Sprawdziłem LG OLED TV C9 i już wiem, czy warto dopłacać do tegorocznego modelu

Recenzja/RTV 03.09.2019
Sprawdziłem LG OLED TV C9 i już wiem, czy warto dopłacać do tegorocznego modelu

Sprawdziłem LG OLED TV C9 i już wiem, czy warto dopłacać do tegorocznego modelu

Wiecie co się zmieniło w matrycach OLED od LG Display względem tych zeszłorocznych? Absolutnie nic. Obecnie pewnie większość z was zdecydowała o kupnie starszego modelu. Poczekajcie, bo moim zdaniem warto dopłacić. Zaraz powiem dlaczego.

Żyjemy w pięknych czasach, w których telewizory OLED, a więc klasy premium, są już w cenie dostępnej dla masowego klienta. Oczywiście jeśli uznamy kwotę 4500 zł za przystępną. Warto jednak mieć na uwadze, że za te pieniądze dostaniemy 55-calowy telewizor zapewniający doskonały kontrast i świetną reprodukcję kolorów. Mówię o zeszłorocznym B8, który jest zakupem absolutnie idealnym dla większości entuzjastów pięknego obrazu przy odtwarzaniu filmów, seriali i gier.

B8 to jednak zeszłoroczny model. Rok 2019 to dziewiąta już generacja telewizorów LG OLED TV. Problem w tym, że to nie oznacza kolejnej generacji matryc organicznych. Jednostka zainstalowana w LG C9 to w zasadzie ta sama matryca, co rok temu. Telewizor jest jednak zauważalnie droższy od modelu C8. Tylko dlatego że nowszy? Niezupełnie.

No ale zacznijmy od początku. Bo już tutaj znajdziemy istotne różnice względem LG C8.

lg c9 recenzja

Linia C to oczywiście nie jest to samo, co nieporównywalnie droższa linia W. Telewizor co prawda jest nadal niezwykle smukły, ale nie powiesimy go na ścianie jak obraz: utrudni nam to moduł z elektroniką, wystający znacznie poza profil. No ale nie szkodzi, nie tego się przecież po tym modelu spodziewamy, a i tak wygląda – jak na telewizor – zjawiskowo.

Przechodząc do wyposażenia i specyfikacji odkryjemy pierwsze, kluczowe wręcz różnice względem zeszłorocznych modeli. Wszystkie cztery złącza HDMI w tym telewizorze są w standardzie 2.1. To nie tylko nadal rzadkość w telewizorach, ale też i gwarancja, że sprzęt nam posłuży jeszcze przez wiele lat, wykorzystując w pełni potencjał podłączonych do niego urządzeń. HDMI 2.1 zapewnia bowiem obraz 4K w aż 120 Hz i nieskompresowany dźwięk przekazywany kinu domowemu w ramach eARC. To bardzo ważna różnica. Ale nie jedyna.

lg c9 recenzja

LG C9 obsługuje też zmienną częstotliwość odświeżania (VRR, wymagane przez takie techniki, jak AMD FreeSync) oraz automatyczny tryb gier. To oznacza, że telewizor sam będzie się przełączał w tryb niskich opóźnień po przełączeniu go na konsolę do gier, a gry obsługujące VRR będą na nim działać płynniej. C9 obsługuje także Wi-Fi 802.11ac, Bluetooth 5.0, WiSA i AirPlay 2.

Nawet jeżeli nie potrzebujecie na dziś obsługi żadnego z tych standardów, nigdy nie wiadomo co będzie za kilka lat. A przecież nieprędko wymienimy świeżozakupionego C9 na nowszy model, chociażby z uwagi na cenę.

Ta sama matryca, a lepszy obraz? W LG OLED TV C9 dużo do powiedzenia mieli programiści.

LG OLED TV C9 oferuje, jak nietrudno się domyślić, obraz o absolutnie rewelacyjnej jakości. Doskonały kontrast, stuprocentowe pokrycie palety barwnej DCI i doskonałe kąty widzenia niezmiennie zapierają dech w piersiach na odpowiednich materiałach. Obraz w telewizorach LG OLED TV jest niemal doskonały. Ewentualne uchybienia, a te dostrzec bardzo trudno, wynikają głównie z niedoskonałości procesora i oprogramowania. Szumy, niedoskonałe przejścia gradientowe, tylko te skazy wprawne oko jest w stanie wychwycić. A i to właśnie się zmienia.

lg c9 recenzja

LG, podobnie jak konkurencja, dołącza do grupy producentów chwalących się sztuczną inteligencją przy przetwarzaniu obrazu. Nie jest ona jednak tak zaawansowana jak w przypadku tej działającej w telewizorach QLED Samsunga – nie rekonstruuje obrazu, podbijając jego rozdzielczość. Zamiast tego algorytm skupia się na redukowaniu skaz w materiale w natywnej rozdzielczości, w tym na odszumianiu czy jasności. Czy efekt jest znacząco odbiegający od zeszłorocznych modeli? Zdecydowanie nie. Warto jednak pamiętać, że niewiele tu jest do poprawy, a ów końcowy retusz działa wyłącznie na korzyść jakości obrazu, nie będąc zbyt agresywnym i nigdy nie przekłamując materiału źródłowego.

LG C9 w każdym miejscu na ekranie wyświetli piksel o dokładnie takiej barwie i jasności, jak trzeba. Nie będzie on przekłamany przez zewnętrzne doświetlenie matrycy, bo OLED takiego mechanizmu nie potrzebuje. Telewizor w Trybie Gry nie powoduje żadnych opóźnień w sterowaniu. Tak zwany input lag jest tak niski, że nieodczuwalny – na poziomie poniżej 20 ms.

Ale to nie jest tak, że w kwestii obrazu LG C9 nie ma absolutnie żadnych wad.

Pierwszym problemem jest oczywiście ten związany z niemal każdym OLED-owym telewizorem na rynku, a jest nim jasność. LG OLED TV C9 to zdecydowanie telewizor dla entuzjastów, którzy i tak przed seansem w ciągu dnia choć trochę przyciemniają swój pokój. W pełnym wpadającym przez okna słońcu oglądać treści na C9 się oczywiście da, widać wszystko, wzrok się nie męczy. To jednak zupełnie nie poziom telewizorów LCD. Cudowny obraz OLED-a ma swoją cenę, a jest nią zalecenie stosowania zasłon, rolet lub chociaż firanek. Choć zaznaczam, że chodzi wyłącznie o bardzo jasne dni. Wieczorem, w pochmurny dzień problemu nie zauważymy.

lg c9 recenzja

Drugim, znacznie mniej poważnym problemem, jest HDR10+. Telewizory LG nie obsługują tego standardu, stawiając na HDR10, HLG i Dolby Vision. Na szczęście jest to wada dość teoretyczna. Niemal wszystkie treści wideo w polskiej dystrybucji kodowane są w HDR10 i Dolby Vision. Tylko Prime Video oferuje treści w HDR10+, a i tak te są również dostępne w formacie Dolby.

Dźwięk? Do LG C9 będziecie chcieli podłączyć kolumny lub soundbara.

Jak na telewizyjne głośniki, te w C9 nie są takie złe. W telewizorze znajdziemy 40-watowy system 2.2, grający całkiem znośnie. Praw fizyki jednak się nie oszuka, niemal żaden z nowoczesnych telewizorów – z bardzo nielicznymi wyjątkami – nie zapewnia dobrego nagłośnienia. Zdecydowanie będziemy chcieli wydać dodatkowe pieniądze, by piękny obraz z C9 uzupełnić dobrze brzmiącym dźwiękiem. Nawet kolumny za kilkaset złotych załatwią sprawę. Telewizor ma wbudowany dekoder dźwięku Dolby Atmos i DTS:X.

To bardzo „inteligentny” telewizor. Który lubi się z Polakami.

LG OLED TV C9 pracuje pod kontrolą systemu webOS 4. Uważam go za najwygodniejszy i najbardziej dopracowany system telewizyjny, z jakim miałem do czynienia – ex equo z systemem Samsunga. WebOS 4 jest bardzo wygodny, oferując minimalistyczny i intuicyjny interfejs. Jest też szybki i responsywny, a uwagi na popularność telewizorów LG, cieszy się zainteresowaniem deweloperów. Używam prywatnie usług Netflix, YouTube, HBO Go, Prime Video i Player – wszystkie aplikacje klienckie dostępne są w pełnej funkcjonalności.

lg c9 recenzja

Ciekawostką w C9 jest asystent ThinQ. Rozumie on polską mowę naturalną, dzięki czemu telewizor można obsługiwać głosem – bez konieczności czekania, aż Asystent Google się pojawi w naszym kraju na telewizorach (będzie również w webOS). ThinQ nie tylko świetnie sobie radzi z polskim słownictwem, ale i rozumie kontekst rozmowy. Szerzej o nim piszę w osobnym, niedawno opublikowanym materiale.

Czy warto kupić LG OLED TV C9?

55-calowa wersja LG C9 kosztuje na dziś 9 tys. zł. Dla porównania, zeszłoroczny LG C8 to wydatek 5,2 tys. zł. Oba oferują rewelacyjną, w zasadzie niemal jakość obrazu i bardzo wygodny system webOS. Tegoroczny model to bardziej rozbudowany asystent ThinQ, złącza HDMI 2.1, algorytmy SI nieznacznie ale skutecznie upiększające obraz i obsługa nowszych standardów bezprzewodowych.

Czy jest to warte kwoty dwukrotnie wyższej? Pisząc ten tekst odpowiadam po części za stan waszego portfela, więc napiszę: nie. Jeżeli musisz kupić telewizor na dniach, a zakup nie może czekać ani chwili dłużej, dopłata niemal drugie tyle wydaje się nierozsądna. No chyba że i tak nie liczymy się za bardzo z finansami. Prawdopodobnie jeszcze lepszym pomysłem dla oszczędnych entuzjastów byłoby kupno podstawowego modelu B8, jeżeli już skupiamy się na LG OLED TV. Pamiętajmy jednak, że C9 dopiero co wszedł do sklepów. Jego cena prawdopodobnie niedługo zmaleje.

lg c9 recenzja

A usprawnienia w nim wprowadzone to znacznie więcej niż tylko kosmetyczny lifting. Gdybym miał wskazać najważniejsze, bez wątpienia byłoby to HDMI 2.1. Bo to oznacza, że nawet jak kupimy PlayStation 6 Pro za kilka lat czy kino domowe z Dolby Atmos, to nie będziemy musieli kombinować jak to wszystko podłączyć. Jeden kabelek i zadziała. LG C9 jest gotowy na przyszłość, znacznie bardziej niż zeszłoroczne modele.

Jedno jest natomiast pewne. Jeżeli zdecydujecie się na zakup właśnie tego modelu, to w niczym on was nie rozczaruje. Bryluje w absolutnie każdej kategorii. Lepiej w zasadzie się nie da, można co najwyżej równie dobrze: albo kopiując, albo też stawiając na ciut inne parametry. Tylko ta cena niech jeszcze nieco zmaleje.

Dołącz do dyskusji