Nie nagrywam wideo, bo czytam umowy. YouTube w 2018 r. ponad 30 razy aktualizował regulamin

News/Social media 07.08.2019
Nie nagrywam wideo, bo czytam umowy. YouTube w 2018 r. ponad 30 razy aktualizował regulamin

Nie nagrywam wideo, bo czytam umowy. YouTube w 2018 r. ponad 30 razy aktualizował regulamin

Dobrego nigdy za wiele, a ponieważ każda zmiana jest dobra, YouTube po raz kolejny grzebie w swoich zasadach i aktualizuje Wytyczne dla społeczności. Twórcy muszą być wniebowzięci. 

Google chwali się (sic!), że w 2018 r. modyfikował swój regulamin ponad 2,5 raza miesięcznie. Próbujący się połapać w i tak dość mglistej polityce YouTube’a, twórcy są bez wątpienia tym faktem zachwyceni. W końcu kto nie chciałby codziennie sprawdzać, czy platforma znów czegoś nie dodała, nie uszczegółowiła lub nie zmieniła i zastanawiać się, czy przypadkiem jakiś starszy jego film nie podpada pod jeden z nowych paragrafów? To świetna zabawa na pełen etat, a w YouTubie najwyraźniej lubią, jak się ich twórcy dobrze bawią.

Ta kłopotliwa mowa nienawiści.

Jak przyznaje firma, jednymi z najbardziej złożonych i najczęściej zmienianych przez serwis przepisów, są te dotyczące mowy nienawiści. W końcu liczba sposobów, w jaki jeden człowiek jest w stanie okazać pogardę i nienawiść drugiemu, dorównuje tylko liczbie memów z Gry o Tron. Platforma próbuje nadążyć nad pomysłowością swoich twórców, poprawiając przepisy przy okazji kolejnych afer, w których ktoś kogoś wykorzystał, zwymyślał lub w inny sposób obraził.

Najnowsze zmiany raczej doprecyzowują istniejące już zasady, niż wprowadzają bezpośrednio coś nowego.

Zakazaliśmy publikacji takich materiałów, w których dowolną grupę ludzi definiuje się jako lepszą, by uzasadnić dyskryminację, segregację lub ostracyzm innej grupy ze względu na takie cechy, jak wiek, płeć, rasa, kasta, religia, orientacja seksualna lub status weterana.

YouTube podaje dalej jako przykład wychwalania w filmie białej rasy i sugerowania jej wyższości nad innymi. Druga modyfikacja, która przecież ma twórcom życie ułatwić i wyjaśnić ich wszelkie wątpliwości, została opisana z przejrzystością godną twórczości spod znaku bardzo późnego piątku:

Rozszerzamy również nasze wytyczne, aby lepiej egzekwować zasady dotyczące niepełnosprawności fizycznej lub psychicznej, jeśli są przedstawiane jako choroba lub nadają jej sens niedoboru psychicznego bądź fizycznego, lub jeśli są wykorzystywane jako uzasadnienie relacji podporządkowania.

Na szczęście autorzy posta uzupełnili ten popis oratorski przykładem, który nie ma co prawda z opisaną zasadą wiele wspólnego, ale chyba tłumaczy, co autor miał na myśli. Chodzi mianowicie o wszelkie sugestie, że dana osoba lub grupa osób jest niepełnosprawna umysłowo lub zaburzona psychicznie. Jako przykład YouTubie podaje sugerowanie związków homoseksualizmu z pedofilią, ale też twierdzenie, że wiara chrześcijańska jest rodzajem choroby psychicznej.

YouTube zarzeka się, że ta decyzja nie jest atakiem na żadną ze stron światopoglądowych sporów i że po łapach dostaną równo wszyscy, którzy będą promować dyskryminację i mowę nienawiści.

Dołącz do dyskusji