Ten monitor ledwie zmieścił mi się na biurko, ale było warto. Asus ROG Strix XG49VQ – wrażenia z pracy i rozrywki na 49 calach

Artykuł/Technologie 21.10.2019
Ten monitor ledwie zmieścił mi się na biurko, ale było warto. Asus ROG Strix XG49VQ – wrażenia z pracy i rozrywki na 49 calach

Ten monitor ledwie zmieścił mi się na biurko, ale było warto. Asus ROG Strix XG49VQ – wrażenia z pracy i rozrywki na 49 calach

To było… dziwne doświadczenie, które chętnie bym powtórzył. Postawiłem na biurku ultra-szeroki monitor Asus ROG Strix XG49VQ i chcę o tym opowiedzieć.

Ma 49” przekątnej i proporcje 32:9. Ponad metr szerokości. Przyjeżdża do klienta w kartonie tylko niewiele mniejszym od lodówki. Zresztą, zobaczcie sami:

https://twitter.com/lukaszkotkowski/status/1177217920205807616

Kiedy już wyjmiemy to monstrum z pudełka, przykręcimy podstawkę i wtaszczymy na biurko (zakładając oczywiście, że mamy tak duże biurko) pierwszym, co rzuca się w oczy jest krzywizna.

Zakrzywione monitory to ani nic nowego, ani nic ciekawego. Co innego jednak delikatnie zakrzywiony panel 27”, a co innego 49”. Tutaj krzywizna 1800R jest tak wyraźna, że siadając przed monitorem mamy wrażenie, jakby ekran dosłownie nas oplatał. Widok z góry dobrze pokazuje, o jak dużej różnicy między środkiem monitora a jego brzegami mówimy:

49” i proporcje 32:9 dają nam obszar roboczy równy dwóm monitorom 27”. Tyle tylko, że nie przebiegają między nimi żadne ramki – cały wyświetlacz stanowi jedno wielkie płótno dla pracy i rozrywki.

Zamiast więc omawiać specyfikację i inne rzeczy, które można znaleźć na stronie producenta, pomówmy raczej o tym, jak w praktyce spisuje się taki panel i w pracy, i w rozrywce.

Asus ROG Strix XG49VQ w pracy

Powiem tak – wszystko zależy od tego, na czym polega nasza praca.

Monitor Asusa ma relatywnie niewielką rozdzielczość, jak na panel tej wielkości: zaledwie 3840 x 1080 px. Uczciwie powiem, że przesiadka z monitora 4K była jak szok termiczny, przez pierwsze dni niemal dosłownie wypływały mi oczy. Kiedy jednak odsuniemy się na odległość pozwalającą na komfortowe objęcie wzrokiem tych 49”, rozdzielczość przestaje przeszkadzać.

Doceniamy natomiast pełne pokrycie przestrzeni barw sRGB oraz 90 proc. przestrzeni barw DCI-P3, jak również tryb HDR. Te parametry sprawiają, że Asus ROG Strix XG49VQ to wręcz wymarzony monitor dla domorosłych filmowców – przestrzeni roboczej w programach do obróbki wideo jest tu od groma, a timeline można rozciągnąć na całą rozpiętość monitora. Szalenie wygodne.

49” i proporcje 32:9 cudownie spisują się też w pracy biurowej. Na co dzień pracuję na monitorze 16:10 i mogę ustawić obok siebie co najwyżej dwa równo podzielone okna, by wygodnie pracować. Na Asusie mogłem ustawić obok siebie nawet cztery okna i wciąż widzieć wszystko jak na dłoni. Częściej jednak dzieliłem monitor na trzy sekcje: przeglądarka na całej lewej połowie, prawa środkowa ćwiartka na Worda, skrajna prawa ćwiartka podzielona na pół, dla Spotify i Slacka. Idealny pulpit roboczy.

