Naukowcy przypominają: marihuana nie jest cudownym lekiem na wszystko. Potrafi wręcz wywołać niektóre choroby

Artykuł/Nauka 31.10.2019
Naukowcy przypominają: marihuana nie jest cudownym lekiem na wszystko. Potrafi wręcz wywołać niektóre choroby

Naukowcy przypominają: marihuana nie jest cudownym lekiem na wszystko. Potrafi wręcz wywołać niektóre choroby

Uwaga, naukowcy przypominają: marihuana nie jest cudownym lekiem na każdy rodzaj choroby. W przypadku schorzeń psychicznych, jej psychoaktywne składniki raczej szkodzą, niż pomagają.

Artykuł na ten temat, który opublikowano w czasopiśmie Lancet Psychiatry, powstał w oparciu o analizę 83 badań, prowadzonych w sumie na 3 tys. ochotników, na przestrzeni ostatnich 40 lat. Wnioski publikacji pokrywają się w zasadzie z tym, co bez trudu można znaleźć w raportach publikowanych przez Światową Organizację Zdrowia (WHO). Niemniej jednak jest to bardzo szczegółowe opracowanie tematu.

Marihuana nie pomaga w leczeniu chorób psychicznych

Autorzy wspominanego wyżej badania przyjrzeli się dowodom na istnienie pozytywnych skutków wpływu THC na leczenie takich schorzeń jak depresja, zespół lęku uogólnionego, ADHD, syndrom Tourette’a, psychoza i zespołu stresu pourazowego (PTSD). Przeanalizowane pod tym kątem wyniki ok. 3 tys. ochotników zwróciły dość jednoznaczną odpowiedź:

Nie pomaga, a nawet szkodzi.

To mniej więcej oddaje sens całego podsumowania, ale żeby nikt nie czepiał się mnie, że przeinaczam, generalizuję albo coś sobie wymyśliłem, wesprę się jeszcze cytatem z owego badania, który należy do Deepaka Cyrila D’Souzy, z Uniwersytetu Yale, jednego z autorów:

W świetle niedostatku dowodów i braku dowodów dobrej jakości na to, że marihuana jest skuteczna [w leczeniu w/w schorzeń – przyp. red.] i znanego ryzyka związanego ze stosowaniem kannabinoidów, ich wykorzystanie w leczeniu zaburzeń psychicznych nie może być obecnie uzasadnione.

Marihuana szkodzi i może prowadzić do pogłębienia się niektórych chorób psychicznych

Czyli działa tak, jak każdy inny, znany psychodelik. Umysł człowieka, pod wpływem THC, zachowuje się inaczej, niż na trzeźwo. Stan ten, potocznie zwany hajem, rejestrowany jest przez nasz umysł jako mocne przeżycie psychiczne, co może zainicjować ujawnieniem się choroby psychicznej.

Biorąc pod uwagę, że niektóre osoby są bardziej podatne na ujawnienie się u nich tego typu zaburzeń, jeśli do tego palą (lub przyjmują w inny sposób) marihuanę, zwiększają szanse na wystąpienie u nich danej choroby.

Nie jest to zresztą pierwsze badanie naukowe, które dochodzi do tego samego wniosku. Prowadzone w Stanach Zjednoczonych badania nt. psychozy ujawniły na przykład, że ryzyko wystąpienia tego schorzenia u osób palących marihuanę rośnie o 40 proc. Szwedzcy badacze stwierdzili z kolei, że palenie trawki przed 18 rokiem życia zwiększa u palących ryzyko wystąpienia schizofrenii w późniejszym okresie 6-krotnie.

Co więcej, u schizofreników, którzy w przeszłości palili konopie, przebieg samej choroby jest znacznie ostrzejszy: liczba objawów psychotycznych jest wyższa, leczenie takich osobników jest trudniejsze, a jeśli się uda, to są oni i tak bardziej narażeni na nawroty choroby.

Warto o tym pamiętać

Po ponad połowie wieku, w którym marihuana była do bólu demonizowaną używką, powoli wchodzimy w drugą skrajność, w której jest ona gloryfikowana bardziej niż… być powinna. Tak, jej właściwości medyczne zostały potwierdzone. Tak, lekarze na całym świecie nadal twierdzą, że potencjał zawartych w tej roślinie substancji jest większy, niż nam się aktualnie wydaje.

Ale nie jest też tak, że marihuana, jako psychodelik, jest w 100 proc. bezpieczna i jej używanie nie niesie ze sobą żadnego ryzyka. Niesie. Jeśli ktoś ma pecha (a tak naprawdę to wrodzoną podatność na schorzenia psychiczne) to jest to bardzo duże ryzyko.

Warto o tym pamiętać, dyskutując o legalizacji tej używki. Entuzjaści konopi przejęli niestety styl przeciwników tej używki, przez co z obu stron coraz częściej słyszy się bajki o tym, jaka marihuana jest cudowna, albo o tym, jaki to straszny narkotyk, po którym zapada się w śpiączkę/umiera. Wyobraźcie sobie, że w ten sam sposób prowadzona jest obecnie dyskusja na temat legalizacji alkoholu.

Dołącz do dyskusji