Zdjęcia Google z nową sztuczką. Koniec z przepisywaniem kodu do Wi-Fi ze zdjęcia

News/Oprogramowanie 23.08.2019
Zdjęcia Google z nową sztuczką. Koniec z przepisywaniem kodu do Wi-Fi ze zdjęcia

Zdjęcia Google z nową sztuczką. Koniec z przepisywaniem kodu do Wi-Fi ze zdjęcia

Zdjęcia Google nauczyły się nowej sztuczki. Potrafią wyszukiwać i przetwarzać tekst na zdjęciach. Na przykład hasła do Wi-Fi z fotki routera.

Znacie tę sytuację? Jesteście u rodziców, którym nie działa internet. Oczywiście jako informatycy od komputera tylko wy możecie uratować świat przed zagładą i przywrócić internet. Nikt nie zna hasła do Wi-Fi, a router jest umieszczony w najdziwniejszym możliwym miejscu gdzieś na dnie szafy. Czas na gimnastykę i spisywanie hasła albo zrobienie zdjęcia i przepisanie kodu przy komputerze.

No właśnie, ale po co właściwie przepisywać, skoro można go skopiować? Taka możliwość pojawiła się już w zdjęciach Google.

Mówimy de facto o dwóch nowościach. Pierwszą jest kopiowanie tekstu ze zdjęć.

https://twitter.com/googlephotos/status/1164655519191068672

OCR, czyli przetwarzanie zdjęć tekstu na cyfrowy tekst, to nowa funkcja wbudowana w Zdjęcia Google. Wystarczy przy zdjęciu z tekstem kliknąć ikonę Google Lens (która jest skrótem do nowej, kapitalnej funkcji rozpoznawania obiektów), po czym po prostu skopiować zaznaczony tekst. I tak to właśnie powinno działać!

Drugą nowością jest wyszukiwanie tekstu na zdjęciach.

Wyszukiwarka Zdjęć Google jest naprawdę potężnym narzędziem, które do tej pory umiało rozpoznawać obiekty i miejsca. Teraz ma nową funkcję, którą jest wyszukiwanie tekstu na zdjęciach. Wykrywanie słów działa doskonale w języku polskim i radzi sobie z polskimi znakami.

Robiłeś fotografię faktury czy rachunku ze sklepu? Ja zawsze to robię, z uwagi na gwarancję. Do tej pory musiałem wpisać hasło „paragon” i odnaleźć zdjęcie odpowiedniego świstka. Teraz mogę wpisać „słuchawki” i od razu zobaczę odpowiedni rachunek.

Takie nowości przypominają, że nie tylko my oglądamy nasze zdjęcia w usłudze Google.

Zdjęcia Google stają się coraz doskonalszą usługą, ale ceną jest prywatność. Zdjęcia są prześwietlane na wszystkie możliwe sposoby i są w istocie darmową pożywką dla algorytmów uczenia maszynowego. Google szkoli się w ten sposób nie tylko w rozpoznawaniu obiektów, ale też tekstu.

Każda nowość w Zdjęciach przypomina o tym fakcie. Nawet jeśli zdjęć nie ogląda żaden pracownik, a są one jedynie skanowane algorytmem, to lepiej nie uploadować do tej usługi najbardziej wrażliwych fotografii.

Dołącz do dyskusji