Homilia arcybiskupa Jędraszewskiego najpierw znika, a potem powraca na YouTube’a Radia Maryja

News/Technologie 06.08.2019
Homilia arcybiskupa Jędraszewskiego najpierw znika, a potem powraca na YouTube’a Radia Maryja

Homilia arcybiskupa Jędraszewskiego najpierw znika, a potem powraca na YouTube’a Radia Maryja

Z kanału Radia Maryja usunięto homilię arcybiskupa Jędraszewskiego. Powodem zablokowania filmu miało być szerzenie nienawiści. Po kilku godzinach kazanie jednak wróciło.

Artykuł został zaktualizowany.

„Film został usunięty, bo naruszał zasady dotyczące szerzenia nienawiści” – możemy przeczytać w ostrzeżeniu, które znalazła dziś na profilu Radiu Maryja osoba odpowiedzialna za obsługiwanie YouTube’a. Na rzeczonym wideo można było obejrzeć wygłaszającego homilię arcybiskupa krakowskiego.

Kościół o lgbt+
Radio Maryja skarży się na usunięcie filmu z homilią.

 

W teorii na YouTubie nie ma miejsca na szerzenie nienawiści. Nawet przez arcybiskupów.

W teorii zasady YouTube’a są bardzo przejrzyste. Przedostatni punkt pentalogu Zasad Społeczności dotyczy Treści Niebezpiecznych lub Nawołujących do Przemocy. Właśnie wśród nich znajduje się tylko pozornie niekontrowersyjny podpunkt o zakazie szerzenia nienawiści.

Platforma wyraźnie przestrzega, że będzie usuwać treści promujące przemoc lub nienawiść wobec osób bądź grup, które wyróżniają się ze względu na szereg cech. Wśród wymienionych jest tożsamość płciowa, płeć biologiczna/kulturowa i orientacja seksualna, ale także na przykład religia, wiek czy niepełnosprawność. YouTube starał się po prostu wyszczególnić te grupy, które są w różnych miejscach świata narażone na różnego rodzaju szykany.

Problem pojawia się w szczegółach (to może być trop świadczący o diabelskiej ingerencji w przepisy). Ile osób, tyle dopasowanych do własnych przekonań interpretacji tego, czym właściwie jest szerzenie nienawiści i czemu to nie my to robimy, ale ci straszni oni.

YouTube zdaje sobie sprawę z tego, że tego typu hasła mogą być różnie interpretowane (czyt. nadinterpretowywane), więc radzi sobie, publikując po prostu przykłady treści, które naruszają te zasady. I to na nich najlepiej się oprzeć analizując wywołujące kontrowersje materiały. Na przykład homilię arcybiskupa.

Czy homilia arcybiskupa Jędraszewskiego nawoływała do nienawiści?

Pierwsza część kazania metropolity krakowskiego jest poświęcona powstaniu warszawskiemu i mało kontrowersyjna. W końcu to z okazji 75. rocznicy odbywała się uroczysta msza. Dopiero pod koniec homilii arcybiskup postanowił wypłynąć na niebezpieczne wody burzliwej współczesności i postraszyć czyhającymi w nich potworami.

I dzisiaj już wiemy, że czerwona zaraza już po naszej ziemi na szczęście nie chodzi. Co wcale nie znaczy, że nie ma nowej, która chce opanować nasze dusze, nasze serca i umysły. Nie marksistowska, bolszewicka, ale zrodzona z tego samego ducha – neomarksistowska. Nie czerwona, ale tęczowa. – mówił arcybiskup Jędraszewski.

A teraz wróćmy do przykładów treści, które naruszają zasady YouTuba, i weźmy pierwszy (pisemnie: 1.) z nich:

Dehumanizowanie osób lub grup poprzez nazywanie ich podludźmi, porównywanie do zwierząt, insektów, szkodników, zarazy lub innych nieludzkich istot (podkreślenie autorki).

