Phase One XT to nowoczesny aparat średnioformatowy w cenie dobrego samochodu

News/Foto 11.09.2019
Phase One XT to nowoczesny aparat średnioformatowy w cenie dobrego samochodu

Phase One XT to nowoczesny aparat średnioformatowy w cenie dobrego samochodu

Ćwierć miliona złotych za aparat bez autofocusa? Nowy Phase One XT pokazuje, że to ma sens.

Można było się spodziewać, że Phase One pójdzie śladem Fujifilm czy Hasselblada i pokaże średnioformatowego bezlusterkowca. Firma rozwiązała to jednak po swojemu. Oto Phase One XT, który nie jest ani bezlusterkcem, ani lustrzanką. To korpus, który nie ma matrycy, a łączy obiektyw ze średnioformatową przystawką.

Idea takich korpusów to nic nowego, ale Phase One XT jest jednak wyjątkowy

Jego wymiary są naprawdę imponująco małe. Urządzenie wygląda bardziej jak konwerter z małym gripem, niż klasyczny korpus do przystawek. I w tym ma leżeć jego siła. Oprócz uchwytu i przycisku migawki jedynymi elementami sterującymi dostępnymi na korpusie są pokrętła do przesuwania obiektywu w poziomie i w pionie zakresie 12 mm.

Phase One XT jest zgodny z przystawkami cyfrowymi z serii IQ4. Obecnie do wyboru mamy standardowy model, wyposażony w 150-megapikselową matrycę Sony BSI CMOS, monochromatyczną przystawkę z czarno-białą matrycą 150 Mpix oraz wersję Trichromatic z 100 megapikselowym sensorem.

Z drugiej strony trzeba będzie podłączyć obiektyw

Do wyboru są bardzo ciekawe szkła wykonane przy współpracy z firmą Rodenstock: XT-Rodenstock HR Digaron-S 23 mm f/5.6, XT-Rodenstock HR Digaron-W 32 mm f/4 oraz XT – Rodenstock HR Digaron-W 70 mm f/5.6. Obiektyw te mają migawki centralne sterowane elektronicznie, co pozwala na fotografowanie z czasami w zakresie 1/1000 s – 60 s. Niestety, nic nie wskazuje na to, że będzie można adaptować starszych, świetnych konstrukcji optycznych Phase One.

Warto też być świadomym, że nowy system Phase One XT jest pozbawiony systemu AF. Obiektyw Rodenstock to konstrukcje manualne. Z pewnością Phase One XT sprawdzi się w studiu, natomiast jego stosunkowo mobilna konstrukcja ma zachęcać do zdjęć w plenerze, jak fotografia krajobrazu czy architektury.  System jest dużo mniejszy i bardziej przystępny, niż inne systemy Phase One. Można go z łatwością wrzucić  do torby czy plecaka i pojechać w dziki plener. Tylko warto się wcześniej solidnie ubezpieczyć.

To na koniec najlepsze — cena

Phase One XT to oczywiście nie jest sprzęt dla każdego. Phase One XT w zestawie IQ4 150 Mpix oraz dowolnym obiektywem kosztuje 57 tys. dol. Przy obecnym kursie dolara daje to ok. 225 tys. zł. Ćwierć miliona złotych. To nieco ponad 1666 zł za 1 megapiksel. No, ale czego nie robi się dla najwyższej jakości i rozdzielczości, które dają tylko takie, profesjonalne aparaty. Dla większości pewnie i tak wystarczy 100 megapikseli w smartfonie. A nawet 48 Mpix.

Dołącz do dyskusji