Facebook miał szatański plan na reklamy w konwersacji na Messengerze

Artykuł/Social media 02.08.2019
Facebook miał szatański plan na reklamy w konwersacji na Messengerze

Facebook miał szatański plan na reklamy w konwersacji na Messengerze

Facebook miał niecny plan. Chciał wprowadzić w Messengerze reklamy dobierane na podstawie treści konwersacji i lokalizacji użytkowników. Na szczęście w międzyczasie zdarzyło się tyle afer związanych z prywatnością, że firma rakiem wycofała się z pomysłu.

Światło dzienne ujrzało rozwinięcie patentu zgłoszonego w 2015 r., z którego wynika, że Facebook myślał nad wprowadzeniem specyficznych reklam w konwersacji na Messengerze. Nie miały być to losowe reklamy, ale związane z treścią rozmowy i lokalizacją użytkowników.

W szkicu patentowym możemy zobaczyć schemat rozmowy, w której Bob znajduje się w Wielkim Kanionie i pozdrawia Alice przebywającą w San Jose.

Bob: Cześć Alice. Jestem w Wielkim Kanionie. Chciałbym żebyś tu była.

Po tym zdaniu pojawia się reklama kartek pocztowych znad Wielkiego Kanionu.

W innym szkicu Alice pyta Boba, gdzie ten zamierza zjeść wieczorem. Bob odpowiada, że celuje w coś włoskiego, po czym otrzymuje reklamę takowej restauracji wraz z odległością i jej oceną.

Łatwo zauważyć, że reklamy w Messengerze miały opierać się na kontekście rozmowy i lokalizacji użytkowników. Oznacza to nie mniej, nie więcej, że w przykładowej konwersacji między dwojgiem ludzi, ilustrującej patent, był „ktoś trzeci”. Nieważne, czy nazwiemy go algorytmem czy sztuczną inteligencją. Uczestnicząc w takiej konwersacji mielibyśmy prawo czuć się podsłuchiwani.

Zaraz, zaraz, ale przecież jesteśmy podsłuchiwani?

Możemy zapomnieć, że jesteśmy sami podczas naszych pogaduszek z przyjaciółmi czy mailowania ze współpracownikami. Oczywiście nieco koloryzuję, ale od lat dowiadujemy się, że w zamian za – najczęściej – świetnie zaprojektowane i dobrze działające darmowe usługi, musimy oddać duszę diabłu prywatność takiej czy innej korporacji. Tak było chociażby z reklamami w poczcie Gmail.

Dziennikarze Mashable zapytali Facebooka o opisany wyżej patent. Odpowiedź firmy była stanowcza:

Nie planujemy umieszczać reklam w rozmowach między ludźmi.

Przedstawiciele serwisu tłumaczyli, że często patentują technologie, których później nie wdrażają, a „wniosków patentowych, takich jak ten złożony ponad cztery lata temu, nie należy traktować jako znaku przyszłych planów”.

Skąd taka stanowczość Facebooka? Podczas tegorocznej konferencji F9 dla developerów Mark Zuckerberg pozował dumnie na tle hasła „Future is private”. Symbolika tej scenerii przypomina żywo cytat z „Potopu” Sienkiewicza, który stał się przysłowiem (lub przysłowia, które trafiło do powieści Sienkiewicza): „Diabeł się w ornat ubrał i ogonem na mszę dzwoni”. Oto firma, która przez długie lata za nic miała prywatność użytkowników, a dane użytkowników traktowała jak towar, stawia się w roli promotora prywatności. Śmieszne i straszne zarazem.

Co do reklam w Messengerze – ta epopeja ma już swoje lata. W 2017 r. pojawiły się treści sponsorowane w jednym z najpopularniejszych komunikatorów na świecie. Daleko im było jednak do tego, co mogliśmy zobaczyć w ujawnionym patencie.

Cieszy fakt, że Facebook wycofał się z pomysłu. Z drugiej strony patent działa na wyobraźnię, bo pokazuje do czego zdolny jest Mark Zuckerberg.

Dołącz do dyskusji