Ktoś w końcu pomyślał i stworzył wygodny wideorejestrator dla motocyklistów

Artykuł/Sprzęt 16.09.2019
Ktoś w końcu pomyślał i stworzył wygodny wideorejestrator dla motocyklistów

Ktoś w końcu pomyślał i stworzył wygodny wideorejestrator dla motocyklistów

Uwierzylibyście, gdybym powiedział, że na rynku wideorejestratorów bardzo trudno znaleźć coś sensownego i wygodnego do nagrywania wideo na motocyklu? Na szczęście sytuacja ta ulega poprawie.

Wszyscy motocykliści, których znam stosują ten sam system: za wideorejestrator służy im jakaś kamera sportowa, mocowana do kasku, albo bezpośrednio do motocyklu.

I wszyscy, jak jeden mąż, narzekają na to rozwiązanie. Że trzeba ładować baterie, że nie ma kilku funkcji, które oferują dedykowane wideorejestratory samochodowe, że niewygodne, etc. Okazuje się, że ktoś cierpliwie wysłuchał tych narzekań

Wideorejestrator Mio MiVue M760D powstał myślą o motocyklistach

wideorejestrator-motocyklowy-mio-mivue-m760d

Tak właściwie, to M760D nie jest do końca wideorejestratorem. A przynajmniej: nie tylko. Urządzenie to gromadzi znacznie więcej informacji niż obraz z kamery.

Wbudowany moduł GPS potrafi przetwarzać dane dotyczące naszej pozycji i godziny, dzięki czemu w bardzo łatwy sposób można sprawdzić, gdzie dokładnie była ta fajna seria zakrętów, albo – jeśli do tego dojdzie – gdzie konkretnie miało miejsce jakieś niebezpieczne zdarzenie drogowe, w którym braliśmy udział, bądź byliśmy jego świadkami.

Do tego dochodzi jeszcze wbudowany moduł Wi-Fi, dzięki czemu wszystkie nagrania z M760D możemy pobrać bezprzewodowo na nasz telefon. Nie zabrakło też funkcji społecznościowych, czyli udostępnianie filmów znajomym czy prowadzenie transmisji z jazdy na żywo.

No dobrze, ale jak to wygląda konstrukcyjnie?

wideorejestrator-motocyklowy-mio-mivue-m760d-4

W zestawie MiVue M760D znajdują się dwie wodoodporne, odpinane kamery, urządzenie główne (gdzie upchano wszystkie potrzebne moduły) i pilot montowany np. na kierownicy, za pośrednictwem którego można natychmiastowo zapisać obraz z obu kamer. Cały sprzęt zasilany jest z motocyklowego akumulatora, także koniec z ładowaniem ogniw do kamerek sportowych.

W obu kamerach zamontowano matrycę Sony z technologią Sony Starvis CMOS stworzoną z myślą o nagrywaniu wideo w nocy. Dołóżmy do tego wielosoczewkową szklaną i szerokokątną (130 st.) optykę o jasności F/1,6, i można rejestrować obraz w trudnych warunkach.

Jestem tylko zdziwiony, dlaczego zapis filmów odbywa się w jakości FullHD, w 30 kl./s. Sama rozdzielczość jest jeszcze do przełknięcia (w 2020 r. pewnie bym się już o to czepiał), ale… tylko 30 klatek?

Przecież ten sam producent oferuje modele (Mio MiVue 821 oraz MiVue 826) z tą samą matrycą, które zapisują obraz w 60 kl./s. I tak, to ma znaczenie. Szczególnie, jeśli komuś zależy na ostrych nagraniach, przy wyższych prędkościach – podejrzewam, że bardzo wielu motocyklistów należy do tej grupy.

Niemniej, jeśli ktoś od szybkiej jazdy woli np. relaksujące, weekendowe przejażdżki, brak wyższego klatkażu nie zrobi mu żadnej różnicy. No i nie zapominajmy o największym plusie tego sprzętu: okablowanie podłączone jest do motocykla na stałe, więc wystarczy tylko zamocować kamery (albo nawet ich nie odpinać, jeśli parkujemy np. w garażu), nie przejmować się żadnym ładowaniem i jechać.

Dołącz do dyskusji