Dałem się masować fotelowi dla gracza za 55 tys zł. Predator Thronos Air to jedno z zaskoczeń IFA 2019

Artykuł/Gry 04.09.2019
Dałem się masować fotelowi dla gracza za 55 tys zł. Predator Thronos Air to jedno z zaskoczeń IFA 2019

Dałem się masować fotelowi dla gracza za 55 tys zł. Predator Thronos Air to jedno z zaskoczeń IFA 2019

Jadąc na konferencję Acera oczekiwałem smuklejszych, lżejszych i potężniejszych laptopów o wszechstronnym zastosowaniu. Nie spodziewałem się jednak fotela z funkcją masażera, który niebawem trafi do oferty tego producenta. Predator Thronos Air to zdecydowanie jeden z najbardziej osobliwych produktów prezentowanych na targach IFA. Do tego ta cena…

Acer lubi odlatywać w kosmos. Tak pozytywne. Najlepiej widać to na przykładzie CEO tej technologicznej firmy, który aż kipi zapałem i emocjami podczas swoich konferencji. Nie inaczej było tym razem. Gdy za plecami Jasona Chena pojawiła się grafika z fotelem Predator Thronos Air, prezes uśmiechał się od ucha do ucha. Połowa osób na widowni robiła to samo, bo tylko Acer mógł z taką determinacją, z takim zaangażowaniem reklamować… fotel. Gamingowy, jak by nie było. Do tego za zawrotne 55 tys, zł.

Predator Thronos Air to fotel z masażerem umieszczony w specjalnej klatce.

Air jest rozwinięciem zeszłorocznego modelu Thronosa. Najbardziej charakterystyczna nowość to masażer firmy Doctor Air, zainstalowany w oparciu fotela. Dwa tłoki poruszają się po całej wysokości oparcia, pracując na trzech wysokościach – od odcinka szyjnego po odcinek lędźwiowy. Oba tłoki są wspierane drugą parą mniejszych, bardziej wycofanych walców. Acer sądził, że umieszczając na cylindrach masujących LED-y zrobi wrażenie. Niestety, trafiła kosa na kamień. Raptem kilka miesięcy temu testowałem profesjonalny fotel masujący w cenie nowego samochodu. To doświadczenie, po którym żadne siedzisko nie będzie już dla mnie takie samo.

Oczywiście osoba bez doświadczenia z fotelami masującymi będzie w szoku, jak mocno i solidnie masuje Air. Tłoki pracują na znacznej głębokości, sięgając daleko w głąb mięśni. To bardzo ważne. Bez odpowiedniej rozpiętości masaż jest tylko przyjemnym mizianiem, które nie ma wiele wspólnego z regeneracją mięśni. „Jak nie boli, to nie działa” – cytując jednego z katowickich masażystów. Dlatego spięci gracze o zbitej tkance mięśniowej od razu poczują, jak Thronos daje wycisk ich plecom. Dobry wycisk. Pożądny. Wielka w tym zasługa tylnych walców symulujących ugniatanie.

Czegoś mi jednak brakuje.

Wbrew pozorom najważniejszy dla gracza nie powinien być kark czy czyja, ale odcinek lędźwiowy oraz ogonowy. Niestety, fotel nie skupi się na umęczonej miednicy, ponieważ elementy masujące zostały umieszczone wyłącznie w oparciu. Nie ma ich w siedzisku. Do tego fotel nie stosuje żadnej technologii zasysania ciała. Co za tym idzie, skuteczność tłoków nie jest tak wysoka, jak mogłaby być. Podczas testów nie uświadczyłem również żadnego etapu pomiarowego, który wskazywałby maszynie mój indywidualny wzrost, położenie łopatek i krzywiznę kręgosłupa.

Mam wrażenie, że Thronos Air to masażer entry-level. Skąd więc ta cena?

Zawrotne 55 tys zł to więcej, niż musielibyśmy wydać za profesjonalny fotel do masażu z medycznym atestem. Taki, który pracuje nie tylko w oparciu, ale również siedzisku, a dodatkowo zajmuje się nogami, rękoma i stopami. Z kolei Thronos Air oferuje to, co inne fotele do masażu w kategorii kilku tysięcy złotych. Sam moduł w oparciu tej samej firmy w dystrybucji hurtowej został wyceniony na… 500 dol. Za co płacimy więc te dodatkowe 53 tys. zł? Złośliwi mogą napisać, że za LED-y. Jednostka PC czy monitory (maksymalnie trzy) nie znajdują się bowiem w zestawie.

Odkładając złośliwości na bok, Predator Thronos Air jest dosyć przemyślaną konstrukcją. Klatka pozwala odchylić się w fotelu pod maksymalnym kątem 130 stopni, bez uderzania o cokolwiek z elementów. Z jej tyłu znajduje się miejsce na PC, którego podłączymy z monitorem sprytnym korytarzem dla kabli. Dzięki niemu nie będziemy o nic zahaczać podczas rozgrywki. Do tego dochodzi regulowana podstawa na myszkę i klawiaturę oraz podnóżek dla stóp. Dodatkowe akcesoria, takie jak podajnik na kubek, trzeba kupić osobno.

Ceny narzuconej przez Acera nie da się wytłumaczyć w żaden racjonalny sposób. Bo i produkt nie ma być racjonalny. Predator Thronos Air to swojego rodzaju magnes na media, który ma przykuć uwagę do samej marki (Predator) i firmy. Trzeba przyznać, że robi to bardzo skutecznie. Jeśli jednak szukacie na poważnie fotela z masażerem, Thronosa naprawdę trudno komukolwiek polecić. Niezależnie od tego, jak gruby ma portfel.

Dołącz do dyskusji