No Man’s Sky na PSVR wygląda jak 3/10, ale daje frajdę 10/10. Ta gra może być przełomem dla gogli VR na PS4

Relacja/Gry 14.08.2019
No Man’s Sky na PSVR wygląda jak 3/10, ale daje frajdę 10/10. Ta gra może być przełomem dla gogli VR na PS4

No Man’s Sky na PSVR wygląda jak 3/10, ale daje frajdę 10/10. Ta gra może być przełomem dla gogli VR na PS4

Dokładnie o 3:00 w nocy No Man’s Sky otrzymało wielką darmową aktualizację Beyond. Główne filary potężnego rozszerzenia to kooperacja i tryb wieloosobowy, rozbudowa bazy, zachowania NPC oraz wirtualna rzeczywistość. To właśnie ze względu na ten ostatni element wróciłem do NMS. Jeju, jak ta gra się zmieniła. Na lepsze! Z kolei tryb VR cieszy niesamowicie.

Tryb VR pojawił się w No Man’s Sky bez żadnych fanfar wewnątrz samej gry. Jak gdyby był tam od samego początku. Wystarczy włączyć PSVR, założyć hełm na głowę i odpalić NMS. Gra automatycznie uruchamia się w trybie VR, dostosowując grafikę i interfejs do optyki w goglach. Jedyny problem to poruszanie się. Twórcy domyślnie proponują metodę skokową, która jest moim zdaniem kompletnym wypaczeniem eksploracji w wirtualnej rzeczywistości. Na szczęście zarówno bieg, jak i obracanie się można przestawić na naturalny tryb płynny. Uff.

No Man’s Sky Beyond na PSVR wygląda jak 3/10…

Na początku ważne ogłoszenie parafialne. Wykonane przeze mnie klipy wideo wyglądają ODCZUWALNIE GORZEJ niż to, czego doświadcza gracz w goglach. Inny jest bowiem klatkaż, który w sposób bezwzględny i bezlitosny obniża płynność zarejestrowanego konsolowego VR. Przy okazji uwypukla największe wady VR na PS4: niską rozdzielczość, kiepską ostrość, dosyć wąskie pole widzenia.

W goglach efekt jest kompletnie inny. Dynamizm sytuacji, więcej klatek na sekundę oraz immersja sprawia, że nie dostrzegamy wad widocznych na odtworzonym, skompresowanym wideo. Stąd musicie mieć na uwadze, że grając samemu, doświadczenie jest znacznie, znacznie lepsze, niż podczas oglądania wykonanych przeze mnie materiałów. Co oczywiście nie zmienia faktu, że warstwa wizualna na PSVR ma się nijak do tej samej gry uruchomionej w tradycyjny sposób na PS4 Pro.

Największym problemem No Man’s Sky na PSVR jest moim zdaniem odczuwalny brak ostrości. Po graniu na monitorze 32:9 przeskok do świata konsolowego VR był jak zdjęcie okularów. Wszystko stało się rozmazane i nieostre. Jak gdybym patrzył na świat przez grube szkło przemysłowe. Pierwsze kilka, kilkanaście minut po prostu boli. Na szczęście wystarczy pół godziny, aby kompletnie zapomnieć o graficznych niedoskonałościach. Aby zanurzyć się po uszy w świecie kosmicznych przygód.

… ale daje frajdę na poziomie 10/10. To jedna z najlepszych gier na PSVR.

Po kilku długich sesjach z grą nie mam żadnych wątpliwości. No Man’s Sky Beyond wchodzi do ścisłej czołówki najlepszych gier PSVR. Do elitarnego grona, w którym znajduje się również Resident Evil 7, Beat Saber, WipeOut: Omega Collection oraz Astro Bot. Gdzie tkwi sukces tej rozpikselowanej zupy w otwartym świecie?

Przede wszystkim VR w NMS nie męczy. Rozszerzona rzeczywistość w innej grze z otwartym światem – Skyrim – po kilku godzinach dawała się we znaki. Męczyła. Ciążyła. W No Man’s Sky nie ma tego problemu. Od początku czujemy, jak gdyby wirtualna rzeczywistość była naturalnym środowiskiem do eksploracji kosmosu. Czy to spacer po powierzchni, jazda łazikiem, nurkowanie czy lot statkiem kosmicznym, każdy puzzel pasuje do układanki. Nie czuć, że moduł VR powstał na siłę, bez wizji lub pod naciskiem.

Co daje wirtualna rzeczywistość? Podskocz z jetpackiem, a zrozumiesz.

Gdy pierwszy raz poszybowałem w górę przy pomocy plecaka odrzutowego, zakręciło mi się w głowie. Myślałem, że zaraz wyląduję na twarzy. Pikując moje ciało odruchowo wygięło się, jak gdybym zaraz miał wyciągać ręce w ochronie przed upadkiem. Niesamowita sprawa. Samo skakanie po powierzchni nowo-odkrytych planet nanosi na twarz dziecięcy uśmiech. Czysta frajda z gier. Czysta przyjemność.

Uwielbiam także rozglądać się w kabinie statku kosmicznego. Dzięki PSVR mogę swobodnie spojrzeć, co mam na lewym i prawym skrzydle. Wyciągając się nieco mocniej, widzę nawet płaski teren pod skrzydłami. Mogę także odwrócić głowę i spróbować dojrzeć, czy ktoś siedzi mi na ogonie. Niby banał, niby oczywistość, ale cieszy niezmiernie. Powrót do „płaskiego” latania wydaje się później nienaturalny i wykastrowany.

Ta gra może być punktem zwrotnym dla PlayStation VR…

Ostatni raz tak często i tak intensywnie grałem w goglach Sony… na premierę tego urządzenia. Nawet kapitalny Astro Bot oraz przerażające Resident Evil 7 nie uzależniło mnie od siebie tak silnie co No Man’s Sky Beyond. Może to przez fakt, że od premiery sama gra stała się znacznie, znacznie lepsza. Jestem pod gigantycznym wrażeniem zmian, jakie pojawiły się w kodzie na przestrzeni ostatnich kilku lat. Studio z nawiązką wynagrodziło graczom niespełnione oczekiwania. Z kolei wirtualna rzeczywistość sprawia, że jest jeszcze ciekawiej i jeszcze bardziej klimatycznie. Wracam do eksploracji kosmosu!

Dołącz do dyskusji

Advertisement