Co się stało z widgetami na Androidzie? Tracą sens i znikają

Co się stało z widgetami na Androidzie? Tracą sens i znikają

Co się stało z widgetami na Androidzie? Tracą sens i znikają

Mam złe wieści. Jeśli do tej pory korzystaliście z widgetu Spotify na Androidzie – już nie skorzystacie. Spotify właśnie ubił tę funkcję. I bardzo dobrze.

Widgety przez długi czas były jednym z największych wyróżników Androida. Podczas gdy na konkurencyjnym iOS-ile za każdym razem trzeba było otwierać aplikację, by cokolwiek z nią zrobić, na Androidzie widgety gwarantowały szybki podgląd i dostęp do niezbędnych funkcji.

Pogoda? Wyświetla się na widgecie. Kalendarz? Dzięki widgetowi wszystko widać na pierwszy rzut oka. Aplikacja do odtwarzania muzyki? Kontrolki odtwarzania zawsze pod ręką.

Nawet gdy iOS 8 wprowadził widgety do sadu pełnego nadgryzionych jabłek, nie były one tak użyteczne jak na Androidzie, gdyż można z nich korzystać tylko na skrajnie lewym pulpicie, a nie tam, gdzie nam się żywnie podoba.

Trudno jednak nie mieć wrażenia, że w ostatnim czasie widgety na Androida jakoś tak… straciły na znaczeniu. Pomijając oczywistości, jak pogoda i zegar, skróty do najważniejszych funkcji aplikacji przestały być promowane przez producentów, przestały się rozwijać, przestały robić wrażenie.

Po części za ten stan rzeczy odpowiada sam rozwój Androida – nie potrzebujemy już widgetu zaśmiecającego pulpit, skoro do podobnego zestawu funkcji możemy się dostać przytrzymując dłużej ikonę aplikacji, jak na iOS-ie. Nie potrzebujemy skrótów do odtwarzaczy czy aplikacji notatek, bo Android od wersji Oreo znacząco rozwinął to, co można z aplikacją zrobić z poziomu paska powiadomień.

Na tę ostatnią opcję postawił właśnie Spotify, usuwając widget z Androida.

Najnowsza aktualizacja Spotify do wersji 8.5 usuwa plakietkę na dobre. Do tej pory widget Spotify wyglądał tak:

Spotify widget na Androida

Po zaktualizowaniu do nowej wersji widgetu już nie znajdziemy. Jeśli mamy go nadal na pulpicie smartfona, przestanie on działać:

Spotify widget na Androida

Teraz sterować muzyką bez wchodzenia do aplikacji możemy na dwa sposoby. Z poziomu paska powiadomień:

Spotify widget na Androida

Albo z poziomu ekranu blokady:

Spotify widget na Androida

Spotify słusznie uznał, że zamiast oferować widget (który i tak nie grzeszył ani urodą, ani jakością działania), lepiej dopracować odtwarzacz na pasku powiadomień, do którego można się dostać z poziomu każdego pulpitu, a nie tylko tego, do którego przypięty jest widget. To rozwiązanie o wiele bardziej eleganckie i szybkie.

Nie będę zaskoczony, jeśli w ślad za największym serwisem streamingowym pójdą też inne usługi muzyczne. Odtwarzacz na pasku powiadomień jest po prostu lepszy od widgetu, nie ma tu miejsca na „ale”.

Tym niemniej Spotify w oficjalnym komunikacie zastrzega, że jeśli odpowiednio duża liczba użytkowników zgłosi chęć przywrócenia widgetu, nie jest to wykluczone. Choć prawdę mówiąc nie sądzę, by mogło się to stać.

Widgety na Androidzie straciły sens.

Czy może raczej: straciły sens w takiej formie, jaką kojarzymy od zarania dziejów zielonego robota.

Po części jest to wina producentów aplikacji, których widgety bardzo często są robione na doczepkę, bo trzeba. Przez to dostajemy plakietki skrajnie nieestetyczne, niedopracowane i niezmieniające się przez lata, pomimo rozwoju samej aplikacji.

Paradoksalnie też Apple, który na tę imprezę przyszedł mocno spóźniony (jak zresztą na każdą), prawdopodobnie zrobił to lepiej. Zgromadzenie najczęściej używanych widgetów na skrajnym lewym pulpicie okazało się strzałem w dziesiątkę. Dodajmy też, że każdy z widgetów na iOS jest spójny stylistycznie z całym systemem, a nie, jak na Androidzie, każdy z innej parafii. Dodatkowo większość widgetów na iOS nie daje dodatkowych funkcji, lecz szybki rzut oka na główną zawartość aplikacji. Chcesz więcej? Otwierasz aplikację, zamiast korzystać z ogołoconej plakietki, która co prawda jest pod ręką, ale potrafi niewiele.

Mogę z własnego doświadczenia powiedzieć, że tak jak przez moje ręce przechodzą dziesiątki telefonów, tak z widgetów korzystam już tylko tam, gdzie instaluję Microsoft Launcher. Microsoft podszedł do tematu widgetów „po Apple’owemu” i również zgromadził je na skrajnym lewym pulpicie, a do tego dostosował wizualnie najważniejsze plakietki. Nadal nie wszystkie plakietki do siebie pasują (o ironio, jedną z nich jest np. microsoftowy OneNote), ale wygląda to nieporównywalnie bardziej estetycznie od losowych widgetów, w losowym stylu, rozrzuconych po losowych pulpitach.

Nie ma się co też oszukiwać – Spotify to potężna machina, która przed wprowadzeniem najmniejszej zmiany dokładnie bada grunt. Skoro uznali, że można usunąć widget na Androida, to znaczy, że korzystał z niego nieistotny odsetek użytkowników. I choćby na tej podstawie można śmiało wysnuć wniosek, że widgety po prostu nie są już nam potrzebne, bo skoro najpopularniejszy odtwarzacz muzyki na świecie usuwa, bądź co bądź, pozornie całkiem użyteczną funkcję, to znaczy, że widgety nie są dla nas już tak atrakcyjne, jak były niegdyś.

Nie sądzę, żeby zniknęły nam podstawowe plakietki, jak te od zegara, pogody czy kalendarza, ale coś czuję, że z innymi odtwarzaczami czy skrótami do aplikacji notatników również przyjdzie się nam niebawem pożegnać.

Zostaną z nami nie te widgety, które oferują skrót do podstawowych funkcji aplikacji, ale te, które oferują najważniejsze informacje z danej aplikacji na pierwszy rzut oka, bez konieczności jej otwierania. I bardzo dobrze.

Dołącz do dyskusji