MacBook ma mało portów? To patrzcie na to. Baseus Enjoyment Series HUB Adapter – recenzja

Artykuł/Sprzęt 10.09.2019
MacBook ma mało portów? To patrzcie na to. Baseus Enjoyment Series HUB Adapter – recenzja

MacBook ma mało portów? To patrzcie na to. Baseus Enjoyment Series HUB Adapter – recenzja

Życie z laptopem wyposażonym wyłącznie w złącze USB-C potrafi być piękne. O ile tylko odpowiednio dobierze się akcesoria. Choć z drugiej strony… wystarczy jedno.

A przynajmniej to sugerował opis dołączony do akcesorium Baseus Enjoyment Series HUB Adapter, który to sprzęt trafił do mnie ostatnio na testy. Odkurzyłem więc nieco MacBooka Pro 13, wyposażonego wyłącznie w złącza USB-C – co potrafiło sprawić czasem sporo kłopotów – i postanowiłem sprawdzić, czy faktycznie jest tak dobrze.

Baseus Enjoyment Series HUB Adapter, czyli co?

Czyli hub podłączany do komputera przez USB-C i oferujący:

  • jedno złącze USB-C – zasilające (PD, 60W)
  • wbudowany przewód USB-C do podłączenia komputera (oczywiście z ładowaniem)
  • złącze VGA
  • dwa pełnowymiarowe złącza HDMI – 4K HD (30 Hz)
  • złącze RJ45
  • czytnik kart SD/MMC
  • czytnik kart microSD
  • trzy złącza USB 3 (5 Gb/s)
  • złącze słuchawkowe

Na pierwszy rzut oka – właściwie wszystko, czego można byłoby wymagać, zarówno jeśli chodzi o dokowanie laptopa w domu albo w biurze, a także jeśli chodzi o korzystanie z huba w drodze. Przyczepiłbym się tylko do jednego – do braku dodatkowych złącz USB-C. Owszem, po podłączeniu huba do laptopa zostają mi jeszcze trzy wolne gniazda USB-C, ale jeśli już dokuję, to wolałbym każdy kabel podłączać wyłącznie do stacji. A mam już całkiem sporo sprzętów na USB-C…

Nie liczmy też na to, że podłączymy jednocześnie trzy fikuśne pendrive’y. Odstępy między portami USB są wprawdzie rozsądne, ale spokojnie da się je zapchać. Co jest o tyle zbędną wadą, że hub Baseusa jest w końcu węższy niż MacBook Pro 13…

A dlaczego to miałoby mieć znaczenie?

Z prostego powodu. Baseus Enjoyment Series HUB Adapter nie jest po prostu najzwyklejszym hubem, który podłączamy kabelkiem i który stawiamy obok laptopa. To pełnoprawna… podkładka pod laptopa:

I choć sam nigdy z takich dodatków nie korzystałem, to przykładowo moja dziewczyna była zachwycona takim – jej zdaniem wygodniejszym – ułożeniem komputera. Tym bardziej, że gumowe nóżki wykonanej z aluminium stacji (i to zarówno do strony blatu, jak i komputera) trzymają cały taki zestaw zaskakująco solidnie. Zaskakująco, bo hub jest dużo lżejszy (247 g), niż mógłby na to wskazywać jego wygląd.

Nie ma mowy o tym, żeby MacBook podczas pisania czy przeglądania sieci zaczął się zsuwać albo żeby cała konstrukcja zaczynała się ruszać na stole (chyba że byłby wybitnie śliski). Choć też, jeśli odpowiednio pchniemy komputer, to bez trudu zrzucimy go z podstawy – to nie jest stary ThinkPad i jest stacja dokująca na klips. 

W rezultacie otrzymujemy więc coś w rodzaju MacBooka, ale grubszego w jednym miejscu, z niemal wszystkimi złączami, których mogło nam brakować przy standardowej konfiguracji. U mnie takie rozwiązanie świetnie sprawdzało się w dwóch przypadkach – kiedy pracowałem w domu i miałem wszystko (monitor, dysk zewnętrzny i kilka pozostałych dodatków) wpięte od razu do huba i do laptopa podpinałem tylko jeden przewód, a także wtedy, kiedy np. w trasie potrzebowałem czytnika kart pamięci. I jasne – można kupić mniejszy i tańszy czytnik kart pamięci, ale do tego wypadałoby mieć jeszcze przejściówkę na pełnowymiarowe USB (pendrive’y) i RJ45 (hotelowy internet).

Tylko MacBook?

Oczywiście moje dwa scenariusze użytkowania (z naciskiem raczej na ten pierwszy) nie wyczerpują wszystkich możliwości. Przede wszystkim – hub działa nie tylko z komputerami Apple’a. Działa również z maszynami z Windowsem, które wyposażono w złącze USB. Choć tutaj zdecydowanie warto uważać – jeśli chcemy z Baseusa korzystać jako z podkładki, musimy mieć złącze USB-C w laptopie po lewej stronie. Inaczej nie da się tego sensownie ustawić, również dlatego, że kabel do łączenia obu elementów układanki jest po prostu bardzo krótki.

Na szczęście pozostaje jednak na tyle długi, żeby podłączyć go np. do… iMaca. Korzytałem z huba Baseusa w ten sposób przez jakiś czas i elegancko rozwiązał on problem ustawienia absolutnie wszystkich portów komputera z tyłu jego obudowy. Choć też trzeba przyznać, że przez krótki kabel opcje ustawienia huba były ograniczone, a do tego dock jest kolorowany raczej w taki sposób, żeby pasować do komputerów w kolorze Space Gray…

Co ciekawe, hub powinien też współpracować z telefonami, choć nie liczcie, że z każdego wyposażonego w USB-C wydobędziecie pełnię możliwości. Baseus rekomenduje coś w rodzaju przynajmniej Galaxy S8 albo Huawei Mate 20 lub 20 Pro.

I jak to się sprawdza w praktyce?

Bez zarzutu, przy czym piszę tu zarówno o funkcji podkładkowej, jak i funkcjach stacji dokującej. Korzystałem z takiego zestawu z podłączonymi akcesoriami przez wiele godzin dziennie i… trudno mi znaleźć jakiekolwiek elementy, do których mógłbym się na poważnie przyczepić. Co oczywiście nie znaczy, że nie ma drobnostek, które można byłoby poprawić.

Przykładowo wspomniana już wcześniej szerokość. Idę o zakład, że najczęściej używanym w połączeniu z tym sprzętem komputerem będzie MacBook Pro 13. Spokojnie można byłoby więc nieco wydłużyć huba, np. po to, żeby zmieścić dodatkowe złącze USB. Albo ewentualnie trochę jeszcze rozsunąć pełnowymiarowe USB-A. Nie ucierpiałaby na tym bardzo wysoka mobilność huba, a mógłbym np. bezpośrednio podłączyć aparat po kablu. 

Trzeba też pamiętać o ograniczeniach technologicznych huba. Chociażby o limicie 30 Hz przy przesyłaniu obrazu 4K przez HDMI. Albo o tym, że tylko jedno gniazdo USB zaoferuje nam 7,5 W, natomiast dwa pozostałe to maksymalnie 5 W. Albo że czytniki SD i microSD nie mogą funkcjonować jednocześnie.

Poza tym wszystko jest dokładnie tym, czym się wydaje i działa tak, jak powinno. Obraz na podłączonym przez HDMI monitorze (niestety miałem jedynie 1080p) był wyświetlany bez zarzutu – zarówno jako kopia ekranu, jak i rozszerzenie pulpitu. Nie znalazłem też w moich przepastnych zapasach ani jednego dysku twardego (ok, poza takim na Thunderbolta) czy pendrive’a, który nie działałby właściwie.

Co zasługuje na dodatkową wzmiankę to fakt, że cała konstrukcja jest tak zaprojektowana, że nie nagrzewa się przesadnie nawet przy wielogodzinnym użytkowaniu.

Czy warto?

W tej chwili hub Baseusa kosztuje 349 zł w testowanej wersji. Ewentualnie możemy zaoszczędzić 20 zł i kupić wersję z jednym złączem HDMI (co pewnie sam bym zrobił). Za te pieniądze dostajemy 10 dodatkowych złącz dla naszego MacBooka, który przeważnie ma tylko dwa albo w porywach cztery złącza USB-C. Niezgodne z masą przewodów, które mamy w szufladach i wymagające wciąż masy przejściówek.

A tutaj, w jednym opakowaniu, dostajemy prawie wszystko, czego mogło nam brakować. Oddałbym wprawdzie VGA i jedno HDMI za dodatkowe USB-C, ale cóż – trzeba się niestety pogodzić z ich tym brakiem. Tym bardziej, że poza tym trudno się do czegokolwiek przyczepić. Sprzęt jest wykonany solidnie, bardzo dobrze trzyma się blatów, bardzo skutecznie utrzymuje na swojej powierzchni MacBooka, a do tego wykonano go na tyle precyzyjnie, żeby faktycznie sprawiał wrażenie części komputera, a nie zupełnie obcego elementu.

I co najważniejsze dla tych, którzy chcą z bym podróżować – nie jest ani ciężki, ani przesadnie wielki. Choć, jeśli ktoś akurat nie potrzebuje aż 10 dodatkowych złącz, to nawet w ofercie Baseusa jest kilka konkurencyjnych produktów – w tym chociażby chyba najciekawszy hub z wbudowaną… ładowarką dla Apple Watcha. Ale ponownie – nie ma w niej wtedy ani czytnika SD, ani RJ45.

Zalety:

  • wygląda dobrze (chociaż odcień nie jest identyczny ze Space Gray)
  • bardzo dobra jakość wykonania
  • lekki i mobilny
  • łatwiejszy w transporcie niż kilka osobnych przejściówek rozrzuconych po całej torbie
  • skutecznie trzyma się blatu
  • skutecznie trzyma laptopa na swojej powierzchni
  • zestaw potrzebnych złącz, w tym trzy USB 3, HDMI i Ethernet
  • robi dokładnie to, co powinien
  • z większością systemów działa bez problemu i bez żadnych dodatkowych sterowników – wystarczy podłączyć kabel

Wady:

  • chciałbym jednak jakieś USB-C
  • kilka drobnych ograniczeń, o których trzeba wiedzieć
  • nie działa z Linuksem i 64-bitowym Windows XP

Dołącz do dyskusji