Zima nadchodzi, a polski Frostpunk trafił na konsole – recenzja

Recenzja/Gry 10.10.2019
Zima nadchodzi, a polski Frostpunk trafił na konsole – recenzja

Zima nadchodzi, a polski Frostpunk trafił na konsole – recenzja

Frostpunk to polska gra strategiczna, w której gracz wciela się w zarządcę ostatniego miasta na zamarzniętej na kość Ziemi. Od teraz będzie można w nią zagrać na konsolach PlayStation 4 i Xbox One.

Po raz pierwszy Frostpunk oczarował graczy wiosną 2018 r. Gra opowiadająca o świecie przykrytym wieczną zmarzliną od 11 bit studios, czyli twórców This War of Mine i serii Anomaly, trafiła wtedy na pecety. Wersja konsolowa na platformy PlayStation 4 i Xbox One debiutuje zaś nieco ponad rok później. Akurat na nadchodzącą zimę.

Frostpunk console edition recenzja ps4 playstation 4

Czym w ogóle jest Frostpunk?

Grę w wersji pecetowej recenzowałem już na premierę w kwietniu ubiegłego roku i edycja na konsole to pod względem mechaniki… w zasadzie ta sama gra, tyle że wzbogacona o dodatki. Jeśli zmieniono balans rozgrywki lub np. ilość dostępnych zasobów, to są to zmiany na tyle nieistotne, że nie zwróciłem na nie uwagi.

Osoby, które nie znają tej gry w ogóle, zachęcam do przeczytania recenzji Frostpunka w wersji pecetowej.

Dla porządku przypomnę tylko, że Frostpunk to powodująca moralnego kaca strategia ekonomiczna, w której gracz zarządza ostatnim miastem na Ziemi. Powstało ono, gdy garstka ludzi, po nastaniu kolejnej epoki lodowcowej uciekła z Londynu i skryła się w leju dookoła generatora, który zamienia węgiel w parę.

Frostpunk console edition recenzja ps4 playstation 4

Dzisiaj skupię się na tym, jak w tę strategię gra się na padzie.

A gra się, jak się okazuje, całkiem nieźle. Obawy jednak miałem – no bo jak w zasadzie przepisać zarządzanie miastem myszą w typowym city builderze na kontroler? Nie było to łatwe zadanie, ale 11 bit studios udało się mu podołać. Po przyzwyczajeniu się do pada, rozgrywka szła mi bardzo sprawnie.

Dodam też, że po uruchomieniu gry, specjalnie nie przyjrzałem się planszy, która opisywała przyciski na padzie i przypisane im akcje. Zamiast tego, gdy chciałem wykonać jakąś akcję, to wciskałem przycisk, który moim zdaniem by do niej pasował i sprawdzałem, co się dzieje.

Frostpunk console edition recenzja ps4 playstation 4

Dzięki temu sprawdziłem, czy wybrano je tak, jak ja bym to zrobił.

Szybko się okazało, że nie ze wszystkimi decyzjami o przypisaniu konkretnych przycisków do akcji się zgadzam, ale mimo to sterowanie we Frostpunku, gdy już zakodowałem sobie w głowie konkretne kombinacje, nie nastręcza trudności. Najważniejsze, czyli nawigacja po mapie, wypada całkiem nieźle.

Poruszanie się realizowane jest poprzez wychylanie lewego analoga w czterech kierunkach. Mapa przesuwa się pod umieszczonym w centrum ekranu kursorem. Prawa gałka służy do przybliżania i oddalania mapy (ruch góra-dół) oraz do obracania się względem osi kamery (ruch lewo-prawo).

Frostpunk console edition recenzja ps4 playstation 4

Byłem tym z początku nieco zaskoczony.

Zazwyczaj do przybliżania i oddalania mapy w grach używane są przyciski L1 i R1 lub L2 i R2. Spodziewałem się też, że ze względu na okrągły charakter siatki, na której budowane jest miasto gracza, mapa będzie obracać się wokół centralnej osi generatora. Tak się jednak nie dzieje.

Twórcy poszli w innym kierunku, a dzięki temu gracze mają dużo większą swobodę w zaglądaniu z zakamarki swojego miasta, co ułatwia planowanie rozwoju aglomeracji. Obracanie się wokół nie osi kamery, a osi na mapie, jest jednak dostępne – i to w dodatku może być oś dowolnie wskazana przez kursor.

Frostpunk console edition recenzja ps4 playstation 4

Wystarczy przesunąć oba analogi w przeciwstawnym kierunku w linii poziomej – jeden w prawo, drugi w lewo.

Dzięki temu można obracać mapę dookoła generatora, każdego innego budynku czy też nawet dowolnego wokół punktu na mapie, który wskazuje aktualnie kursor. Co prawda czasem zdarzało się, że nie zsynchronizowałem idealnie ruchów obu gałek i przed obrotem mapa się lekko przesunęła, ale i tak jest nieźle.

Jeśli chodzi o pozostałe akcje, to najważniejsze wywołuje się za pośrednictwem menu kołowego ukrytego pod przyciskiem L2. To z jego poziomu otwiera się drzewko technologii, kartę praw i menu gospodarki. Konkretne pozycje można wybierać fizycznie skrótem lub wskazać je analogiem i zatwierdzić.

Frostpunk console edition recenzja ps4 playstation 4

Pod drugim triggerem ukryto menu szybkich akcji.

Wciśnięcie przycisku R2 powoduje wyświetlenie menu, w którym można w szybki sposób wywołać akcję dla danego budynku. W przypadku generatora można tak włączyć i wyłączyć przeciążenie, a po najechaniu na strażnicę można np. wysłać patrol, który będzie chronił okolicznych mieszkańców.

