Sennheiser IE 80S BT to najlepiej grające słuchawki bezprzewodowe, jakie kiedykolwiek testowałem

Recenzja/Technologie 30.09.2019
Sennheiser IE 80S BT to najlepiej grające słuchawki bezprzewodowe, jakie kiedykolwiek testowałem

Sennheiser IE 80S BT to najlepiej grające słuchawki bezprzewodowe, jakie kiedykolwiek testowałem

Nigdy nie miałem w uszach lepiej grających słuchawek Bluetooth niż Sennheiser IE80S BT. I na tym mógłbym zakończyć recenzję, ale jest kilka kwestii, o których trzeba pamiętać przed zakupem.

Sennheiser zrobił coś, co mało któremu producentowi słuchawek się udaje – podłączył do audiofilskiego modelu przewodowego adapter Bluetooth i wypuścił na rynek fenomenalnie grające słuchawki, które do tego nie kosztują majątku.

Pewnie, nadal są dość drogie, bo mówimy o słuchawkach za 2099 zł, ale gdybyśmy mieli oceniać je przez pryzmat stosunku jakości dźwięku do ceny, trudno o drugi tak dobrze grający sprzęt.

Sennheiser IE 80S BT grają fenomenalnie. Kropka.

Obsługa kodeków hi-res – LHDC, aptX HD i AAC – nie jest tylko sloganem z opakowania. Wykorzystanie tych technologii w połączeniu z Bluetooth 5.0 pozwalają na transmisję audio bez zakłóceń, w najwyższej jakości.

Oznacza to jednak, że trzeba też dbać o należytą jakość odtwarzanych plików. Najwyższa jakość dostępna w Spotify to zaledwie minimum, po jakie musimy sięgnąć, by docenić brzmienie nowych Sennheiserów. A jest co doceniać!

IE 80S BT mają cudnie zrównoważone brzmienie, z pięknym, mocnym, organicznym dołem i wyraźnym środkiem pasma. Góry są nieco zbyt ściśnięte jak na mój gust, ale można to do pewnego stopnia podregulować korektorem graficznym.

Najbardziej jednak nowe Sennheisery urzekły mnie selektywnością i organicznością brzmienia, której zwykle nie utożsamiamy z dokanałowymi słuchawkami Bluetooth.

Przetworniki o średnicy 10 mm i paśmie przenoszenia 100 – 10000 Hz grają tak wyraźnie, iż można odróżnić każdą sekcję w orkiestrze, każdą ścieżkę w nagraniu. Coś pięknego.

Niestety tak jak przy plikach wysokiej jakości Sennheisery IE 80S BT pozwalają odkryć muzykę na nowo, tak są bezlitosne dla plików niskiej jakości. Próba odpalenia zwykłego pliku mp3 przez te słuchawki skończyła się wyłączeniem muzyki po 30 sekundach, tak bardzo uwypuklone są wszelkie niedoskonałości i artefakty na nagraniu.

Dopóki jednak trzymamy się najwyższej możliwej jakości plików źródłowych, dopóty nowe słuchawki Sennheisera zapewnią piękne, głębokie, zrównoważone brzmienie.

Dźwięk to nie wszystko

Niczym byłby jednak dobry dźwięk, gdyby dobywał się z niewygodnych słuchawek niskiej jakości. Na szczęście tutaj nie ma tego problemu.

Słuchawki Sennheiser IE 80S BT bardzo wygodnie leżą w uchu; pomagają w tym gumowe obejmy, które zakładamy na małżowiny, a także szeroki wybór nakładek w zestawie (w tym pianek Comply).

Gumowany, giętki pałąk leży też bardzo wygodnie na szyi, nie obciążając jej nawet podczas wielogodzinnych muzycznych maratonów.

Zastrzeżenia mam natomiast do jakości wykonania – te słuchawki nie sprawiają wrażenia sprzętu za 2000 zł. Momentami miałem wrażenie, że kosztują 4x mniej. Wszystko za sprawą relatywnie taniej w dotyku powierzchni, która w dodatku strasznie się brudzi. Trudno też „wymacać” przyciski na obudowie, bo mają zbyt płytki skok i nie odcinają się należycie od reszty konstrukcji.

Irytowały mnie też bezbrzeżnie plączące się kable; z jednej strony miło, że przewody są na tyle długie, że nikt nie będzie miał problemu z ich dopasowaniem, ale jednak jeszcze milej byłoby mieć regulowany przewód, jak w wielu innych słuchawkach Bluetooth na pałąku.

Jak na słuchawki bezprzewodowe, Sennheiser IE 80S BT to mało mobilny model.

Przez wzgląd na wspomniane kable przenoszenie tych słuchawek jest dość uciążliwe, choć trzeba przyznać, że pałąk jest bardzo giętki, więc od biedy można go wcisnąć do kieszeni plecaka. Polecałbym jednak trzymać się dołączonego do zestawu futerału, który jednakowoż jest dość spory.

Nieco rozczarowujący jest też czas pracy na jednym ładowaniu. Udało mi się wycisnąć maksymalnie 5 godzin ciągłego słuchania, a czas ich ładowania to aż 1,5 godziny. Tyle dobrego, że słuchawki ładujemy złączem USB-C.

Z powyższych względów Sennheisery IE 80S BT spiszą się lepiej jako słuchawki do odsłuchu domowego, lub do pracy w biurze. Nie mają one co prawda aktywnej redukcji hałasu, a i pasywnie tłumią otoczenie raczej słabo, ale za to nie będą też przeszkadzać innym – wyciek dźwięku jest tu minimalny, nawet przy najwyższych poziomach głośności. Kolega przy biurku obok z pewnością nie będzie narzekać, że słuchamy fińskiego death metalu zbyt głośno, podczas gdy on próbuje wymyślić nowe copy dla klienta.

Słuchawki naprawdę dobrze radzą też sobie z podstawami – mamy tu przycisk do wybudzania asystenta głosowego i oczywiście możemy przez słuchawki prowadzić rozmowy telefoniczne, które, jak na urządzenie bez ANC, brzmią naprawdę czysto i wyraźnie. Tutaj punkt dla Sennheisera.

Czy warto kupić te słuchawki?

Tak, ale z gwiazdką. Sennheiser IE 80S BT to prawdopodobnie najlepiej grające dokanałowe słuchawki Bluetooth na rynku, a na pewno najlepsze w swojej kategorii cenowej. Żaden inny model, z jakim kiedykolwiek miałem styczność, nawet nie ma do nich podejścia.

Jeśli jednak oczekujemy bajerów pokroju ANC czy super-mobilności a’la słuchawki True Wireless – Sennheiser IE 80S BT to zły adres.

Ten model dedykowany jest tym użytkownikom, którzy ponad wszystko stawiają jakość dźwięku, nawet jeśli w zamian za brzmienie muszą godzić się na pewne kompromisy.

Jeśli ten opis do ciebie pasuje – kupuj. Z brzmienia Sennheiserów IE 80S BT nie da się być niezadowolonym.

Dołącz do dyskusji