iPhone Pro? No cóż… na szczęście nowości Apple’a broni świetny nowy Apple Watch

Felieton/Technologie 10.09.2019
iPhone Pro? No cóż… na szczęście nowości Apple’a broni świetny nowy Apple Watch

iPhone Pro? No cóż… na szczęście nowości Apple’a broni świetny nowy Apple Watch

Swego czasu w Wielkiej Brytanii funkcjonowało takie powiedzonko „nudzę się, jakbym słuchał Genesis”. Myślę, że w Stanach Zjednoczonych mógłby się dziś narodzić podobny bon mot: „nudzę się, jakbym oglądał konferencję Apple”.

Ok, może trochę przesadzam. W zasadzie trudno było się czego innego spodziewać, bo już od kilku generacji iPhone’ów wstecz Apple wydłużył cykl życia danego modelu. Zamiast co 2 lata, kompletnie nowy model pojawia się co 3, a w międzyczasie dostajemy – niczym w motoryzacji – liftingi starego modelu.

Apple może nazywać nowy topowy model iPhone’a Pro, ale tak naprawdę mowa właśnie o wersji „po liftingu” modelu iPhone XS, który z kolei był zaktualizowaną wersją X. Nowego, zupełnie nowego modelu iPhone’a należy się spodziewać w 2020 r. Okazja na coś zupełnie przełomowego będzie przednia – w przyszłym roku pojawią się pierwsze komercyjne sieci i sprzęty obsługujące 5G.

A iPhone Pro? No cóż. Jak komuś niezbyt podobała się apple’owa wersja notcha (wcięcia na ekranie) oraz wystające plecki (z modułami kamer), to na iPhone’a Pro nie spojrzy przychylnym okiem. Co więcej, sam – mimo iż przesadnie nie przeszkadzał mi dość elegancki prostokątny pasek z dwoma kamerami w iPhonie X/XS na tyle urządzenia – to niestety tacka z trzema kamerami i lampą błyskową wygląda… ohydnie. To nie jest design, pod którym podpisałby się Jonny Ive. Nie jest to pomysł, któremu przyklasnąłby Steve Jobs.

Nie widzę również przesadnie wielu argumentów za nazywaniem nowego topowego modelu iPhone’a Pro. Bo lepszy procesor, mocno zaktualizowana specyfikacja techniczna? Szanujmy się – co roku to dostajemy. Bo nowości w wideo, w tym nagrywanie i podglądanie wielu kadrów na raz? Ok, to fajne, ale czy wystarczy, by krzyczeć Pro? Zdecydowanie więcej argumentów ku temu nazewnictwu ma dziś Samsung z modelem Note.

W tym roku Apple mocno postawił na fotografię oraz wideo. Trzy aparaty, wideo 4K, ultraszeroki kąt, tryb nocny i – Instagrammerki się cieszą – animowane selfi w slow motion – to są propozycje „pro” od Apple’a w nowym iPhonie. Użytkownicy topowych modeli smartfonów z Androidem pewnie zaśmieją się w niebogłosy i zakrzyczą „a u nas to od dawna” i będą mieć rację. Pamiętać jednak należy, że to, w czym Apple jest niedoścignionym mistrzem, to połączenie hardware’u z software’em. Nigdzie indziej te coraz bardziej zaawansowane funkcje fotografii mobilnej nie są aż tak przyjaźnie podane na tacy użytkownikowi, jak w iOS i iPhone’ach. Jednak – ponowię pytanie – czy to wszystko naprawdę uzasadnia „pro” w nazwie nowego iPhone’a?

Prawdę mówiąc, znacznie bardziej przemawia do mnie nowa wersja Apple Watcha, series 5.

Smartwatche to kategoria, w której Apple ma wyraźną, realną przewagą nad konkurencją. I Watch w wersji 5 tę przepaść nad rywalami jeszcze pogłębia. Wprawdzie można się zżymać, że Apple wciąż próbuje znaleźć optymalne pozycjonowanie dla Watcha – był on już produktem modowym, akompaniamentem smartfona, gadżetem fitnessowym – by dziś mówić o nim jako o produkcje quasi-medycznym, ale trudno odmówić amerykańskiej firmie konsekwencji w rozwijaniu tej kategorii produktowej.

Prawie popłakałem się, oglądając wzruszające wideo o użytkownikach Apple Watcha, którym uratował on życie – a to zadzwonił po pogotowie po groźnym upadku, a to wykrył zagrażającą życiu arytmię serca, a to wykrył nieprawidłowości w rozwoju płodu. Może to wszystko mocno wyegzaltowane, ale… sam muszę stwierdzić, że moje życie Apple Watch także zmienił. Może nie uratował mi życia, ale pozwala żyć bardziej świadomie. Dzięki niemu kontroluję swoje samopoczucie, aktywność fizyczną i zarządzam otoczeniem.

Nowości w Apple Watch series 5 nie są przełomowe, ale jednak lifting wydaje się być większy niż w przypadku iPhone’a. Niegasnący wyświetlacz to prawdziwy game-changer tej kategorii (choć oczywiście rozumiem cyniczny uśmiech posiadaczy niektórych konkurencyjnych smartwatchy). Przyda się także kompas oraz możliwość badania poziomu hałasu. Na dodatek kapitalne nowości przynosi nowa wersja oprogramowania.

Czy kupię iPhone’a Pro oraz Apple Watcha series 5? Oczywiście, toż to część wymogów wykonywania mojego zawodu. Prawda jest jednak taka, że w przypadku nowego iPhone’a, entuzjazmu brak. Może znajdę go za rok, gdy Apple będzie pokazywał naprawdę nowego iPhone’a.

Dołącz do dyskusji