Bardzo istotny jest też lewy krzyżak, który zarządza upływem czasu. Wciśnięcie strzałki w lewo lub w prawie zwiększa lub prędkość jego upływu, podczas gdy strzałka w górę przywraca normalny standardowy, a strzałka w dół pauzuje go całkowicie.

Frostpunk console edition recenzja ps4 playstation 4

Szkoda, że przycisków nie da się przemapować.

Uważam, że L1 i L2 do przeskakiwania kategorii są niepotrzebne. W menu można używać do tego krzyżaka. Te przyciski mogłyby wywoływać od razu np. menu budowania. Z kolei trójkąt / Y powinien kontekstowo uruchamiać menu technologii lub kartę praw zaraz po skończeniu się cooldownu – obecnie nie robią one nic.

Mam też wrażenie, że akcje przypisywano z myślą o DualShocku 4, a nie padzie od Xboksa. Zmiana mapy na taką, która pokazuje ciepło, poprzez wciśnięcie płytki dotykowej, wydaje się naturalne. Na padzie od Xboksa, by zrobić to samo, trzeba celować w lewy przycisk funkcyjny.

Frostpunk console edition recenzja xbox one

Mimo tych uwag najważniejsze jest to, że sterowanie na konsoli nie było odczuwalnie trudniejsze niż na pececie.

Po kilku dniach od przybycia wyrzutów do doliny sterowanie we Frostpunk: Console Edition robi się przezroczyste i nie wpływa na immersję. Możliwe, że wyjadacze mieliby na ten temat inne zdanie, ale wypowiadam się jako osoba, która nie wykorzystywała podczas zabawy na pececie dziesiątek skrótów klawiszowych.

Dodam też, że raz podczas zabawy widziałem samouczek, który proponował wciśnięcie klawisza Shift, więc grze przydałoby się jeszcze kilka ostatnich szlifów. Nie jest jednak wykluczone, że takich artefaktów, które i tak nie wpływają w żaden sposób na rozgrywkę, pozbędzie się już pierwszy patch.

Frostpunk console edition recenzja xbox one

Jeśli zaś chodzi o jakość konwersji Frostpunka na konsole, to jest ona bardzo dobra.

Gra wygląda ślicznie zarówno na Xbox One X, jak i na PlayStation 4 Pro – ogrywałem ją na obu platformach. Jeśli chodzi o różnicę pomiędzy konsolami, to ta mocniejsza zapewnia lepsze cienie, wyższą rozdzielczość i większą ilość efektów oraz bardziej zaawansowane i ładniejsze shadery śniegu. Przynajmniej w teorii.

W praktyce, gdy patrzę na miasto z kanapy, na tym samym telewizorze różnic nie dostrzegam – niezależnie od tego, którą konsolę się włączy. Zwłaszcza że podczas zabawy nie ma się czasu na to, by skupiać się na detalach. Zasobów stale brakuje, a zbliżający się spadek temperatury zawsze depcze po piętach.

Frostpunk console edition recenzja xbox one

Muszę jednak nadmienić, że gra potrafiła „chrupnąć” i zgubić kilka klatek.

Działo się to jednak jedynie przy naprawdę sporym mieście i to chwilę po tym, jak wykonałem zrzut ekranu na Xboksie One X. Najwyraźniej konsola mieliła wtedy dane w tle, co rzutowało na płynność rozgrywki. Poza tym było jednak całkiem nieźle i to na wersji przedpremierowej, a to dobrze wróży.

Poza tym nie miałem problemów z wydajnością – czy to po maksymalnym oddaleniu kamery, czy to przy zbliżeniu tak, by widzieć pojedynczych mieszkańców. Bawiłem się bardzo dobrze i z chęcią rozgrywałem jeszcze raz ten sam scenariusz w kampanii. A jeśli kiedyś znajdę na to czas, to chętnie wrócę do kolejnych.

Frostpunk console edition recenzja xbox one

Frostpunk na konsole debiutuje już jutro.

Dodam, że z początku nie było pewne, czy taka wersja powstanie. Co prawda poprzedni hit polskiego studia, czyli This War of Mine, doczekał się wersji konsolowej oraz nawet mobilnej, ale Frostpunk to dużo bardziej złożona gra. Do tego akcja prezentowana jest tu w pełnych trzech wymiarach.

11 bit studios na szczęście podjęło zimowe rękawiczki i była to świetna decyzja. Jestem przekonany, że wygłodniali miłośnicy strategii spędzą przy Frostpunku długie godziny. Na duży plus należy zaliczyć to, że wersja konsolowa od samego początku wspiera tzw. endless mode.

Frostpunk console edition recenzja ps4 playstation 4 1

A co z Frostpunkiem na Nintendo Switch?

Tutaj niestety nie mamy dobrych wieści. Chociaż poprzednia gra 11 bit studios, czyli This War of Mine, pojawiła się na przenośnej konsoli Nintendo, to w przypadku Frostpunka nie ma co na to liczyć. Deweloperzy mówią wprost, że Switch jest za słaby, by sobie z tym zadaniem poradzić.

Gra określana jest jako „zbyt wymagająca sprzętowo”. Nie chodzi tutaj nawet o kwestię grafiki oraz ewentualne obniżenie jakości oprawy graficznej z myślą o GPU w Switchu, tylko o wydajność procesora oraz obliczenia związane ze sztuczną inteligencją i logiką gry.

Tym bardziej nie widzę szans, by gra trafiła na smartfony i tablety. Jeśli ktoś wzbraniał się przed zakupem, bo nie chciał grać w nową grę 11 bit studios na pececie, to teraz nie ma już co tego odkładać na później. Tym bardziej, że Frostpunk wyceniony został na 111,60 zł w wersji na konsole PlayStation 4 i 109,99 zł w wersji na Xbox One

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji