Aplikacja Focos w wersji 2.0. Android ma czego zazdrościć iPhone’owi

Artykuł/Foto 10.09.2019
Aplikacja Focos w wersji 2.0. Android ma czego zazdrościć iPhone’owi

Aplikacja Focos w wersji 2.0. Android ma czego zazdrościć iPhone’owi

Jedna z najciekawszych aplikacji fotograficznych na iOS stała się właśnie dużo ciekawsza. Focos 2.0 tworzy zdjęcia portretowe nawet ze zwykłych zdjęć.

Focos to jedna z tych aplikacji, której użytkownicy Androida naprawdę mogą zazdrościć posiadaczom iPhone’ów. Jest to aplikacja do edycji zdjęć, która w mistrzowski sposób wykorzystuje API aparatu iPhone’a. To właśnie API jest słowem-kluczem.

Focos pozwalał edytować zdjęcia portretowe i podkręcać rozmycie tła. Można było zwiększyć stopień rozmycia, decydować o proporcji planów ostrych i nieostrych, a także zmieniać charakterystykę bokeh, symulując efekty z prawdziwych obiektywów. Zdjęcia potraktowane Focosem są doprawdy rewelacyjne.

Chciałbym zobaczyć podobne rozwiązanie na Androidzie, ale jest to niemożliwe z uwagi na wspomniane API. Każdy producent smartfonów spod znaku zielonego robota ma zupełni inny aparat. Każdy ma inną warstwę sprzętową jak i programową. Część producentów udostępnia API do zabawy zdjęciami, a część nie. Z tego względu nie da się zrobić jednej aplikacji, która rozłoży na czynniki pierwsze zdjęcia z każdego smartfona z Androidem. To po prostu niemożliwe. Na iOS nie ma z tym problemów, bo w tym systemie jest tylko jeden producent.

I nawet jeśli Samsung czy Huawei stworzą własne rozwiązanie do zarządzania rozmyciem tła, to jest ono dość mocno ograniczone w stosunku do tego, co potrafi Focos. Jednym z przykładów możliwości tej aplikacji jest odtworzenie ze zdjęcia trójwymiarowej sceny na bazie informacji o głębi pozyskanych z aparatu. Następnie możemy w takiej przestrzeni 3D umieszczać… wirtualne lampy oświetleniowe, które mogą np. oświetlić samo tło, albo główny obiekt od boku lub nawet od tyłu. Następnie efekt jest renderowany do formy płaskiego zdjęcia.

Focos 2.0 dodaje obsługę zdjęć nie będących portretami.

Do tej pory Focos umożliwiał manipulowanie tylko tymi zdjęciami, które były wykonane w trybie portretowym. Druga wersja aplikacji, dostępna po prostu jako aktualizacja pierwszej wersji, pozwala na zabawę wszystkim zdjęciami.

To znaczy, że nawet zupełnie płaskie zdjęcie można edytować tak, by wyglądało jak zrobione w trybie portretowym. Wbrew pozorom jest to skomplikowana sztuczka, bowiem w podstawowym trybie iPhone korzysta z jednego obiektywu, a więc nie ma danych o odległości pomiędzy obiektami. Cała obróbka takiego zdjęcia bazuje więc na oprogramowaniu.

Focos 2.0 radzi sobie naprawdę dobrze, choć nie idealnie. Oprogramowanie w prostych scenach dobrze rozpoznaje krawędzie, ale przy bardziej skomplikowanych ujęciach widać błędy. Spójrzcie na przykład na śmigła samolotu.

Co więcej, aplikacja stała się kompatybilna ze znacznie szerszą gamą modeli iPhone’a. Pierwsza wersja wymagała do współpracy API podwójnego aparatu, które Apple udostępnił deweloperom wraz z systemem iOS 11. Focos był więc dostępny tylko na iPhone’a 7 Plus, 8 Plus, X, XS i XS Max. Teraz Focos 2.0 działa z każdym iPhone’em począwszy od modelu 5S.

Warto sprawdzić Focos, tym bardziej, że podstawowe funkcje są darmowe.

Focos 2.0 można pobrać za darmo, ale pełnię możliwości odblokujemy kupując płatną wersję. Jednorazowy zakup kosztuje 59,99 zł, ale są też dostępne wersje w subskrypcji za 37,99 rocznie bądź 4,99 zł za miesiąc. Płatna wersja obejmuje m.in, symulacje charakteru rozmycia z prawdziwych obiektywów (m.in. Helios 44, Carl Zeiss Jena, Leica Noctilux), kształt rozmytych świateł, czy wspomniane ustawianie wirtualnego oświetlenia w scenie 3D.

Podstawowa wersja oferuje naprawdę wiele możliwości, a przy tym zapis obrobionych zdjęć w pełnej rozdzielczości, więc warto dać jej szansę.

Dołącz do dyskusji