Szef NASA odleciał i przywrócił Plutonowi status pełnoprawnej planety. Śmiechom astronomów nie było końca

Artykuł/Nauka 28.08.2019
Szef NASA odleciał i przywrócił Plutonowi status pełnoprawnej planety. Śmiechom astronomów nie było końca

Szef NASA odleciał i przywrócił Plutonowi status pełnoprawnej planety. Śmiechom astronomów nie było końca

Jim Bridenstine, szef agencji kosmicznej NASA, który został mianowany na to stanowisko przez Donalda Trumpa stwierdził właśnie, że Pluton… jest planetą. Stwierdzeniem tym wywołał ogólną wesołość w środowiskach naukowych.

Argumentacja Bridenstine’a nie jest jakoś strasznie przekonująca. Ot, nowy szef NASA twierdzi, że tak go uczyli w szkole, więc dla niego Pluton jest planetą i nie będzie twierdził inaczej. W sumie to dość nieszkodliwe dziwactwo. Gorzej, gdyby szef NASA był np. zagorzałym kreacjonistą, albo kwestionował… ok, starczy, bo zaraz przesadzę. Wróćmy do statusu Plutona, bo to ciekawa historia.

Czy Pluton jest planetą?

Pluton

Był. Do 2006 r. Wtedy to w astronomii powstało nowe pojęcie planety karłowatej, wprowadzone przez Międzynarodową Unię Astronomiczną (IAU). Czym są planety karłowate? Według definicji IAU to planety, które nie „oczyściły okolicy” swojej orbity, czyli nie stały się grawitacyjnie dominujące i dzielą przestrzeń orbitalną z innymi ciałami niebieskimi o podobnym rozmiarze.

Pluton krąży w przestrzeni za orbitą Neptuna, w tzw. pasie Kuipera, w którym znajdują się jeszcze inne ciała niebieskie uważane za pozostałości po tworzeniu się naszego Układu Słonecznego. Większą od niego masę mają nawet niektóre satelity planet: Księżyc, Kallisto, Ganimedes, Europa, Io, Tytan i Tryton. Z drugiej strony Pluton jest większy od typowych obiektów transneptunowych i wszystkich planetoid krążących bliżej Słońca.

Wokół Plutona krążą trzy księżyce – Hydra, Nix i Charon. Charon, o średnicy około 1186 kilometrów jest największym z księżyców Plutona. Grawitacyjne oddziaływanie duetu nadaje mu synchroniczną orbitę, co oznacza, że obiekty są zwrócone do siebie tą samą stroną przez cały czas. Charon zresztą pomógł astronomom w ustaleniu dokładniejszych rozmiarów Plutona.

Średnicę i masę Plutona próbowano wielokrotnie wyznaczyć za pomocą obserwacji naziemnych. Odkrycie Charona w 1978 r., ułatwiło wyznaczenie masy tych dwóch grawitacyjnie związanych ciał – dzięki III prawu Keplera. Pierwotnie zakładano, że Pluton jest większy od Merkurego, ale mniejszy od Marsa, na co zdawały się wskazywać obserwacje wizualne.

Jednak dopiero później okazało się, że wszystkie obliczenia dotyczą dwóch obiektów, co automatycznie zmniejszyło domniemane rozmiary planety karłowatej. Pomogło także obserwowane przez ziemskie teleskopy zakrycie tarczy Plutona przez jego największy księżyc. Z kolei wyznaczenie średnicy Charona obserwacyjnie było prostsze, bo nie ma zbyt gęstej atmosfery.

Nie tylko Pluton

Ceres, uważana przez wielu za planetoidę została przemianowana na planetę karłowatą podobnie jak Pluton w 2006 roku. Oprócz tego, za planety karłowate uznawane są Haumea, Makemake i Eris. Spośród nich jedynie Ceres krąży w pasie planetoid między orbitami Marsa i Jowisza – resztę spotkamy poza orbitą Neptuna, czyli tam, gdzie według wielu astronomów wciąż ukrywa się tajemnicza planeta X.

Dołącz do dyskusji

Advertisement