Zarwanie kilku nocek z rzędu może prowadzić do śmierci. Nasz organizm potrzebuje snu bardziej, niż mogłoby się wydawać

Artykuł/Nauka 11.10.2019
Zarwanie kilku nocek z rzędu może prowadzić do śmierci. Nasz organizm potrzebuje snu bardziej, niż mogłoby się wydawać

Zarwanie kilku nocek z rzędu może prowadzić do śmierci. Nasz organizm potrzebuje snu bardziej, niż mogłoby się wydawać

Nasz organizm skrywa przed nami coraz mniej tajemnic. Wiemy naprawdę wiele o jego funkcjach – od trawienia, przez oddychanie, aż po tak trywialne rzeczy, jak mruganie. Potrzeba snu nadal pozostaje dla nas nie do końca wyjaśnioną zagadką. Wiemy jedynie, że nasze ciało nie znosi zbyt dobrze jego braku.

Skutki ostrej deprywacji snu, czyli – mówiąc kolokwialnie – zarwania nocki pojawiają się po 16 – 18 godzinach bycia na nogach i z każdą godziną coraz silniej wpływają na nasze samopoczucie. Brak snu najgorzej znoszą: nasz mózg, serce, układ hormonalny i układ odpornościowy. Oto, co się z nimi dzieje

Brak snu, wpływ na mózg

Według Stevena Feinsilvera, dyrektora medycyny snu w szpitalu Lenox Hill i wiodącego badacza tego tematu, deprywacja snu najsilniej wpływa właśnie na działanie naszego umysłu. Spowolniony czas reakcji, problemy ze skupieniem i tzw. powolny umysł są zazwyczaj pierwszymi objawami tego, że najlepiej byłoby się zdrzemnąć.

Dodatkowo, im dłużej nie śpimy, tym będziemy mieć większe problemy z pamięcią. Feinsilver twierdzi, że odpowiednio długi czas funkcjonowania bez snu prowadzi do absolutnie zerowej zdolności naszego umysłu do tworzenia wspomnień. Nie wspominając już o tym, że kumulacja braku koncentracji i coraz gorszy refleks z powodu braku snu można porównać właściwie do stanu wywołanego upojeniem alkoholowym. Informację tę powinni wziąć sobie do serca szczególnie kierowcy, którym wydaje się, że 24 godziny za kółkiem to bułka z masłem.

Mniej więcej po 24 godzinach bez snu, nasz umysł zresztą zacznie się buntować. Przejawami tego będą mikro-drzemki, czyli przysypianie w najmniej oczekiwanym momencie (na przykład za kierownicą). Potem, dochodzą do tego momenty absolutnego braku świadomości – niby nie śpimy (możemy nawet z kimś rozmawiać), ale i tak tracimy świadomość na kilka, kilkanaście sekund.

Choć wydaje się, że nie śpisz – chodzisz, rozmawiasz i masz otwarte oczy – twój mózg dosłownie usypia od dziesięciu do dwudziestu sekund na raz. Twój mózg działa wtedy na autopilocie. Jeśli więc prowadzisz samochód, możesz zdać sobie sprawę, że przegapiłeś zjazd z autostrady i np. w ogóle nie pamiętasz ostatnich dziesięciu minut jazdy. To naprawdę przerażające rzeczy, ponieważ oznacza to, że spałeś przez te kilka chwil, w których naprawdę nie powinieneś tego robić – mówi Feinsilver.

24 godziny są jeszcze jednak jakoś do przeżycia (o ile nie prowadzimy samochodu). Co dzieje się jednak, gdy nie śpimy znacznie dłużej? Zespół naukowców z uczelni w Berkeley i Harvardu sprawdzili to na grupie ochotników, którzy zgodzili się na pozostanie ponad 48 godzin bez snu. Mniej więcej po 35 godzinach bez żadnej drzemki, wszyscy badani zaczęli zachowywać się coraz bardziej irracjonalnie.

Dzieje się to za sprawą ciała migdałowatego, które – mówiąc w dużym uproszczeniu – odpowiedzialne jest za przetwarzanie emocji. Brak snu powoduje, że jest ono znacznie bardziej reaktywne na negatywne bodźce i doświadczenia, ograniczając jednocześnie komunikację z częścią mózgu która reguluje ten proces. Czyli nie dość, że stajemy się coraz bardziej rozkojarzeni, coraz więcej rzeczy zaczyna nas coraz bardziej złościć i irytować. Słabo.

