Czy laptop do gier może być tak dobry jak stacjonarka? Oto Asus ROG Strix Scar III

Recenzja/Sprzęt 31.08.2019
Czy laptop do gier może być tak dobry jak stacjonarka? Oto Asus ROG Strix Scar III

Czy laptop do gier może być tak dobry jak stacjonarka? Oto Asus ROG Strix Scar III

Z ogromną przyjemnością śledzę ewolucję komputerów do gier. Nie mogę nadziwić się, że do kategorii produktowej, do której kiedyś należały wyłącznie ogromne skrzynki stojące pod biurkami, można obecnie zaliczyć też przenośne sprzęty, które można schować pod łóżko, do szuflady lub zabrać na Lan Party.

Część z was powie, że przecież nie ma w tym nic odkrywczego, w końcu laptopy dla graczy są dostępne na rynku już od kilku dobrych lat i z każdym rokiem zdobywają większą popularność. To prawda, jednak choćbym bardzo się starał, nie będę mógł wyrzucić z pamięci organizacji pierwszych Lan Party na przełomie XX i XXI wieku.

Zawsze, gdy będę widział przenośną maszynę do grania, przypomnę sobie podróże białostockim autobusem linii 102, którym wraz z moim bratem i kolegą wiozłem zestaw komputerowy składający się z jednostki, monitora kineskopowego oraz pudła akcesoriów takich jak klawiatura oraz mysz.

Odpięcie i spakowanie tych wszystkich sprzętów trwało około pół godziny. Ponad godzinę trzeba było poświęcić na ich transport, a rozłożenie się trwało co najmniej kwadrans. Następnie proces ten było trzeba powtórzyć po zakończeniu zabawy. Cztery godziny pracy, żeby przez kilka godzin pograć z kumplami w nasze ulubione tytuły. Większości obecnych nastolatków byłoby to nie do wyobrażenia.

A dziś? Wkładasz laptop do plecaka i tyle.

I nie jest to żaden problem, nawet jeżeli masz 17-calową kobyłę, taką jak używany przeze mnie Asus ROG Strix Scar III. Po prostu potrzebujesz trochę większego plecaka. Sam jestem fanem tego rozmiaru gamingowych laptopów, ponieważ nie uważam ich za sprzęty mobilne, które muszą być małe.

Może to być niepopularna opinia, ale moje dotychczasowe laptopy gamingowe jakieś 70 proc. czasu spędzały na biurku. Odpinałem je od ładowarki tylko, gdy musiałem je przetransportować, zabrać na spotkanie lub… leniwie pograć w łóżku.

Jestem też pod wrażeniem tego, jak bardzo zmieniły się laptopy do gier na przestrzeni ostatnich lat. Jeszcze kilka lat temu były one ubogimi krewnymi stacjonarnych komputerów. Była to przede wszystkim wina podzespołów, które swoją wydajnością odstawały nie tylko od sztandarowych modeli, ale też rynkowych średniaków. Teraz z kolei najnowsze laptopy pozwalają na granie we wszystkie najnowsze tytuły.

I Asus nie jest tu wyjątkiem, bo testowany przeze mnie wariant został wyposażony w ośmiordzeniowy procesor Core i7-9750H, 32 GB RAM, napęd SSD 480 GB oraz kartę graficzną GeForce RTX 2070. Dla porównania, mój domowy komputer stojący pod biurkiem ma procesor Core i7-8770K, 16 GB RAM, napęd SSD 240 GB i GeForce RTX 2080. Laptop nie jest wcale od niego sporo gorszy, a pod niektórymi względami okazuje się urządzeniem lepszy.

Nikogo zatem nie powinno zaskoczyć, że Asus ROG Strix Scar III bez najmniejszego problemu pozwala na uruchamianie gier na swoim 17-calowym wyświetlaczu IPS o rozdzielczości FullHD. Twórcy komputera doskonale o tym wiedzieli, dlatego ekran ma częstotliwość odświeżania 144 Hz, czyli pozwala na grę z płynnością 144 klatek na sekundę. Jeżeli ktoś preferuje niższą płynność i lepszą grafikę, za pomocą wyjścia HDMI lub USB-C może podpiąć laptopa do zewnętrznego monitora. Ja tak zrobiłem i nie żałuję. Mój 34-calowy LG 34UC99-W idealnie współpracował z Asusem, a praca na dwóch ekranach była wyjątkowo wygodna.

