Koniec żartów. Chińskie wojsko pokazało (nie)latający spodek

Artykuł/Technologie 15.10.2019
Koniec żartów. Chińskie wojsko pokazało (nie)latający spodek

Koniec żartów. Chińskie wojsko pokazało (nie)latający spodek

A przynajmniej, jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem tamtejszych przywódców, chińscy piloci wojskowi zaczną korzystać z tej przedziwnej konstrukcji już w przyszłym roku. Na razie zaprezentowano tylko prototyp.

Technicznie rzecz biorąc, pojazd zaprezentowany podczas październikowej wystawy śmigłowców w Tiencinie, jest eksperymentalnym śmigłowcem szturmowym o dość sugestywnej nazwie – Super Great White Shark. Oto co o nim wiemy.

Chiński latający spodek

chinski-latajacy-spodek-1

Z prezentacji prototypu wynika, że główną siłę nośną zapewniać będzie 16-metrowy, umieszczony centralnie wirnik, dzięki któremu maszyna będzie wzbijać się w powietrze. Do tego dochodzą jeszcze dwa silniki odrzutowe, dzięki którym Super Żarłacz Biały ma rozpędzać się do 650 km/h (0,5 Macha). Jeśli chodzi o jego zastosowanie bojowe, chiński latający spodek to typowy śmigłowiec szturmowy – oprócz dwóch pilotów i małego arsenału, na jego pokładzie nie zmieści się już nic więcej.

Według bardzo oszczędnych wypowiedzi chińskich wojskowych, maszyna ta została zaprojektowana z myślą o nowej erze wojen cyfrowych. Na razie ten termin brzmi trochę niedorzecznie, ale chodzi tu zapewne o bardzo szybko prowadzone ataki na cele, których zniszczenie mocno zaburzy infrastrukturę sieciową i sieć komunikacyjną przeciwnika. Chociaż lepiej nie myśleć o tym, w kim Chiny widzą potencjalnego rywala wojennego.

Nie jest to oczywiście pierwszy prototyp latającego spodka w historii wojskowego lotnictwa

chinski-latajacy-spodek-2

Tak właściwie, to pierwszy pomysł na latającą maszynę, która bardziej niż ptaka przypominała coś w rodzaju spodka albo parasola powstawał prawie równolegle do konstrukcji braci Wright. Mowa tu o projekcie Change’a Voughta, który wraz z firmą McCormick-Rome w 1910 r. zaprezentował światu prototyp latającego… Parasola. I nie, nie żartuję – to była oficjalna nazwa tej maszyny, i tak – ten szalony pomysł latał. Bardzo słabo, ale latał.

chinski-latajacy-spodek-3

Kolejnym ciekawym przystankiem w historii latających spodków jest niemiecka konstrukcja Sack AS-6 V1, która była pomysłem niemieckiego modelarza-hobbysty, Arthura Sacka. Sack zainteresował nawet swoim projektem Ernsta Udeta – ówczesnego ministra lotnictwa, dzięki czemu dostał pozwolenie, aby wyszabrować z kilku wraków należących do Luftwaffe potrzebne części i wykorzystać je do budowy prototypu swojej spodkopodobnej maszyny. Nazwa Sack AS-6 V1 pojawia się w wielu teoriach spiskowych na temat tego, że naziści dysponowali ponaddźwiękowymi, latającymi spodkami. Dlatego zresztą piszę o tej konstrukcji, zostawiając najlepsze na koniec. Prototyp zbudowany przez Sacka nie latał.

chinski-latajacy-spodek-4
Vought XF5U

Po drugiej wojnie światowej, koncepcją latających spodków zainteresowali się Amerykanie. Za pieniądze amerykańskiej marynarki powstało wtedy kilka ciekawych prototypów, takich jak Vought-Zimmerman V-173, czy jego następca z hybrydowym napędem śmigłowo-odrzutowym Vought XF5U-1 Skimmer. Ten drugi, według założeń projektowych miał rozpędzać się do 885 km/h. Niestety zanim konstrukcja została dopracowana, marynarka wojenna USA zdecydowała o zakończeniu finansowania tego projektu.

Do etapu seryjnej produkcji najbardziej zbliżył się prototyp VZ-9 Avrocar, który Amerykanie przejęli od kanadyjskiej firmy Avro. Co ciekawe spory udział w projektowaniu tej maszyny miał polski inżynier Wacław Czerwiński, mający na swoim koncie wiele udanych przedwojennych konstrukcji polskich samolotów i szybowców. VZ-9 miał być dwuosobową maszyną, wyposażoną w trzy silniki turboodrzutowe, napędzające turbinę umieszczoną w centralnej części spodka.

chinski-latajacy-spodek-5

Sam pojazd unosił się w powietrzu dzięki efektowi Coandy (strumienie gazu przylegają do najbliższej powierzchni) i rozpędzał się do 480 km/h. Docelowo miał być to pojazd zapewniający wsparcie powietrzne, którego zasięg miał wynosić 1600 km, a maksymalna wysokość lotu 3 km. Armia amerykańska wydała ok. 10 mln dol. na ściśle tajny projekt Avrocara. Niestety po ukończeniu budowy pierwszego sensownego prototypu w 1959 r. pojazd okazał się być straszliwie niestateczny i niezwykle uciążliwy w sterowaniu. Dwa lata później wojskowi zdecydowali się zakończyć finansowanie tego projektu.

Zaraz potem (no dobrze, 10 lat, to nie takie zaraz) pojawił się zresztą Hawker Siddeley Harrier i zawstydził wszystkie inne maszyny z możliwością pionowego startu.

Ciekaw jestem, czy Chińczycy znaleźli rozwiązanie problemów, z którymi borykały się te wszystkie prototypy

chinski-latajacy-spodek-01

Gdybym miał się o to zakładać, powiedziałbym, że nie i że prototyp Super Great White Shark skończy tak, jak wszystkie dotychczasowe latające spodki – jako niedopracowany prototyp, z którego nie będzie chciał korzystać żaden wojskowy. Zaprezentowanie prototypu w Tiencinie miało zapewne o wiele więcej wspólnego z propagandą sukcesu, niż z pokazaniem użytecznej maszyny, która rzeczywiście przyda się w prawdziwych działaniach wojskowych.

Ale o tym przekonamy się w przyszłym roku, kiedy maszyna weźmie (lub nie) udział w jakichś większych ćwiczeniach chińskiego wojska.

Dołącz do dyskusji