Serwis mógłby właściwie linkować pod spodem fragment arcybiskupiej homilii jako przykład na łamanie swoich zasad, tak bardzo bezpośrednio on pod nie podpada.

Dehumanizacja osób lub grup znalazła się bardzo wysoko na liście nawołujących do nienawiści słów i czynów nie bez powodu. To jedna z najgroźniejszych retoryk, jaką można się publicznie posługiwać.

Dehumanizacja jest skrajnie niebezpieczna.

W klasycznym dziele „The 8 stages of genocide” Gregory Stanton wyróżnia dehumanizację jako jeden z etapów prowadzących do ludobójstwa. Wcześniejsze to: klasyfikacja (podział na „nas” i „ich”), symbolizacja (w postaci nazwy albo symbolu narzucanego danej grupie) i dyskryminacja. Pierwsze dwa występują także w zwykłym społeczeństwie i nie muszą wcale prowadzić do tragedii. Ścieżką do niej są wtedy, gdy towarzyszy im właśnie dehumanizacja.

Nie ukrywam, że przypomniał mi o tym przede wszystkim kontekst, w jakim pojawiły się słowa o tęczowej zarazie. Arcybiskup porównuje ją z zarazą marksistowską (sic!), którą trzeba było przegnać, by wywalczyć sobie wolną Polskę. Jeśli do tego dodamy, że przez ostatni kwadrans mówił o poświęceniu, umieraniu za swój kraj i walce zbrojnej o jego wolność, to robi się to wszystko, co najmniej niepokojące.

Na szczęście nie podejrzewam biskupa o większą spójność myśli w tym wypadku. Wydaje mi się, że określenie tęczowa zaraza pojawiła się tam trochę w oderwaniu od powstańczego kontekstu raczej na prawach powiedzenia słoń a sprawa Polska. Tak, jakby lubujący się w czerpaniu z antycznych cytatów arcybiskup, dodawał na końcu każdego publicznego wystąpienia: Ceterum censeo, tęczowa zaraza delendam esse. Może to i zapiekłe i płytkie i mało rozsądne, ale to nadal ta lepsza dla nas i dla samego arcybiskupa interpretacja.

YouTube świętszy od episkopatu.

Gregory Stanton nie ograniczył się do przedstawienia niebezpiecznych etapów na drodze do tragedii. Zaproponował także rozwiązania, dzięki którym można rozbroić poszczególne elementy koszmarnej układanki społecznej.

W wypadku dehumanizacji jest to jednoznaczne potępienie tego typu wypowiedzi i uznanie ich za nieakceptowalne przez lokalnych i międzynarodowych liderów. YouTubie się z tego wywiązał. Wywiązali się protestujący wczoraj przed krakowską kurią. Wywiązali się nieliczni duchowni wyrażający sprzeciw przeciw słowom krakowskiego metropolity.

Episkopat milczy.

Wartość artystyczna, dydaktyczna, dokumentalna.

Po medialnej burzy YouTube zdecydował się przywrócić film z homilią. Decyzję o przywróceniu uzasadnia kontekstem i jego wartością dokumentalną albo interesem publicznym.

YouTube przywraca film z arcybiskupem

YouTube swoją decyzją i uzasadnieniem jej bardzo się starał, żeby jedna strona sporu dostała świeczkę a druga ogarek. Z jednej strony film powrócił, a serwis przyznał się do błędu, więc ci, którzy uważają, że metropolita krakowski nie powiedział niczego zdrożnego, mogą się pławić w triumfie, ignorując treść oświadczenia jako zbędny szczegół. Będzie on jednak istotny dla wszystkich tych, którzy uważają słowa arcybiskupa za niedopuszczalne. Przedstawicielka YouTube’a wymowną ciszą pominęła zarzut o propagowanie nienawiści i napisała, że decyzja firmy jest podyktowana kontekstem filmu i jego dokumentalnym charakterem.

Dołącz do dyskusji