Opłaca się robić dobre gry: Wiedźmin 3 sprzedaje się w 2019 r. lepiej niż rok temu. Nie on jeden broni się jakością

Felieton/Gry 31.08.2019
Opłaca się robić dobre gry: Wiedźmin 3 sprzedaje się w 2019 r. lepiej niż rok temu. Nie on jeden broni się jakością

Opłaca się robić dobre gry: Wiedźmin 3 sprzedaje się w 2019 r. lepiej niż rok temu. Nie on jeden broni się jakością

Przykład gry Wiedźmin 3: Dziki Gon dowodzi, że opłaca się postawić na jakość. To właśnie wysokie uznanie wśród graczy pozwala CDP RED zarabiać na trzecim Wiedźminie w tak zwanym długim ogonie. Cztery lata po swojej premierze, Witcher 3 wciąż stanowi kluczowe źródło przychodów dla polskiego studia.

Mówi się, że gry wideo starzeją się szybciej niż mleko w lodówce. Dla każdego wydawcy kluczowe jest tak zwane okno premierowe, gdy jego tytuł wciąż jest nowy, świeży i interesujący. Wystarczy jednak kilkanaście dni obecności na rynku, aby o części gier kompletnie zapomnieć. Jak gdyby nigdy nie powstały. Stąd już krótka droga do redukcji ceny o przynajmniej 50 proc., oraz zamiana sklepowych półek na kosze w marketach.

Są jednak gry, które pozostają świeże tygodnie, miesiące, nawet lata od swojej premiery.

Doskonałym przykładem będzie tutaj Grand Theft Auto V. Chociaż gangsterska produkcja z otwartym światem zadebiutowała po raz pierwszy w 2013 r., gra do dzisiaj nie chce wypaść z globalnego sprzedażowego TOP 10. Innym weteranem światowej listy sprzedaży jest Mario Kart 8 Deluxe. Wyścigi Nintendo regularnie powracają na sprzedażowe podium, zwłaszcza na Wyspach oraz w USA. To samo tyczy się Minecrafta, który przeżywa drugą młodość.

Są gry, których zasada premierowego okna sprzedażowego nie dotyczy. Takie tytuły zapewniają wydawcom regularny przychód przez długie miesiące, lata, a niekiedy nawet dekady. Jeśli produkcja jest naprawdę ciekawa, unikalna, odkrywcza bądź po prostu cholernie dobra, typowe zasady rynkowe dla branży gier przestają ją obowiązywać. Myślę, że do tej wyjątkowej elity możemy już zapisać trzeciego Wiedźmina. Ten zdaje się wiecznie żywy, wypracowując dla CDP RED około połowę wszystkich przychodów. W cztery lata od premiery!

Pierwsza połowa 2019 r. jest dla CDP RED o 26 proc. lepsza niż analogiczny okres przed rokiem.

Okazuje się, że Wiedźmin 3: Dziki Gon sprzedaje się w pierwszej połowie 2019 r. nawet lepiej niż w pierwszej połowie 2018 r. Skąd to wynika? Wydaje mi się, że nie możemy szukać odpowiedzi wyłącznie w cenowych promocjach. Witcher 3 jest bowiem regularnie przeceniamy od dłuższego czasu. Kupno wersji GOTY za kilkadziesiąt złotych nie było problemem ani w 2018 r ani w 2017 r. Wystarczyło się rozejrzeć za promocjami.

Skoro nie cena, to co? Moim zdaniem za sprzedażowy sukces Geralta w tak zwanym długim ogonie odpowiada głównie poczta pantoflowa. Gracze wciąż przeżywają to, jak dobrą i unikalną grą jest Wiedźmin. Dzielą się swoimi wrażeniami na forach, na platformach społecznościowych, na blogach. Dziki Gon stał się grą, w którą nie wypada nie zagrać. Nawet osoby stroniące od gatunku cRPG sięgają po Wiedźmina. Chcą po prostu sprawdzić o co jest tyle szumu. Potem wsiąkają i polecają tytuł własnym znajomym.

Drugi sprzedażowy dopalacz Wiedźmina to w mojej ocenie… Cyberpunk 2077. Gra jest na końcowym etapie produkcji, a producenci zdradzają coraz więcej informacji dotyczącej futurystycznej strzelaniny cRPG. Powstaje medialny szum, w którym siłą rzeczy pojawia się Wiedźmin 3, przywoływany jako punkt odniesienia oraz gwarant jakości. Nadchodzący Cyberpunk 2077, o którym pisze każde medium związane z grami oraz nowymi technologiami, może być darmową reklamą przygód Geralta. Wystarczy osadzić go w odpowiednim kontekście.

Wszystko to nie miałoby miejsca, gdyby Wiedźmin 3: Dziki Gon nie był wybitnie dobrą grą.

Grand Theft Auto V. Minecraft. Mario Kart 8 Deluxe. Witcher 3. To kompletnie różne gry, których nie można bezpośrednio porównać. Nie zmienia to faktu, że każda z nich jest wybitna we własnej kategorii. Owa wybitność napędza sprzedaż, dzięki której produkt żyje kilkadziesiąt razy dłużej niż oferta konkurencji. Bardzo mnie to cieszy, ponieważ wyniki sprzedażowe Mario Kartów czy Wiedźmina zadają kłam tezie, jakoby współcześnie naprawdę dochodowe były tylko gry sieciowe, najlepiej wydawane w modelu game-as-service.

Zresztą, znaczenie game-as-service uległo w ostatnich miesiącach wielkiej degeneracji. Dawniej taki model był obietnicą wspaniałego wsparcia produkcji przez deweloperów na miesiące, jak nie lata od premiery. Dzisiaj game-as-servie to wytrych i wymówka pozwalająca wypuszczać niedopracowane, niedokończone tytuły. Wystarczy spojrzeć na Anthem albo Battlefielda V, aby zrozumieć mój zarzut. Kilka lat temu takie gry nie opuściłyby siedziby producenta. Nie bez dodatkowego roku prac nad zawartością.

Zdaje się, że o potworku w stylu Anthem niemal już zapomnieliśmy. W tym samym czasie Wiedźmin 3: Dziki Gon dalej się sprzedaje, chociaż premierę miał w odległym 2015 r. Z kolei w branży gier cztery lata to jak wieczność. Oznacza to, że prosta i stara jak świat zasada wciąż działa: dobra gra obroni się sama. Nie potrzebuje modułu sieciowego. Nie potrzebuje wsparcia w modelu gra-jako-usługa. Wystarczy, że będzie piekielnie dobra w swojej kategorii, a poczta pantoflowa, media, fani, recenzenci oraz Internet zrobią resztę.

Dołącz do dyskusji