Yanosik może już zacząć się bać. Mapy Google z funkcjami raportowania nowych rodzajów zdarzeń drogowych

News/Oprogramowanie 18.10.2019
Yanosik może już zacząć się bać. Mapy Google z funkcjami raportowania nowych rodzajów zdarzeń drogowych

Yanosik może już zacząć się bać. Mapy Google z funkcjami raportowania nowych rodzajów zdarzeń drogowych

Mapy Google zyskają funkcje raportowania nowych rodzajów zdarzeń drogowych. Wiele wskazuje na to, że przejęcie klienteli usług takich, jak polski Yanosik jest kwestią czasu. Niewykluczone, że ofiarą padnie też google’owski Waze.

Google poinformował na swoim blogu o wprowadzeniu kolejnych funkcji dla kierowców w Mapach.

Mapy Google z nowymi funkcjami dla kierowców

Na iPhone’y trafi funkcja zgłaszania wypadków, kontroli prędkości i spowolnień ruchu. Gigant podkreśla, że to jedna z najpopularniejszych funkcji na smartfonach z Androidem.

Druga nowość dotyczy obu wiodących platform mobilnych – Androida i iOS-a i jest rozwinięciem możliwości wskazanej powyżej. Mapy pozwolą na dodawanie kolejnych rodzajów zdarzeń: robót drogowych, zamknięcia lub niedrożności pasów ruchu, uszkodzonych pojazdów, obiektów na drodze (Google podaje przykład odpadów). Zgłoszenie jest bardzo proste. Wystarczy kliknąć w ikonę z plusem i wybrać rodzaj zdarzenia.

Mapy Google z nowościami dla kierowców
Nowe funkcje w Mapach Google

Jeden pierścień Mapy Google, żeby wszystkimi rządzić

Z punktu widzenia wygody scenariusz korzystania z jednej aplikacji sprawi, że użytkownicy wcześniej czy później porzucą inne rozwiązania. Sam nie jestem zachwycony tym trendem, bo Mapy Google nie spełniają moich potrzeb na najważniejszym polu: w nawigacji. Korzystam na co dzień z kilku rozwiązań, ze względu na ułomności usługi Google’a. Przykład? Proszę bardzo.

Podczas tegorocznych wakacji podróżowałem po Niemczech, gdzie testowałem Mapy Google’a na nieznanych mi trasach i długich dystansach. Robiłem to również z oszczędności, bo licencja nawigacji, z której korzystam dotyczy wyłącznie terytorium Polski.

W takich miastach jak Aschaffenburg czy Fulda Mapy Google zbyt wcześnie dawały komunikat o skręcie czy zmianie pasa. Słuchając nawigacji, kilkakrotnie wykonywałem manewr za szybko i potem musiałem zawracać na najbliższym skrzyżowaniu. Początkowo myślałem, że to wina urządzenia, ale sprawdziłem rzecz najpierw na smartfonie ze średniej półki, a później na iPhonie XS. W obu przypadkach przyspieszenia były podobne, czyli dyskwalifikowały mapy giganta.

W Polsce na dłuższych trasach korzystam z nawigacji NaviExpert i Yanosika. Ta pierwsza informuje o fotoradarach i niekiedy o kontrolach drogowych. Druga jest znacznie bardziej efektywna, podając informacje o zatrzymanych pojazdach, inspekcji transportu drogowego, suszarkach,wypadkach czy nieoznakowanych radiowozach.

Nie łudzę się jednak co do przyszłości. Google od miesięcy wdraża kolejne funkcje dla kierowców w swoich mapach. Dziś robi to – można powiedzieć – z pewną nieśmiałością. Te nowości dotyczą również Polski, gdzie pojawiły się prędkościomierze, informacje o ograniczeniach prędkości i fotoradarach.

Póki co nie zachwycają one dokładnością i twórcy Yanosika czy innych systemów mogą jeszcze spać spokojnie. Na korzyść Google’a świadczy przede wszystkim ogromna baza użytkowników. Darmowe mapy stały dla wielu podstawową nawigacją. Doposażenie ich za pomocą użytecznych funkcji, to tylko kwestia czasu.

Po co korzystać z wielu aplikacji, gdy można z jednej? Użytkownicy zagłosują nogami (czy raczej rękami), i gdy tylko Mapy Google staną się w pełni funkcjonalne porzucą aplikacje typu Waze czy Yanosik.

Dołącz do dyskusji

Advertisement