Instagram rzeczywiście upodobnia się do Facebooka. Kolejna firma masowo zbierała dane użytkowników

News/Social media 08.08.2019
Instagram rzeczywiście upodobnia się do Facebooka. Kolejna firma masowo zbierała dane użytkowników

Instagram rzeczywiście upodobnia się do Facebooka. Kolejna firma masowo zbierała dane użytkowników

Instagram pozwalał ściągać dane lokalizacyjne swoich użytkowników, zapisywać ich posty i zdjęcia ze Stories. W sumie nie powinno to nikogo dziwić, w końcu Mark Zuckerberg zapowiadał, że chce, żebyśmy kojarzyli Instagram z Facebookiem, a nic nie krzyczy o tym tak bardzo, jak frywolne podejście do prywatności i kolejna afera związana z nadużyciem danych

Hyp3r, firma z San Francisco, chwaliła się, że oferuje klientom pomoc w dotarciu i pozyskaniu najlepszych klientów dzięki cennym danym lokalizacyjnym. Z jej usług korzystało między innymi PepsiCo, Marriott International i Hard Rock International. Problem polega na tym, że, jak donosi Business Insider, dane pozyskiwała w sposób etycznie co najmniej dwuznaczny.

Dostęp do lokalizacji to słodki sen dla marketingowca ale koszmar dla naszej prywatności.

Na swojej stronie Hyp3r pokazuje film mający zachęcić speców od reklamy do zainteresowania się ich produktem. W pięknym kolorowym mieście trzy atrakcyjne kobiety świętują na dachu wieżowca. Jedna robi selfie i podpisuje je „Zaczyna się urodzinowy weekend”, a potem, jak mówi narratorka, dzieje się coś magicznego. Przystojny mężczyzna stojący przed komputerem wziętym prosto z dowolnego centrum zarządzania światem, wyłapuje wiadomość naszych pań i pisze własną „Wszystkiego najlepszego! To słodki prezent od nas”.

Wiadomość leci w świat i trafia do dziewcząt, zaraz po niej na dachu pojawia się kelner z tortem dla jubilatki. Wszyscy się cieszą, dziewczyny chwalą w mediach społecznościowych firmę za prezent i życzenia. Narratorka tymczasem tłumaczy z entuzjazmem to, że najlepszy marketing miesza ze sobą świat cyfrowy i fizyczny, żeby stworzyć wartościowe relacje z ludźmi w sposób, o którym nigdy nie myślałeś, że jest legalnym możliwy.

To reklama, obietnica sukcesu, słodki sen marketingowca, który wie o swoim kliencie wszystko i zawsze jest w stanie na to zareagować. Urodzinowy tort to słodki i niewinny przykład, który ma się dobrze kojarzyć, ale dane lokalizacyjne mówią o nas znacznie więcej i są jednymi z najbardziej wrażliwych źródeł informacji na nas temat.

Jeśli pojawiasz się regularnie w szpitalu onkologicznym, chętnie dowie się o tym każdy, kto chcą ci zaproponować wlewy z witaminy C. Jeśli twoja żona często wieczorami zachodzi na godzinę do motelu, to można ci dyskretnie podsunąć reklamę testów ojcostwa. Co tydzień odwiedzasz budynek, w którym odbywają się spotkania AA, można ci zaproponować zimną wódeczkę.

Jasne, to przykłady skrajne i wyssane z palca, ale pokazują, że lokalizacja mówi o nas wiele, często więcej, niż byśmy chcieli. Na jej podstawie można nie tylko wiedzieć, gdzie byliśmy i gdzie jesteśmy, ale też gdzie będziemy. Nasze życie zbudowane jest na wzorach. Pojawiamy się w tych samych miejscach w te same dni, o tych samych godzinach, z tymi samymi ludźmi.

Hyp3r miało listę konkretnych miejsc, które interesowały jego klientów, i ściągało posty oznaczone ich lokalizacją. Wśród wybranych były nie tylko hotele i stadiony ale też szpitale i bary.

Instagram, jak trzy małpki: nie widzę nic złego, nie słyszę nic złego, nie mówię nic złego.

Poza danymi lokalizacyjnymi Hyp3r mógł korzystać też z zapisów Stories (tak, tych, po których ślad powinien ginąć w 24 godziny), poszczególnych zdjęć z nich i wpisów w bio. Nie wiadomo, ile danych firma zgromadziła w ten sposób, ale sama reklamuje się na stronie, że ma bazy pełne setek milionów najbardziej wartościowych konsumentów.

Hyp3r broni się, że zbierał tylko dane z tych postów, które są publiczne, więc nie ma sobie nic do zarzucenia. Przedstawiciele Instagrama jednak się z tym nie zgadzają i deklarują, że działania Hyp3ra naruszały zasady aplikacji oraz odcinają firmę od swojego API i biorą się za łatanie zabezpieczeń, które dodatkowo ułatwiały masowe gromadzenie danych użytkowników.

Instagram jednak tak łatwo z afery się nie wykręci. Poza słabymi zabezpieczeniami można mu też bowiem zarzucić wyjątkową ślepotę albo wyjątkową hipokryzję. Hyp3r był przez niego wyróżniony na stronie jako preferowany partner marketingowy. Firma, co więcej, niespecjalnie kryła się z tym, co robi. W App Storze są screeny opisujące możliwość ściągania postów użytkowników Instagrama na podstawie lokalizacji i informacje o wsparciu dla Instagram Stories. Instagram jednak twierdzi, że nic o tym nie wiedział. Nic nie widział. Nic nie słyszał. Nic złego, o samym sobie, nie powie.

Dołącz do dyskusji