Gdyby w 1939 r. istniał Facebook i YouTube, tak śledzilibyśmy wybuch wojny. Oto projekt „1939 na żywo”

News/Social media 08.08.2019
Gdyby w 1939 r. istniał Facebook i YouTube, tak śledzilibyśmy wybuch wojny. Oto projekt „1939 na żywo”

Gdyby w 1939 r. istniał Facebook i YouTube, tak śledzilibyśmy wybuch wojny. Oto projekt „1939 na żywo”

Jak wyglądałby wybuch II wojny światowej, gdybyśmy o jej przebiegu dowiadywali się z mediów społecznościowych? 

1939 Na żywo pozwala sobie wyobrazić ten scenariusz. Na Facebooku, Instagramie, YouTubie i stronie projektu publikowane są newsy sprzed 80 lat.

Wybuch II wojny światowej na Fejsie i na YouTubie.

Każdy post przenosi nas równo 80 lat wstecz. Pierwszy, z 1 sierpnia, przedstawia zdjęcie zwycięzcy Tour de France Sylvère’a Maesa i gratulacje dla niego. Dalej jest równie ciekawie – wpisy historyczne („Wyszło rozporządzenie ministerstwa o rejestracji wszystkich obywateli państwa, obojga płci, między 17. a 60. rokiem życia”), przeplatają się z ciekawostkami z życia społeczeństwa (W Berlinie brak kawy coraz bardziej doskwiera) i notatkami dnia codziennego („Potem w Bibliotece Publicznej robię bibliografię do dramatu o Bolesławie Krzywoustym. Straszny upał na dworze. W domu zamykam okno, rozbieram się do naga i siedzę tylko w niebieskim fartuchu” – pisze frywolna Maria Dąbrowska w cytacie wziętym z Dzienników).

Równie ciekawie jest na YouTubie. W jedynym umieszczonym do tej pory nagraniu, opowiadającym o 20-leciu międzywojennym, widzimy świat z perspektywy komputerów Dąbrowskiej (wiem, że od poprzedniego akapitu próbujecie sobie to przypomnieć, pomogę – to ta od Nocy i Dni), Einsteina i Orwella.

80 rocznica wybuchu II wojny światowej
Dąbrowska zmaga się nie tylko z Wielką Historią, ale i z upałem. Łatwo się empatyzować

Najpierw logujemy się profil polskiej pisarki. Na tapecie pojawia się, a jakże, Bitwa pod Grunwaldem Matejki. Patrzymy, jak Dąbrowska otwiera Safari, dostaje informacje o końcu pierwszej wojny światowej, przyjemny głos narratora tłumaczy, jak bardzo Marię cieszy ta wiadomość. W tle widać już uruchamianego YouTube’a i fragmenty filmów historycznych, pod którymi Maria czyta komentarze. Widać w nich radość z odzyskanej niepodległości, choć, co podkreśla narrator, rysuje się tam też zapowiedź nowej wojny, tej, która dopiero nadejdzie.

Autorzy filmu bawią się formą, nie tracąc przy tym spójności przekazu. Ich bohaterowie korzystają z komunikatorów, Facebooka i podpisują petycje online na Change.org.

Informacje o tej stronie przekażcie każdemu historykowi w każdym liceum.

Projekt bazuje w całości na oryginalnych źródłach i to jest tylko jedna i to ta mniej ważna z jego zalet. Druga jest podejście do tematu — angażujące, ciekawe i przystępne, nawet dla odbiorcy, który akurat ma to nieszczęście znajdować się w trudnym wieku nastoletnim. Autorzy nie silą się na stworzenie współczesnego przekazu przez fajny język albo kontrowersyjne tezy, ale stawiają na kanały komunikacji, z których z chęcią korzystamy na co dzień i tworzą dopasowany do nich przekaz.

Można czytać tylko Facebookowe wpisy albo oglądać filmy na YouTubie, ale można też, jeśli coś je zainteresuje, wejść na stronę projektu i tam dowiedzieć się więcej o konkretnych wydarzeniach. Sama strona jest zresztą fantastyczna i znacznie bogatsza w treści. Aż trochę żałuje, że Facebook 1939 Na żywo z jej perspektywy jest trochę pusty.

80-lecie wybuchu drugiej wojny światowej
Maria Dąbrowska pisząca z mężem

Projekt zaczął się w wakacje, więc trudno teraz będzie nauczycielom z niego skorzystać, ale będzie prowadzony przez 10 tygodni. Od początku do końca września jest trochę czasu. Mamy przed sobą wielką i wyjątkowo ważną rocznicę, głupio byłoby nie skorzystać z tak fajnych materiałów dydaktycznych, które mogą pomóc przybliżyć ją i zrozumieć nowym pokoleniom. Dystans czasowy nie działa naszą korzyść, dlatego historię trzeba czasami przetłumaczyć na współczesny język. To jeden ze świetnych tego przykładów.

Dołącz do dyskusji