Wielki dylemat gracza na 2020 r. W Cyberpunk 2077 zagrasz po polsku z Żebrowskim, czy po angielsku?

News/Gry 30.09.2019
Wielki dylemat gracza na 2020 r. W Cyberpunk 2077 zagrasz po polsku z Żebrowskim, czy po angielsku?

Wielki dylemat gracza na 2020 r. W Cyberpunk 2077 zagrasz po polsku z Żebrowskim, czy po angielsku?

Po jednej stronie on – kawaler medalu Gloria Artis. Zwycięzca czterech Telekamer, dwóch Węży i dwóch Złotych Kaczek. Nasz narodowy Jan Skrzetuski, uwielbiany Profesor Andrzej Falkowicz no i oczywiście serialowy Wiedźmin. Ten swojski, nie jakiś tam z zachodu. 

Po drugiej stronie też on, ale inny – ikona światowego kina akcji. Gwiazda przeżywająca drugą młodość. Neo z Matriksa, John Wick i Constantine w jednym. Co za wybór. Co za dylemat.

Co do zasady, nie przepadam za polskimi wersjami językowymi. Głosy naszych aktorów i statystów najczęściej są przejaskrawione oraz pozbawione naturalności. Na ekranie telewizora mamy do czynienia z filmową akcją, podczas gdy dialogi przypominają bardziej sztukę w operze. Gwiazda polskiego showbiznesu odstawia Sofoklesa, a gracz w tym samym czasie rozrywa na strzępy zombie, strzela do terrorystów czy rozbraja bombę. Powstaje bolesny dla ucha i oka kontrast, który znika po przejściu na english language.

Oczywiście nie wszystkie polskie wersje językowe są fatalne.

W pamięci mam na przykład bardzo porządne God of War. Zamiana Bogusława Lindy na Artura Dziurmana okazała się strzałem w dziesiątkę. Drugi Wiedźmin także był znacznie lepszy po polsku niż po angielsku. Z Wiedźminem to w ogóle ciekawy przypadek. Dziki Gon był jedyną grą, w której wybrałem polski język dialogów, aby nie stracić wielu smaczków. Część kwestii po prostu nie brzmiała tak dobrze po angielsku jak po polsku. Wystarczy wspomnieć kultową już fraszkę Geralta, którą pozwolę sobie zacytować w całości:

Lambert, Lambert, ty chuju

W obawie przed utratą klimatu zdecydowałem się także na rosyjską wersję językową podczas grania w Metro Exodus. Odbiór produkcji od razu jest inny. Bardziej naturalny. Brudny. Dosadny. Dlatego chociaż odruchowo zawsze wybieram angielskich i amerykańskich aktorów, zdarzają się wyjątki. Zastanawiam się, czy jednym z takich wyjątków będzie teraz Cyberpunk 2077.

W polskiej wersji gry Cyberpunk 2077 wystąpi Żebrowski, Sadowa i Kula.

Lidia Sadowa oraz Kamil Kula wcielą się w dokładnie tę samą postać – protagonistę V. W zależności od wyboru płci (a może implantu głosowego?) będzie nam towarzyszył jeden z tych dwóch aktorów. Z kolei Michał Żebrowski zagra Johnny’ego Silverhanda – legendarnego cyberpunka, który jest nierozerwalnie połączony z postacią głównego bohatera. W angielskiej wersji gry swojego głosu, a także swojej twarzy użycza Silverhandowi sam Keanu Reeves.

Reeves czy Żebrowski? To będzie jedno z ciekawszych pytań na 2020 r. Odruchowo mam ochotę wybrać angielską wersję językową. Zaraz potem nachodzą mnie jednak wątpliwości. CDP RED uwielbia wsadzać do swoich gier różnego rodzaju kulturowe i popkulturowe smaczki. Boję się, że grając po angielsku nie będą już tak wyczuwalne. Z drugiej strony Cyberpunk 2077 to futurystyczna gra osadzona w amerykańskim mieście przyszłości. Można więc wnioskować, że miejsc do zabawy językiem będzie mniej, z kolei sam angielski wyda się bardziej naturalny.

Zapewne zdecyduję się na angielskie dialogi w połączeniu z polskimi napisami. Widzę jednak rozczarowaną minę pana Michała i zaczynam wątpić we własne zamiary. Dlatego liczę, że ścieżka fabularna, dialogi i zadania będą na tyle zróżnicowane, aby Cyberpunka 2077 opłacało się przechodzić przynajmniej dwa razy, eksplorując odmienne ścieżki narracji. Wtedy nie będzie problemem aby postrzelać zarówno u boku Reevsa, jak i Żebrowskiego.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji