Teraz Google będzie kierować widzów na YouTubie prosto do konkretnego fragmentu wideo

News/Social media 18.09.2019
Teraz Google będzie kierować widzów na YouTubie prosto do konkretnego fragmentu wideo

Teraz Google będzie kierować widzów na YouTubie prosto do konkretnego fragmentu wideo

Google szykuje funkcję, która może sprawić, że zacznę znów oglądać YouTube’a. Wyszukiwarka zacznie kierować od razu do odpowiedniego fragmentu wideo.

Nowa funkcja wyszukiwarki Google to coś, na co czekałem od dawna. Materiały wideo z YouTube’a, zwłaszcza te poradnikowe, staną się wreszcie użyteczne. Każdy spotkał się przecież z sytuacją, gdy filmik, który chcieli obejrzeć, zaczynał się tak:

Hej kochani! Przepraszam, że tak długo nie nagrywałem i obiecuję, że kolejny (dajcie łapkę w górę!) odcinek (kliknijcie subskrybuj!) pojawi się szybciej. No i nie uwierzycie, ale wczoraj byłem w sklepie i kupiłem tanio mięso, a dziś rano umyłem zęby. Zapraszam też na swoją stronę internetową, gdzie trwa promocja na koszulki, a jak zarejestrujecie się na stronie mojego partnera z kodem zniżkowym podanym w opisie filmu, to dostaniecie zniżkę na…

Oczywiście nie mam nic przeciwko, by twórca kanału wykorzystywał swoje materiały do autopromocji, ale też nic nie poradzę na to, że doszło do tego, że gdy tylko odpalam wideo na kanale, którego nie znam, to przewijam je do 1/3 długości. Zwykle właśnie wtedy zaczyna się treść, która mnie interesuje.

Nowa funkcja w wyszukiwarce Google może być rozwiązaniem tego problemu.

Google już teraz pomaga na wiele różnych sposobów docierać do konkretnych treści tekstowych i obrazów, a od niedawna indeksuje nawet podcastów. W przypadku filmów wygląda to nieco gorzej. Co gorsza, materiałów wideo nie da się szybko zeskanować wzrokiem w poszukiwaniu konkretów, tak jak artykułu.

 

Firma uznała jednak, że najwyższy czas ułatwić użytkownikom docieranie do mięska zawartego w filmach. Wyszukiwarka będzie rozumiała treści wideo na nowy sposób, co pozwoli określić momenty w wideo, które mogą zainteresować odbiorcę. Google będzie kierował bezpośrednio do nich.

Niestety przynajmniej na razie, Google będzie opierał się na danych dostarczonych przez twórców wideo.

Jeśli autor filmu poświęci na to czas i przygotuje taki spis treści dla swojego wideo z oznaczeniem konkretnych fragmentów, Google go wykorzysta. Wierzę jednak, że gigant z Mountain View zagoni swoje algorytmy do roboty i zacznie analizować filmy we własnym zakresie.

Nie mogę się też doczekać, aż ta nowość faktycznie się pojawi. Linki do konkretnych fragmentów wideo w pierwszej kolejności trafią jednak wyłącznie do angielskiej wersji wyszukiwarki. Pierwszymi partnerami Google’a w tej kwestii będą CBS Sports oraz NDTV.

Dołącz do dyskusji