Przetestowałem tani oczyszczacz powietrza, który jutro trafi do Biedronki. Czy warto go kupić?

Artykuł/Sprzęt 23.10.2019
Przetestowałem tani oczyszczacz powietrza, który jutro trafi do Biedronki. Czy warto go kupić?

Przetestowałem tani oczyszczacz powietrza, który jutro trafi do Biedronki. Czy warto go kupić?

Już jutro, w czwartek 24 października, do sklepów Biedronka trafi oczyszczacz powietrza AirPro od Hoffen. Jako że kosztuje zaledwie 249 zł, jest to jeden z najtańszych tego typu sprzętów na rynku. Przetestowałem go i wiem, czy warto go kupić.

Wraz ze startem sezonu grzewczego powrócił problem ze smogiem. W efekcie tego niemal w całej Polsce odnotowuje się znaczny wzrost stężenia zanieczyszczeń w powietrzu. Powietrza, które jest nie tylko dostępne na zewnątrz, ale też w naszych domach, mieszkaniach i biurach.

Oznacza to, że praktycznie każdy jest narażony na wdychanie szkodliwych substancji, takich jak roztocza oraz pyły zawieszone, takie jak PM2.5 oraz PM10. Jak łatwo się domyślić, zadaniem oczyszczacza jest przefiltrowanie powietrza i wyeliminowanie z niego tego typu zanieczyszczeń. O tym, jak konkretnie przebiega filtracja napiszę w dalszej części tekstu.

Jak wygląda i jest wykonany oczyszczacz powietrza z Biedronki?

Przyznam, że do testów AirPro od Hoffen podchodziłem z dużą dozą niepewności. Spodziewałem się, że nie da się stworzyć dobrego oczyszczacza powietrza kosztującego zaledwie 249 zł. Myślałem też, że ze względu na niską cenę producent będzie zmuszony pójść na kompromisy w zakresie jakości wykonania, jednak nie jest źle.

Sprzęt jest wykonany z białego plastiku, o którym trudno powiedzieć złe słowo. Mamy tutaj do czynienia z całkiem niezłą jakością wykonania i spasowaniem poszczególnych elementów. Nic nie skrzypi, nic się nie ugina, wszystko wygląda i jest zrobione dokładnie tak, jak być powinno. Pod tym względem oczyszczacz powietrza z Biedronki prezentuje się zupełnie standardowo, co w tak tanim sprzęcie mogę zaliczyć na plus.

Sprzęt wygląda też naprawdę nieźle. Biała, niezbyt duża obudowa bardzo dobrze komponuje się z czarną osłoną wentylatora, na środku której umieszczono prosty panel dotykowy, za pomocą którego można sterować urządzeniem. Swoją drogą, z tym poradzi sobie każdy, bo jedyne dostępne opcje to zmiana mocy wentylatora, ustawienie timera oraz włączenie zielonego podświetlenia.

A jak w ogóle działa AirPro od Hoffen?

Dokładnie tak jak większość tego typu sprzętów dostępnych na rynku. Mamy tutaj do czynienia z wentylatorem współpracującym z trójwarstwowym filtrem. Pierwszy z nich to filtr wstępny, który wyłapuje największe zanieczyszczenia, takie jak kurz, sierść i włosy. Drugą warstwę stanowi filtr EPA 11 klasy (kiedyś znany jako HEPA), który oczyszcza powietrze z większości pyłów PM2.5, czyli wirusów oraz mikroskopijnych pyłków. Ostatni element układanki stanowi filtr węglowy, który odpowiada za ograniczenie brzydkich zapachów.

Producent chwali się też, że oczyszczacz ma wydajność CADR (Clean Air Delivery Rate) na poziomie 95 m3/h, czyli w ciągu godziny może przefiltrować 95 metrów sześciennych powietrza. Jako że jest to niewielkie urządzenie przeznaczone do pomieszczeń o powierzchni 12 metrów kwadratowych, a standardowa wysokość pomieszczenia to 2,7 metra, jego kubatura wynosi 32,4 metra sześciennego. Oznacza to, że w ciągu godziny całe powietrze znajdujące się w pomieszczeniu zostanie „przemielone” trzykrotnie, oczywiście przy użyciu najmocniejszego trybu pracy, określonego jako Turbo. Efekty da się wyczuć na pierwszy rzut nosa, zwłaszcza jeżeli postanowimy wieczorem przeiwetrzyć pokój, a potem oczyścić go ze szkodliwych substancji.

Trzeba też przyznać, że w tym trybie hałas jest mocno słyszalny. Po przejściu w tryb normalny generuje dźwięk zbliżone do lodówki, zaś w trybie nocnym zaledwie delikatnie szumi. Sam postawiłem oczyszczacz w sypialni (10 metrów kwadratowych), więc najbardziej interesowało mnie, czy da się przy nim spać. Ja oraz moja narzeczona potwierdziliśmy, że tak. Narzekać nie da się na zielone podświetlenie ledowe, które nawet w nocy nie jest irytujące, ale gdyby ktoś był innego zdania, będzie mógł je całkowicie wyłączyć.

Żeby nie było, nie jest to sprzęt idealny.

Zapewne z powodu niskiej ceny nie zdecydowano się na zastosowanie żadnego czujnika, który potrafiłby wykrywać faktyczne zanieczyszczenie i automatycznie uruchamiałby urządzenie. Nie ma tu też żadnej aplikacji służącej do zdalnego sterowania. Dlatego sam początkowo uruchamiałem oczyszczacz powietrza z Biedronki po otrzymaniu alertu z odpowiedniej aplikacji antysmogowej (polecam Airly), a teraz działa on niemal cały czas.

W końcu jesień to czas, w którym ilość zanieczyszczeń zawsze jest wysoka i warto im zaradzić. Oczyszczacz faktycznie daje sobie z nimi radę, bo w powietrzu nie czuć charakterystycznego zapachu spalenizny. Sprzęt radzi sobie też z moim psem, któremu zdarza się… psuć powietrze. Producent zaręcza też, że sprzęt daje radę sobie z roztoczami. Sam nie potrafiłem tego sprawdzić, ale może to być cenna informacja dla alergików. Wygląda zatem na to, że sprzęt zdaje egzamin, ale zapewne wpływ na to ma fakt, że został umieszczony w pokoju o stosunkowo małej powierzchni.

Czy warto kupić oczyszczacz powietrza z Biedronki?

To zależy od potrzeb konkretnego użytkownika. Jeżeli szukacie sprzętu inteligentnego, wyposażonego w czujniki i aplikację, który będzie w stanie oczyścić powietrze w pomieszczeniu o powierzchni 20 metrów, darujcie sobie AirPro od Hoffena i kupcie dwa razy droższy Xiaomi Air Purifier 2. Jeżeli jednak szukacie sprzętu do małego pomieszczenia o powierzchni do 10-12 metrów kwadratowych, takiego jak sypialnia lub domowe biuro, to oczyszczacz powietrza z Biedronki za 249 zł powinien okazać się ciekawą opcją.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement