Apple kłania się Mozilli, wzmacnia ochronę prywatności w Safari

News/Bezpieczeństwo 19.08.2019
Apple kłania się Mozilli, wzmacnia ochronę prywatności w Safari

Apple kłania się Mozilli, wzmacnia ochronę prywatności w Safari

Jak rzadko kiedy, Apple zdecydował się podziękować konkurencji za słuszne działania i „inspirację do działania”. Zespół zajmujący się WebKitem opublikował listę reguł, którymi będzie kierowało się Safari, chroniąc naszą prywatność.

Bez większych fanfar czy rozgłosu Apple – a konkretniej zespół rozwijający WebKita, otwartoźródłowy fundament przeglądarki Safari – opublikowała notkę na blogu, w której opisuje nową politykę ochrony prywatności, jaką Apple będzie się kierował. Co ciekawe i nie tak częste, Apple przy tej okazji oddał szacunek konkurencji. – Chcielibyśmy podziękować Mozilli za jej politykę, która służyła nam jako inspiracja – czytamy na rzeczonym blogu.

Safari niczym Firefox, domyślnie blokuje nachalne skrypty szpiegujące.

Polityka, do której odnosi się Apple, zaczęła być realizowana od 63. wersji Firefoksa. Przeglądarka od tej wersji zaczęła blokować skrypty śledzące dostawców trzecich, a więc tych niezwiązanych bezpośrednio z działaniem samej odwiedzanej witryny. Od paru tygodni ów cross-site tracking jest domyślnie blokowany przez przeglądarkę Mozilli, chyba że użytkownik świadomie wyłączy tę ochronę.

Apple zdecydował się skopiować to podejście. Silnik WebKit, z którego korzysta przede wszystkim Safari, będzie domyślnie blokował cross-site tracking. Mechanizmy silnika mają przy tym analizować wpływ blokowania danych skryptów na doświadczenia użytkownika z korzystania z odwiedzanej witryny. Jeżeli analiza wykaże, że skrypty śledzące są wymagane do poprawnego działania witryny, użytkownik ma być informowany o sytuacji z prośbą o podjęcie decyzji.

Próby ominięcia mechanizmów blokowania śledzenia mają być traktowane przez Apple’a jako cyberataki.

To oznacza, że jeśli twórcy witryn znajdą sposób na obejście zabezpieczeń WebKita, ma być to traktowane przez Apple’a tak, jakby ktoś znalazł w Safari usterkę w zabezpieczeniach. A więc niedoróbka ma być niezwłocznie łatana, prace nad poprawką mają mieć najwyższy priorytet.

Apple uważa też, że jeżeli dana witryna na skutek mechanizmów ochronnych przestanie działać poprawnie pod przeglądarką wykorzystująca WebKita, to… nie zamierza nic z tym robić. – Priorytetem ma być ochrona użytkownika, nie interesów właściciela witryny – czytamy na blogu.

Niestety WebKit nie jest już dominującą siłą w Internecie.

Nawet jeśli połączymy wszystkie przeglądarki wykorzystujące WebKita ze wszystkimi wykorzystującymi rozwiązania Mozilli, to i tak okaże się, że rozmawiamy o rozwiązaniach należących do mniejszości. Tak jak kiedyś światem Internetu rządził Trident z Internet Explorera, tak dziś dominującą siłą jest Blink – silnik wykorzystywany przez takie przeglądarki jak Chrome, Opera, Brave czy (już niedługo) Edge.

Co ciekawe, Blink wywodzi się z WebKita, jest do niego bardzo podobny. Szczerze wątpię jednak, by Google w podobnym kierunku pokierował rozwój swojego silnika. Szkoda, bo Apple i Mozilla zdecydowanie działają w naszym interesie. Oby przynajmniej wytrwały w tym postanowieniu.

Dołącz do dyskusji