. Oczywiście jeszcze przez długie lata zakłady produkujące tego typu części będą niezbędne do utrzymania aut nowych i używanych, ale w skali makro zmiana jest blisko.

Czas działa jednak na korzyść polskiego przemysłu. Elektryfikacja i wdrożenie sieci 5G postępuje wolniej niż eksperci przewidywali na początku – jest więc sporo czasu na poczynienie stosownych inwestycji, rozszerzanie kompetencji pracowników czy zmiany w strukturze firm. Nim nieuchronna przyszłość nadejdzie, Polska może stać się ośrodkiem produkcji części i elementów do aut elektrycznych. Co się zaś tyczy rozwiązań autonomicznych, raport Banku Pekao wskazuje na ogromny potencjał naszego przemysłu informatycznego, który może stać się globalnym zapleczem technologii i rozwiązań software’owych dla pojazdów autonomicznych i niezbędnej infrastruktury.

Oczywiście droga ku przyszłości nie jest usłana różami.

Jak wykazuje raport Banku Pekao, na drodze ku stabilnemu rozwojowi stają czynniki relatywnie niezależne od polskiego przemysłu. Rosnące ryzyko geopolityczne (z Brexitem na czele) i konflikty handlowe mogą uderzyć w polską motoryzację poprzez skomplikowanie łańcuchów produkcyjnych w Unii Europejskiej.

Nie bez znaczenia jest też spowolnienie gospodarcze w Niemczech i całej Unii Europejskiej, które może przełożyć się na spadek zamówień w fabrykach.

Niezmiennie problemem pozostają też braki kadrowe. W świetle nadchodzących zmian sporym ryzykiem jest też konieczność „przebranżowienia” wielu pracowników, którzy będą zmuszeni podnieść i rozszerzyć swoje kompetencje, by przetrwać zmiany w branży motoryzacyjnej.

No i oczywiście pozostaje kwestia tempa adaptacji do zmian. Jeśli polska gospodarka motoryzacyjna nie zacznie inwestować w przyszłość odpowiednio wcześnie, inne kraje mogą zagarnąć największe kawałki tortu w perspektywie długoterminowej.

Polska ma jednak na tyle silną pozycję w sektorze, iż potencjał rozwoju przewyższa możliwe zagrożenia. PKB w latach 2019 – 2020 wzrosło o 4,1 proc., mamy ugruntowaną pozycję w istniejących segmentach branży moto a także potężne zaplecze intelektualne w segmentach przyszłości. Oznacza to, że z jednej strony Polska poradzi sobie w okresie przejściowym, zaś z drugiej już dziś może szykować rozwiązania technologiczne i tworzyć centra rozwoju tego typu rozwiązań.

Wszystko zależy oczywiście od tego, jak do sprawy podejdą polskie firmy. Równolegle do tradycyjnej odnogi swoich biznesów, firmy powinny już teraz budować nowoczesne odnogi swoich działalności i znajdowanie nowych rynków eksportowych. Raport Banku Pekao wskazuje tu szczególnie na eksport poza kraje Unii Europejskiej, szczególnie do Stanów Zjednoczonych, gdzie pozycja polskiego eksportu nie jest jeszcze zbyt wysoka.

By ułatwić firmom rozwój i ekspansję na zagraniczne rynki, potrzeba naturalnie pomocy zewnętrznych instytucji. Bank Pekao ma w swoim portfolio szereg rozwiązań finansowych, które mogą ułatwić firmom wchodzenie w nowe segmenty branży motoryzacyjnej już teraz, nim galopujący postęp zostawi nas daleko w tyle.

Pełny raport Nowa era motoryzacji. Jak odnajdzie się w niej polski przemysł? znajdziecie pod tym adresem.

*Materiał powstał we współpracy z Bankiem Pekao S.A.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji