Odkurzacz pionowy kontra kot. Sprawdziłem, czy Electrolux Pure F9 da radę w domu, w którym mieszka czworonóg

Recenzja/RTV 02.08.2019
Odkurzacz pionowy kontra kot. Sprawdziłem, czy Electrolux Pure F9 da radę w domu, w którym mieszka czworonóg

Odkurzacz pionowy kontra kot. Sprawdziłem, czy Electrolux Pure F9 da radę w domu, w którym mieszka czworonóg

Mam kota. Od tych słów powinienem zaczynać każdą recenzję odkurzacza, bo fakt mieszkania pod jednym dachem z czworonogiem będzie zawsze probierzem skuteczności odkurzacza. Tak było również w przypadku urządzenia Electrolux Pure F9.

Kto nie ma kota lub psa, nigdy tego nie zrozumie, ale dobry odkurzacz jest dla właściciela czworonoga sprzętem ważniejszym od innych. Oczywiście mówimy o właścicielach, którzy lubią mieć choćby w miarę czysto w domu. Jeżeli trzymacie w domu kota lub psa, o sterylności tak czy siak możecie zapomnieć.

Na co dzień korzystam z dwóch odkurzaczy: profesjonalnego odkurzacza Profi i pionowego Samsunga Powerstick. Pierwszy służy do „dużego” sprzątania raz w tygodniu. Drugi do doraźnych prac porządkowych. Pierwszy jest zbyt duży, by wyciągać go codziennie. Drugi zbyt słaby, by korzystać wyłącznie z niego. Profi ma moc i świetnie odkurza. Samsung jest poręczny i nie ma kabli.

Idealnie byłoby znaleźć odkurzacz, który łączyłby obie możliwości: skuteczność z poręcznością. Dobrym kandydatem mógłby być testowany przez nas Dyson V11 Absolute Pro, ale w moim przypadku przeszkodą byłaby wysoka (jak na odkurzacz) cena.

W ulotce odkurzacza pionowego Electrolux Pure F9, który zamówiłem do testów, napisano, że „łączy skuteczność odkurzacza klasycznego z wygodą bezprzewodowego”. Innymi słowy, w teorii spełnia kryterium, które postawiłem, zanim tę ulotkę przeczytałem. Postanowiłem to zweryfikować.

Electrolux Pure F9 – trochę teorii.

Do testów otrzymałem model PF91-6IBM. To ważące 3,24 kg urządzenie o wymiarach 24 na 84,9 na 23 cm wyposażono w akumulator litowo-jonowy o napięciu 36 V. Pojemnik na kurz ma pojemność 0,7 l.

Istotną cechą odkurzacza jest mechanizm przesuwny głównego modułu. Innymi słowy: część zawierającą silnik, akumulator i pojemnik na kurz możemy przesuwać w górę i w dół po specjalnej szynie. Teleskopowo regulowana jest też wysokość rączki, która znajduje się na wysokości od 86 do 120 cm w zależności od ustawienia.

Do testów otrzymałem urządzenie z uniwersalną elektroszczotką wyposażoną w 10 LED-ów. Można nią odkurzać zarówno dywany, jak i podłogi twarde. Oprócz tego w pudełku znalazłem ssawkę kątową, która służy do odkurzania trudniej dostępnych miejsc.

Pure F9 pracuje w czterech trybach mocy: małej, średniej, dużej i automatycznej. Producent twierdzi, że akumulator pozwoli na 60, 30 i 17 minut pracy w zależności od trybu. Ma to się przekładać na zasięg odkurzania: odpowiednio 180, 90 i 51 m2.

Odkurzacz ładujemy w dedykowanej stacji dokującej. Dokowanie jest bardzo proste: stawiamy urządzenie na plastikowej podstawie i obniżamy moduł odkurzający tak, by styki w odkurzaczu spotkały się z tymi w ładowarce. O tym, że rozpoczęło się ładowanie, zostaniemy poinformowani mrugnięciem LED-ów.

I jeszcze informacja dla alergików. Producent podaje, że 5-stopniowy filtr powierza wylotowego zatrzymuje 98,6 proc. pyłu. Filtr możemy myć w wodzie.

Electrolux Pure F9 – jak odkurza?

Po blisko 2 latach korzystania z własnego odkurzacza pionowego byłem raczej sceptyczny, gdy uruchamiałem Electroluksa. Mój odkurzacz sprawdza się doraźnie, ale nie można liczyć na porządne sprzątanie. Nie wspominam nawet o dywanach, bo mogę powiedzieć, że mój sprzęt je głaszcze, zamiast odkurzać. Żeby dobrze to zrobić, muszę korzystać z dużego i nieporęcznego odkurzacza klasycznego.

Testy Electroluksa zacząłem od dywanu w salonie. Dywanu, który dzień po gruntownym odkurzaniu nabity jest już kocią sierścią. Taki urok posiadania zwierzęcia.  Na szczęście są też plusy, spójrzcie:

Zacząłem od trybu auto, który działa w taki sposób, że na płaskiej powierzchni urządzenie zwiększa moc. Na dywanie zmniejsza ją do średniej – co wynika ze wskaźnika umieszczonego na froncie odkurzacza.

W trybie automatycznym odkurzanie dywanu było skuteczne, ale wymagało więcej czasu. Gdy zwiększyłem moc do maksymalnej, natychmiast poczułem różnicę i bardzo się zdziwiłem, gdy zobaczyłem efekt. Zawartość pojemnika na kurz i wygląd dywanu świadczyły o tym, że odkurzacz świetnie poradził sobie z zadaniem. Dywan był czysty i, co najważniejsze, pozbawiony sierści.

Skoro odkurzacz radzi sobie z dywanem, sprzątanie twardych podług powinno być formalnością. I rzeczywiście tak jest, ale z małym wyjątkiem. Znów muszę przywołać swojego kota. Foton korzysta z kuwety zamkniętej, dzięki czemu roznosi po mieszkaniu stosunkowo niewiele żwirku silikonowego, który kupujemy. Niewiele w porównaniu z kuwetą otwartą, ale nadal sporo, patrząc przez pryzmat mojej subiektywnej potrzeby czystości.

Odkurzacz z podłączoną elektroszczotką świetnie radzi sobie z odkurzaniem paneli czy kafelków, czyli dobrze zbiera kurz, sierść, paprochy, ale miewa problem z pochłanianiem żwirku. W zasadzie nie powinno to dziwić – wynika to z konstrukcji elektroszczotki. Nie jest przy tym tak, że żwirek zostaje na podłodze i nie da się go sprzątnąć – po prostu trzeba mu poświęcić więcej uwagi, zwolnić i tak operować urządzeniem, by udało mu się zebrać kamyczki. Innym wyjściem jest skorzystanie ze ssawki 3 w 1, o której napiszę nieco później.

Co z hałasem? Nie dysponuję profesjonalnym miernikiem. Muszę więc zdać się na pomiar z aplikacji Decibel i subiektywne odczucia. Oprogramowanie pokazywało odpowiednio:

  • 75 dB w trybie najniższej prędkości.
  • 80 dB w trybie średniej prędkości.
  • 83 dB w trybie wysokiej prędkości.

Urządzenie nie należy do najcichszych. Producent w swoich materiałach podaje wartość 82 dB.

Podświetlenie LED pokazało mi świat, o którego istnieniu wolałem nie wiedzieć.

Gdy zobaczyłem rząd 10 LED-ów na elektroszczotce uznałem to rozwiązanie za fanaberię producenta i zbędny wodotrysk. 5 minut później zmieniłem zdanie. To nawet zabawne, ale dopiero dzięki podświetleniu mogę mieć pewność, że dobrze odkurzyłem mieszkanie.

Podświetlenie daje najlepszy efekty, gdy odkurzamy w półmroku. Może brzmi to dziwnie, ale wówczas najlepiej widać zanieczyszczenie naszych powierzchni płaskich, przede wszystkim kurz i paprochy. Widzimy też efekty odkurzania i możemy docenić fakt, że warstwę kurzu (i sierści!) zastąpiła czystość. Diody w elektroszczotce świecą zawsze, gdy odkurzacz jest włączony. Nie da się ich wyłączyć.

Zachwytom nie ma końca? Czas na małą łyżkę dziegciu.

Małą słabostką Electroluksa Pure F9 jest sprzątanie w trudno dostępnych miejscach za pomocą ssawki kątowej.

