Microsoft Duo? Niech ta przyszłość w końcu nadejdzie

Facebook/Sprzęt 02.10.2019
Microsoft Duo? Niech ta przyszłość w końcu nadejdzie

Microsoft Duo? Niech ta przyszłość w końcu nadejdzie

Z czterech zaprezentowanych dotychczas smartfonów z dwoma ekranami (bądź też jednym zaginanym), to Microsoft Duo zaintrygował mnie najbardziej. Podczas prezentacji przez chwilę poczułem nawet mocne podniecenie, a w głowie zrodziła się myśl – tak, to jest to, rozkminili to.

Potem jednak przypomniałem sobie, że a) to Microsoft, b) to, co zaprezentowano, to produkt dość nieokreślonej przyszłości, c) już to gdzieś wcześniej widziałem.

Ad C.

Ktoś pamięta projekt Courier? Też od Microsoftu. Był rok 2008 r., zaledwie rok po premierze rynkowej iPhone’a, gdy pojawiły się pierwsze wzmianki o rewolucyjnym produkcie z dwoma ekranami od Microsoftu. Dodajmy, że z dotykowymi ekranami, które można byłoby obsługiwać także rysikiem. I z indukcyjnym ładowaniem. I ze specjalnie skonstruowanym systemem operacyjnym, który wykorzystywałby pracę na obu ekranach jednocześnie. Projekt oficjalnie zakopano w 2010 r.

Oglądając dziś konferencję Microsoftu nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że Duo, a także Surface Neo, to odkurzone projekty Couriera. Oczywiście z uwzględnieniem cywilizacyjnego skoku technologicznego minionej dekady oraz faktu, iż Microsoft wypadł z rynku mobilnych systemów operacyjnych, więc musi się posiłkować google’owskim Androidem oraz quasi-nową wersją Windowsa 10, nazwaną pieszczotliwie 10X (zauważyliście, że teraz wszystkie nowości tech są X?).

No więc właśnie – w ten sposób dotarliśmy do…:

Ad A.

To Microsoft. Więc mój entuzjazm tym, co zobaczyłem na scenie konferencji, gaśnie. O ile trudno kwestionować umiejętności ekipy z Redmond do tworzenia oprogramowania użytecznego, z którego korzysta cały świat, i o ile trudno odmówić aktualnemu szefowi Microsoftu Satyi Nadelli umiejętności gruntownej transformacji prowadzonej przez siebie gignatycznej organizacji, o tyle wielkiego doświadczenia w tworzeniu hitowych produktów hardware’owych owa organizacja nie ma.

By nie powiedzieć, że w ogóle go nie ma. Wszystko, co prezentował dotychczas światu Microsoft w tej materii – że tak powiem eufemistycznie – nie okazało się sukcesem. A niektóre z tych produktów na papierze, na konferencjach medialnych, wydawały się naprawdę rewolucyjne.

Ktoś pamięta opaski Microsoft Band? To były jedne z pierwszych opasek fitnessowych na rynku, z kilkoma naprawdę unikatowymi funkcjami. Dziś nikt o nich nie wspomina.

A może ktoś sobie przypomina smartfony Kin? Och, co to mał być za szał – dotykowe smartfony z wysuwaną klawiaturą, które miały się sprawdzać w dobie mediów społecznościowych. A może smartfony Lumia? Wszyscy pamiętamy, ile gigantycznej kasy włożył Microsoft w rozwój swojego mobilnego systemu operacyjnego Windows Phone, a następnie na kupno Nokii. Dziś nie ma po nich śladu.

Na pewno nie pamiętacie przenośnych odtwarzaczy mutlimedialnych Zune, bo tak naprawdę pamięta je tylko Maciek Gajewski, który na dodatek po dziś twierdzi, że akompaniujący je muzyczny serwis streamingowy Groove „zrewolucjonizował rynek muzyczny”.

Ok, rzucicie mi pewnie teraz w twarz – a co z Xboxem i Surface’em? Odpowiem – to umiarkowane sukcesy, by nie powiedzieć jednak porażki. Xbox przegrywa walkę już nie tylko z PlayStation, ale w zasadzie z konsolą Switch też. Surface? Ok, odpowiedzcie sobie na pytanie, ile osób korzystających z tej linii tabletów/hybryd pc/notebooków widzieliście w swoim życiu. A potem skonfrontujcie to z liczbą osób, które widzieliście z MacBookami, głównie tymi z linii Air.

Surface Duo i Neo wyglądają na naprawdę ciekawe koncepty (dlaczego nie produkty, to za moment). Obawiam się jednak, że w warszawskim metrze czy we wrocławskich autobusach i katowickich tramwajach nigdy nie zobaczycie więcej niż jednej osoby z nich korzystającej. To Microsoft.

Ad B.

Niech ta przyszłość w końcu nadejdzie. Te produkty z dwoma lub ze zginanymi ekranami, które po złożeniu zamieniają się w dwie robocze płaszczyzny. Niech ta wizja rodem z WestWorld w końcu się ziści. Dajcie nam w końcu to do rąk, byśmy mogli się tym pobawić, trochę popracować. Byśmy w końcu mogli poczuć tę szczyptę magii tak jak wtedy, gdy po raz pierwszy dotykaliśmy ekrany dotykowych smartfonów i wykonywaliśmy gest pinch-to-zoom.

To wszystko co oglądamy – te Surface’y Duo, Samsungi Galaxy Foldy, Huaweie Mate X i LG ThinQ – to na razie tylko przechwałki, obietnice tego, co może być. A czy będzie? Obawiam się, że w wersji używalnej, takiej, która nie powoduje notorycznych frustracji, gdzie aplikacje nie wyglądają – sorry za określenie – jak kupa, gdzie panuje jednolita myśl na wszystkich ekranach systemu operacyjnego, to dopiero wtedy, gdy taki produkt zaprezentuje Apple.

Zapewne nie wcześniej niż w 2022 r.

Dołącz do dyskusji