Zapomnij o pojedynczych słowach. Klawiatura Google będzie podpowiadała całe zdania, które chcesz napisać

Zapomnij o pojedynczych słowach. Klawiatura Google będzie podpowiadała całe zdania, które chcesz napisać

Zapomnij o pojedynczych słowach. Klawiatura Google będzie podpowiadała całe zdania, które chcesz napisać

Wszyscy znamy autokoretkę i podpowiedzi nowych słów, które podpowiada klawiatura Google’a Gboard. A co powiecie na kończenie całych zdań? Inteligentne tworzenie wiadomości nadchodzi.

Klawiatura Gboard dostępna na Androidzie (i w nieco uboższej wersji na iOS-ie) to prawdopodobnie najlepsza metoda wprowadzania tekstu na smartfonie. Lubię i cenię sobie autokorektę, która przez lata została przeze mnie wyćwiczona do poziomu, który już niemal zupełnie nie irytuje, a realnie pomaga w pisaniu.

Nie jestem za to największym fanem podpowiedzi słów, ale to właśnie ten mechanizm rozwija Google. Do tej pory klawiatura oferowała podpowiedzi kolejnych słów dostępnych pod jednym dotknięciem ekranu. Jeśli napiszesz „spóźnię”, klawiatura na pewno podpowie wyraz „się”.

Gmail już to potrafi. Teraz czas na klawiaturę. Szykujcie się na podpowiedzi całych zdań.

Mechanizm podsuwania słówek został znacząco rozwinięty w Gmailu. Jest tam osobna funkcja o nazwie „Inteligentne tworzenie wiadomości”, dzięki której Gmail podpowie nam nie słowa, lecz całe zwroty lub zdania, które możemy umieścić w odpowiedzi na maila.

W języku polskim ten mechanizm działa zdecydowanie rzadziej niż po angielsku, dlatego też praktycznie z niego nie korzystam. Potencjał jest jednak olbrzymi, bowiem cały system działa bazując… oczywiście na czytaniu maili. Nie jest tajemnicą, że Google „czyta” wszystkie maile wysłane i odebrane w Gmailu. Nie chodzi jednak o szpiegowanie (to jest wersja oficjalna), ale o zbieranie tzw. big data, w którym teksty pojedynczej osoby są tylko nieistotną kropelką w oceanie zebranych danych.

Teraz ten sam mechanizm trafi do klawaitury Gboard. Zobaczymy podpowiedzi nie tylko słów, ale całych zwrotów i zdań. Nowość jest obecnie testowana na małej grupie użytkowników, a testy prawdopodobnie nie dotyczą języka polskiego.

W klawiaturze Google pojawi się też znacznie skuteczniejsza wyszukiwarka GIF-ów.

W ramach testów widać też nową funkcję, która podsuwa GIF-y na bazie słów, które wpisujemy. Przykład pokazuje wpisywanie słów oznaczających emocje, po czym klawiatura podsuwa podpowiedzi GIF-ów ilustrujących wypowiedź.

Wszyscy kochamy GIF-y, ale oglądanie ich w klawiaturze wygląda jak mordęga. Nie wyobrażam sobie pisania maila, czy nawet wiadomości na redakcyjnym komunikatorze, kiedy nad klawiaturą pląsałyby memy. Mam nadzieję, że taką funkcję będzie się dało wyłączyć.

Te nowości przypominają, jak dużo wie Google. Głównie dzięki nam.

Darmowa skrzynka Gmail jest prawdopodobnie najlepsza na świecie, także pod kątem bezpieczeństwa. Sztab programistów pracuje 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu, by natychmiast reagować na nowe przekręty i wdrażać na poziomie globalnym nowe środki bezpieczeństwa, bez konieczności aktualizacji usługi po stronie użytkownika.

Taki poziom obsługi dostajemy za darmo, a raczej bezpłatnie. Jeśli za usługę tej jakości nie płacimy, to produktem jesteśmy my sami. Nasze dane – w tym wszystkie nasze maile – karmią algorytmy, dzięki którym Google z jednej strony może oferować jeszcze bardziej rozbudowane narzędzia, a z drugiej, jeszcze precyzyjniej dobierać do nas treści i reklamy. Google ma pozycję do tego, by utrzymywać nas w bańce informacyjnej. To ogromna władza i prawdziwa waluta w dzisiejszym internecie.

Nie inaczej jest w przypadku zdjęć. Na łamach Spider’s Web dużo piszemy o Zdjęciach Google i nielimitowanej przestrzeni w chmurze, ale to też ma swoje konsekwencje. Algorytmy prześwietlają każdy obraz i każde zdjęcie. Miliardy zdjęć są darmową pożywką dla algorytmów, które w dłuższej perspektywie umacniają pozycję Google’a i pozwalają mu więcej zarabiać.

I czy to wszystko jest warte lepszej wyszukiwarki GIF-ów w klawiaturze?

Dołącz do dyskusji

Advertisement