Wielką łychą dziegciu w tej beczce miodu jest niestety próba pracy nad zdjęciami. Potężna krzywizna wyświetlacza w zasadzie wyklucza jakąkolwiek obróbkę fotografii, bo zwyczajnie nie da się ocenić, czy krzywizny na zdjęciu to wynik wyświetlania na tak szerokim monitorze, czy może po prostu zrobiliśmy krzywe zdjęcie lub obiektyw wymaga korekty. A szkoda, bo po kalibracji Asus ROG Strix XG49VQ w zupełności wystarczy do pracy ze zdjęciami przeznaczonymi do publikacji online. Do tego pomimo ogromnej szerokości, panel nie wykazuje znaczących odchyłów w kolorach pod kątem, czego nie można powiedzieć o wielu monitorach ultrawide.

Nie licząc jednak fotografii, praca na tak wielkim monitorze uzależnia. Po powrocie do proporcji 16:10 wszystko wydaje się ciasne, a miejsca jest ciągle za mało.

Asus ROG Strix XG49VQ w grach

Tutaj nie ma żadnych „ale” – ten monitor w grach po prostu wymiata.

Panel Asusa XG49VQ ma częstotliwość odświeżania 144 Hz i wspiera technologię FreeSync 2.0. Idealnie się złożyło, że testowałem go akurat wespół ze świetnym PC opartym o podzespoły AMD, w tym z grafiką Radeon RX 5700, również obsługującą FreeSync 2.0.

Efekty? Prawdopodobnie najlepsze gamingowe doświadczenie mojego życia. Zakładając oczywiście, że dana gra jest kompatybilna z tak szerokim monitorem, możemy liczyć na poczucie immersji, jakiego nie jest w stanie dostarczyć monitor o węższych proporcjach. Świat gry po prostu nas otacza. Sceneria jest bardziej otwarta, mamy wrażenie, jakbyśmy naprawdę znaleźli się w samym środku gry.

Szczególne wrażenie zrobiło to na mnie w Forzy Horizon 4, która wygląda na tych proporcjach po prostu obłędnie. W nowych Gears 5 czy Control tak szerokie pole widzenia znacząco ułatwiało rozgrywkę… co jest też powodem, dla którego panel typu ultrawide nie jest wspierany przez większość gier e-sportowych: większa przestrzeń oznacza większą widoczność, czyli przewagę nad innymi graczami.

Gdy włączymy niekompatybilny tytuł na monitorze ultrawide, musimy być gotowi na czarne pasy po bokach. W przypadku monitora Asus ROG Strix XG49VQ są one wręcz bardzo szerokie, zwłaszcza gdy dana gra wspiera co najwyżej proporcje 16:9, a nawet wsparcie dla proporcji 21:9 może się okazać niewystarczające.

Trzeba też pamiętać, że o ile sama rozgrywka może być wyświetlana w ultra-szerokich proporcjach, tak sceny przerywnikowe czy intra do gier zazwyczaj wyświetlają się w proporcjach standardowych. Wygląda to nieco dziwnie, ale cóż, coś za coś. Jak dla mnie to kompromis, na który jestem w stanie się zgodzić w zamian za tak immersywną rozrywkę.

Czy warto kupić monitor 32:9?

Jeśli cię stać i jeśli potrzebujesz go głównie do gier: tak. Po stokroć tak. Asus ROG Strix XG49VQ nie należy do tanich monitorów – kosztuje ponad 4000 zł – ale zapewnia doznania w grach, jakich nie jest w stanie zagwarantować klasyczny monitor do gier.

Monitor Asusa jest przy tym wyjątkowo udanym połączeniem monitora dla graczy i monitora, który pozwala także na pracę z grafiką i nie przekłamuje kolorów. Choć niestety, ze względu na ogromną krzywiznę, nie mogę go polecić fotografom.

Praca na 49” i proporcjach 32:9 to doświadczenie zupełnie odmienne od np. korzystania z dwóch postawionych obok siebie monitorów. Pracuje się lepiej, szybciej, jest po prostu wygodniej. Polecam spróbować!

Tylko nie bądźcie źli, jeśli po takiej próbie uszczuplicie swój stan konta o ponad 4000 zł. Bo naprawdę – kto raz spróbuje pracy na takim panelu, ten będzie żałował, że nie pracuje na nim na co dzień.

Dołącz do dyskusji