Dostanie się np. pod fotel, gdy sprzątamy elektroszczotką nie stanowi najmniejszego problemu. Odkurzacz i teleskopowa rączka ustawiają się prostopadle do powierzchni – to duże ułatwienie i w zasadzie rynkowy standard. Dodatkowo moduł główny możemy przesunąć w górę, dzięki czemu dostaniemy się głębiej.

Gdy korzystamy ze ssawki kątowej, przestaje być pięknie. Dlaczego? Sam moduł odkurzający wraz z ramą jest dość ciężki. Dopóki jeździmy odkurzaczem po podłodze, praca jest bardzo wygodna, a masa urządzenia pomaga w skutecznym sprzątaniu.

Gdy weźmiemy sprzęt do rąk, szybko poczujemy ciężar. Zabranie odkurzacza ze ssawką kątową np. do samochodu jest oczywiście możliwe, ale ze względu na gabaryty urządzenia i jego ciężar, sprzątanie nie będzie należeć do najwygodniejszych.

Plusem jest to, że ssawkę kątową możemy „rozbroić”. Otrzymamy wówczas ssawkę 3 w 1:

Z jej pomocą  już bezproblemowo zbierzemy wspomniany żwirek. Dotrzemy też w zakamarki mieszkania, do których nie wjedzie elektroszczotka.

Electrolux Pure F9 – czas pracy

Czas pracy odkurzacza bezprzewodowego to kluczowa informacja dla kupującego. Mój Samsung pracuje około 12-13 min. Electroluksa Pure F9 również sprawdziłem z zegarkiem.

  • W trybie automatycznym, gdy moc ssania dostosowywana jest do powierzchni, odkurzacz wytrzymał 29 min.
  • W trybie najwyższej prędkości czas pracy wyniósł 18 min – o minutę dłużej niż deklaruje producent.
  • W trybie średniej prędkości odkurzałem 28 min (deklarowane 30 min).
  • Na najniższej sprzęt pracował przez 61 min (deklarowane 60 min).

Jak to się przekłada na powierzchnię mieszkania? Moje ma 48 m2 i 17 min na najwyższym „biegu” wystarczy, by dokładnie sprzątnąć wszystkie pomieszczenia, w tym salon z dywanem. 29 min w trybie auto to już możliwość 2-krotnego odkurzania na jednym ładowaniu. Nie wspominając o „biegach” średnim i wolnym.

Czas ładowania wynosił 5,5 godziny. Sporo, ale biorąc pod uwagę czas pracy, to dobry wynik.

Electrolux Pure F9 – czyszczenie

Czyszczenie zarówno pojemnika na kurz, jak i elektroszczotki jest wygodne i banalnie proste. Żeby wyjąć pojemnik naciskamy duży, wyraźnie oznaczony przycisk na jego szczycie. Nad koszem na odpadki wystarczy nacisnąć drugi przycisk, by zawartość opróżnić. W razie potrzeby możemy wyczyścić też filtr.

W elektroszczotce przekręcamy zaś pokrętło na jej boku, by bez oporu wyjąć wałek. Żeby pozbyć się włosów będziemy musieli użyć nożyczek – to raczej standardowy i zalecany przez producentów sposób czyszczenia wałka. Wiem, że odstrasza niektórych użytkowników, ale lepszej metody nie znam.

Electrolux Pure F9 – czy warto?

Model PF91-61BM, który testowałem, kosztuje w elektromarketach 1599 zł. To sporo. Dlatego na pytanie, czy warto kupić urządzenie, musimy odpowiedzieć przez pryzmat tego, ile chcemy wydać.

Za modelem Pure F9 przemawia bardzo skuteczne odkurzanie dywanów, długi czas pracy na jednym ładowaniu, podświetlenie ułatwiające sprzątanie podłóg. Przeciwko świadczy mało wygodne sprzątanie za pomocą ssawki kątowej.

Biorąc pod uwagę, dotychczasowe sprzątanie dwoma odkurzaczami – pionowym i profesjonalnym postawiłem sobie inne pytanie: czy Electrolux Pure F9 byłby w stanie zastąpić mi oba urządzenia. Nie biłem się długo z myślami i stwierdziłem, że odkurzacz potrafi sprostać temu zadaniu, co w moich oczach jest wystarczającą rekomendacją.

Dołącz do dyskusji