Jeszcze gorzej robi się, kiedy dojdziemy do magicznej granicy 48 godzin bez snu. Wtedy przechodzimy w stan, który w pewnym stopniu bardzo przypomina psychozę. Pojawiają się halucynacje, podejmowane przez nas decyzje stają się coraz mniej racjonalne, a temu wszystkiemu towarzyszą dodatkowo wybuchy gniewu lub innych silnych emocji (np. płacz bez żadnego konkretnego powodu).

Po 48 godzinach robi się już naprawdę niebezpiecznie. Mówiąc wprost: człowiek pozbawiony snu dłużej, niż 48 godzin ma coraz większe szanse na to, że umrze. Dokładna zasada działania tego, w jaki sposób brak snu może spowodować śmierć, nadal nie jest w pełni znana i zrozumiała, ale badacze uważają, że ma to związek z utratą przez umysł zdolności kontrolowania życiodajnych procesów, co prowadzi do całkowitego zaburzenia naszego systemu. Jednym słowem organizm jest tak zmęczony, że przestaje kontrolować coraz więcej funkcji życiowych i umiera.

Kolejnym śmiercionośnym podejrzanym jest tzw. substancja S. Naukowcy nie są do końca pewni, czym jest substancja S, ale mają swoje podejrzenia. Podejrzewają np. adenozynę, czyli produkt uboczny metabolizmu, który gromadzi się we krwi, a więc dochodzi też do mózgu. Zdaniem Feinsilvera adenozyna może być toksyczna dla naszego umysłu i w trakcie snu jest ona z niego wypłukiwana. Pamiętajcie jednak, że to tylko teoria, która niekoniecznie musi okazać się prawdziwa.

Serce i układ odpornościowy wcale nie mają lepiej

Podczas snu, nasz organizm reguluje sobie ciśnienie krwi, które rośnie podczas dnia (z powodu tysiąca różnych czynników) i spada w nocy, kiedy śpimy. Jeśli nie śpimy, nasze ciśnienie krwi nie maleje, co oczywiście zwiększa ryzyko zawału serca, udaru mózgu lub może zapoczątkować przewlekłą chorobę naszego układu krwionośnego.

Ciekawym dowodem na potwierdzenie tej teorii są badania, które wykazały, że w dzień, w którym przestawiamy czas na letni – a więc tracimy jedną godzinę snu – dochodzi do 25 proc. wzrostu zawałów serca. Jesienią z kolei jest zupełnie odwrotnie – dodatkowa godzina w łóżku, obniża na ten jeden dzień średnią liczbę zawałów serca o ok. 21 proc. Warto o tym pamiętać.

Brak snu wywołuje również błędy w działaniu naszego układu odpornościowego. Brak snu przez 18 godzin lub więcej powoduje, że w naszym organizmie zaczynają odkładać się prozapalne białka, takie jak IL-6 (białko z przewlekłymi stanami zdrowia i chorobami serca). Do tego nasz organizm przestaje produkować nowe komórki układu odpornościowego, czego logicznym następstwem jest oczywiście spadek ich liczby.

Z badań prowadzonych przez naukowców, wynika, że 1 nieprzespana noc może prowadzić do utraty aż 70 proc. wszystkich komórek układu odpornościowego, co oczywiście sprawia, że nasze szanse na złapanie dowolnego wirusa (np. grypy) rosną w rekordowym tempie. Do tego, Światowa Organizacja Zdrowia w 2007 r. uznała brak snu za potencjalny czynnik rakotwórczy.

Do tego dochodzą również takie niuanse, jak np. zaburzona praca układu hormonalnego. Jedna nieprzespana noc potrafi obniżyć poziom testosteronu (u mężczyzn) lub estrogenu (o kobiet) o 10 do 15 proc. Całe szczęście, poziomy te bardzo szybko wracają do normy po tym, jak pójdziemy już spać.

Zarywanie nocek jest bardzo niezdrowe

Nasz organizm pozbawiony snu jest przede wszystkim bardziej podatny na wszelkiego rodzaju choroby w stylu przeziębienia, czy grypy. Do tego, nasz poziom koncentracji i zdolności pojmowania świata z każdą kolejną nieprzespaną godziną maleją, więc bardzo często, o wiele lepszym pomysłem, zamiast siedzenia całą noc nad jakimś zadaniem do wykonania, będzie przespanie się kilka godzin i powrót do pracy rano.

Nie mówiąc już o tym, że długotrwały brak snu może nas po prostu zabić. Zawałem, chwilą przyśnięcia za kierownicą lub innym niefortunnym działaniem, którego podejmiemy się, pozbawieni przez chwilę zdolności logicznego rozumowania.

Dlatego w ten weekend proponuję nadrobić wszystkie zaległości, jeśli chodzi o sen. I pamiętajcie, ż robicie to dla własnego dobra, a nie z lenistwa.

Dołącz do dyskusji