Gaming to jednak nie tylko wydajność. I bardzo dobrze.

Gdyby tak było, mobilne platformy gamingowe nie miałyby racji bytu. Asus zdecydował się na zastosowanie w swoim nowym modelu dobrze wykonanej obudowy. Podczas testów żaden element nie trzeszczał i nie sprawiał wrażenie wyrobionego.

Ciekawa jest za to kwestia wzornictwa, które jest do bólu gamingowe. Mamy tu metalową klapę, świecące logo firmy, klawiaturę z podświetleniem RGB oraz podświetlony spód. Dosłownie wszystko tu się świeci. Nie jest to laptop na spotkanie, nie jest to laptop do firmy czy na studia. Bardziej na Lan Party lub gamingowy turniej. Dobrze, że to całe podświetlenie można wyłączyć.

Cieszy też, że Asus sporo zainwestował w chłodzenie, bo ono naprawdę daje radę. Bez problemu chłodzi laptop w każdych warunkach pracy, niezależnie czy pracujemy w przeglądarce, czy gramy w najnowszą grę o pięknej oprawie graficznej.

W tym pierwszym scenariuszu chłodzenie jest względnie ciche, choć słyszalne. W ostatnim komputer zaczyna wyć niczym startująca rakieta, ale z doświadczenia wiem, że nie dało się tego rozwiązać inaczej. Jeżeli kiedyś ktoś spyta mnie o wydajny, cichy i chłodny laptop, to od razu odpowiem mu, że szuka co najmniej dwóch różnych maszyn.

Bardzo ciekawie prezentuje się oprogramowanie laptopa, które wykracza daleko poza zwykły system Windows 10. Asus preinstalował tu oprogramowanie o wdzięcznej nazwie Armoury Crate, które pozwala dobrać konfigurację systemu. To, z jaką prędkością działają wbudowane wentylatory, jakie procesy zamykają się po uruchomieniu gry oraz jak świecą się diody RGB.

Tych ustawień jest oczywiście sporo więcej, ale można je zapisać na akcesorium KeyStone. To można włożyć do innego komputera Asusa, by momentalnie wczytać własne ustawienia, które pomogą nam w grze. Jest to oczywiście ciekawostka i przyda się raczej profesjonalnym graczom, a nie zwykłemu zjadaczowi chleba, ale warto o niej wspomnieć.

Klawiatura Asusa jest wygodna, a gładzik dosyć przeciętny. Nie jest to jednak duży problem, bo większość graczy i tak używa myszy, którą można podłączyć do jednego z trzech portów USB 3.1. Do drugiego portu USB można podłączyć na przykład kamerkę, bo tej w Asus ROG Strix Scar III. Ja tę decyzję popieram, bo jakość kamerek w laptopach dla graczy zazwyczaj woła o pomstę do nieba. Dlatego lepiej z nich zrezygnować i postawić na zewnętrzne akcesoria, które każdy zainteresowany może kupić we własnym zakresie.

Czy Asus ROG Strix Scar III to dobry laptop?

Mamy tutaj do czynienia z niezwykle wydajną i przemyślaną maszyną, która jest lepsza od zdecydowanej większości komputerów stacjonarnych dostępnych na rynku.

Mocne podzespoły, ekran o wysokiej częstotliwości odświeżania i kilka ciekawych rozwiązań sprawiają, że poważnie zastanawiam się, czemu rok temu kupiłem swojego desktopa. Przecież mogłem wziąć gamingowego laptopa i duży monitor. Byłoby schludniej, ładniej i wcale nie gorzej.

Najbardziej jednak żałuję, że takich komputerów nie było w latach mojej młodości. Wtedy Lan Party z kolegami mogłoby się odbywać częściej niż raz na kilka tygodni…

Dołącz do dyskusji