Użytkownicy się skarżą, że nowe iPhone’y łatwo się rysują. Wierzę im, bo sam mam ten problem

Artykuł/Sprzęt 05.10.2019
Użytkownicy się skarżą, że nowe iPhone’y łatwo się rysują. Wierzę im, bo sam mam ten problem

Użytkownicy się skarżą, że nowe iPhone’y łatwo się rysują. Wierzę im, bo sam mam ten problem

Użytkownicy skarżą się na ekrany w nowych iPhone’ach, bo podobno łatwo się rysują. A ja im wierzę, bo też mam ten problem.

iPhone 11, iPhone 11 Pro i iPhone 11 Pro Max trafiły do sprzedaży dopiero dwa tygodnie temu. To jednak wystarczyło, by użytkownicy zaczęli się skarżyć na łatwe rysowanie się ekranów. Fora pomocy Apple’a i media społecznościowe pełne są postów na ten temat.

Warto jednak pamiętać, że taka sytuacja ma miejsce w zasadzie co roku. Wiele osób, które zniszczyły przez nieuwagę nowy i bardzo kosztowny telefon, próbują to racjonalizować – sobie i rodzinie. Jestem jednak skłonny uwierzyć, że tym razem coś tu jest na rzeczy.

Nasza redakcja też paskudnie porysowała swoje iPhone’y.

Tak się złożyło, że weekend po premierze nowych telefonów Apple’a spędziliśmy pod Warszawą na naszym corocznym spotkaniu redakcyjnym. W międzyczasie testowaliśmy nowe telefony, w tym ich aparaty fotograficzne oraz kręciliśmy filmy na Spider’s Web TV. Pech chciał, że smartfony kiepsko to zniosły.

iPhone XR należący do Mateusza i iPhone 11 kupiony przez Łukasza dość paskudnie się porysowały. W przypadku mojego egzemplarza iPhone’a 11 Pro również pojawiły się rysy już dzień po zakupie. Wykoncypowaliśmy, że winę ponoszą nowe obiektywy, a uszkodzenia powstały, gdy dwa telefony ocierały się o siebie w kieszeni.

Niewykluczone jednak, że nowe iPhone’y faktycznie bardziej się rysują od poprzednich.

Użytkownicy, którzy zgłaszają, że ich telefony rysują się od samego patrzenia na nie, mogą mieć tym razem rację. Sam używam iPhone’ów już od sześciu lat, telefony zmieniam co roku i nigdy nie nosiłem ich w etui, a na front nie naklejałem szkła ani folii, ale na powstawanie rys na ekranie nigdy nie narzekałem.

Z kolei ekran w iPhonie 11 Pro, którego mam dopiero od dwóch tygodni, już teraz, gdy spojrzę pod światło, wygląda gorzej, niż iPhone XS, którego nosiłem luzem w kieszeni bez żadnej ochrony przez rok. Przemek Pająk też zdążył już porysować swojego iPhone’a 11 Pro Max i nie ma pojęcia, kiedy to się stało.

Może to wszystko nieszczęśliwy zbieg okoliczności, ale jak przypominam sobie zapowiedzi producenta, to mam wątpliwości.

Apple w końcu obiecywał, że szkło skrywające front i plecki w nowych iPhone’ach będzie wytrzymalsze niż wcześniej, a w to jestem w stanie uwierzyć – jeśli mowa o odporności na upadki. Pierwsze droptesty wskazują na to, że naprawdę trzeba się postarać, by szkło w nowych smartfonach firmy z Cupertino pękło.

Problem w tym, że nie wierzę, iż Tim Cook i spółka wraz ze swoim partnerem umieją oszukiwać prawa fizyki. Po zapowiedziach, jakie to nowe szkło nie jest wytrzymałe, zapala mi się w głowie lampka ostrzegawcza. To, że jest odporniejsze na upadki, wcale nie musi oznaczać, że jest odporne na rysy – a nawet wręcz przeciwnie.

Produkując szkło, trzeba zdecydować się na kompromis.

Corning, który zaprojektował szkło do iPhone’ów na specjalne zamówienie – bo nie jest to zwykle Gorilla Glass, które wybierają inni producenci – robi ze szkłem cuda. Firma nie zmieni jednak tego, że nawet najlepsze możliwe szkło może być albo odporne na pęknięcia i wrażliwe na zarysowania, albo odporne na rysy i kruche.

Po dwóch tygodniach spędzonych z iPhone’em 11 Pro jestem przekonany, że zwiększenie odporności szkła w nowych telefonach na upadki odbyło się kosztem odporności na zarysowania. Nie winię jednak za to producenta, bo zapewne dzięki tej zmianie poziom satysfakcji klientów wzrośnie.

Wymiana zbitego szkła w nowych iPhone’ach to przecież bardzo kosztowna sprawa, a z rysami da się żyć.

Do tego danych na potwierdzenie tej tezy nie mam, ale jestem przekonany, że wariatów takich jak ja, którzy noszą telefon bez etui oraz folii albo szkła, jest znacznie mniej niż ludzi, którzy używają zabezpieczeń. Etui i case’y na smartfony Apple’a są przecież szalenie popularne.

Z kolei ceny napraw iPhone’ów, w których pękły szybki, są na tyle wysokie, że zbicie frontu lub tafli szkła na pleckach to przecież dla posiadacza takiego urządzenia mały koniec świata. Postanowiłem sprawdzić – na siedząco – ile kosztuje teraz wymiana ekranu w telefonach Apple’a w sieci iSpot:

  • iPhone XR – 999 zł;
  • iPhone XS – 1499 zł;
  • iPhone XS Max – 1749 zł.
iPhone 11, iPhone 11 Pro, iPhone 11 Pro Max – stłuczone szkło to mały koniec świata

Nie wiemy co prawda, ile to będzie kosztowało w przypadku modeli iPhone 11, iPhone 11 Pro i iPhone 11 Pro Max, ale nie ma powodu zakładać, by usługa była tańsza. Jeśli zaś chodzi o plecki, to w oficjalnym serwisie wymienić się ich nie da. Jedyna opcja to wymiana całego urządzenia na nowe. Tutaj już znamy nowe cenniki:

  • iPhone 11 – 2099 zł;
  • iPhone 11 Pro – 2999 zł;
  • iPhone 11 Pro Max – 3299 zł.

To tyle samo (iPhone 11) lub o 100 zł więcej (iPhone 11 Pro, iPhone 11 Pro Max) niż w przypadku analogicznych modeli z poprzedniego roku. I powiem tak – jak tylko spojrzałem na te ceny, to rysy na wyświetlaczu mojego nowego telefonu przestały mi przeszkadzać…

Dołącz do dyskusji