Zaokrąglony wyświetlacz to nowy notch. Idzie do nas nowa moda. Prosto z Chin

Felieton/Sprzęt 29.07.2019
Zaokrąglony wyświetlacz to nowy notch. Idzie do nas nowa moda. Prosto z Chin

Zaokrąglony wyświetlacz to nowy notch. Idzie do nas nowa moda. Prosto z Chin

„Skoro oni to mają, to my też musimy to mieć”. Producenci telefonów pilnują, by ich produkty w żadnym aspekcie nie odstawały od bezpośredniej konkurencji. Nawet jeżeli dany pomysł nie ma większego sensu.

12 września 2017 r. Apple prezentuje iPhone’a X, którego wzornictwo jest… no cóż, uznajmy, że kontrowersyjne. Projektanci telefonu zastosowali bardzo ciekawy kompromis. Wyświetlacz iPhone’a X został zaprojektowany tak, by zajmować jak największą powierzchnię. Zdecydowano, że każdy piksel jest istotny, dlatego też ów wyświetlacz zajmuje również powierzchnię wokół czujnika Face ID. Jest dzięki temu większy, ale nietrudno odnieść wrażenie, że to wspomniany czujnik kradnie powierzchnię ekranu. Zachodnie media nazwały to iluzoryczne wcięcie określeniem notch, które polskie media dla wygody sobie pożyczyły.

Nie mija kilka miesięcy, a rynek zaroił się od telefonów z notchem. Nieważne czy to ma sens czy nie – notch musi być. Bo przecież iPhone, wyznacznik mody i stylu, go zawiera. Tyle że w przypadku Apple’a konstrukcja ta jest w pełni uzasadniona – Face ID to zestaw bardzo dokładnych czujników, który niestety musi zajmować dużo miejsca. Czy zwykły użytkownik potrzebuje aż tak zaawansowanego rozwiązania kosztem urody urządzenia jest kwestią dyskusyjną, tym niemniej wielu producentów we wspomnianym notchu umieszczało proste głośniczki i kamerki. Dopiero z czasem się opamiętano i dziś w większości telefonów wspomniane wcięcie jest malutkie i już nie przypomina tego ogromnego z iPhone’a X i jego następców.

Kwiecień 2015 r. Samsung zakrzywia krawędź galaktyki.

Cztery lata temu Samsung pokazał nowe wzornictwo telefonów Galaxy S, za sprawą którego mieliśmy zapomnieć o iPhonie w kontekście bycia trendsetterem. Galaxy S6 Edge wyposażony jest w zakrzywiony wyświetlacz, który owija się wokół obudowy na jej bocznych krawędziach. Faktycznie, wygląda to niesamowicie, a wspomniane telefony Edge są prawdopodobnie najbardziej urodziwymi na rynku. Nikt takich nie miał w swojej ofercie. Są równie efektowne, co zakrzywione telewizory i monitory Samsunga. I równie bez sensu.

Jak już złapiemy dech po zachwycaniu się imponującym wzornictwem przemysłowym telefonów Edge okazuje się, że urządzenia te są… niewygodne. Zakrzywiony wyświetlacz powoduje, że Galaxy S niewygodnie leży w dłoni, a użyteczność wyświetlanych na zagięciu widżetów jest co najmniej dyskusyjna. Samsung więc stopniowo zaczął rezygnować ze wspomnianego zakrzywienia, a raczej zmniejszać jego stopień w kolejnych generacjach swoich telefonów. Dziś wiele telefonów ma zakrzywiony na krawędziach wyświetlacz – bo to całkiem ładne, trzeba przyznać – ale minimalnie. Tak, by oko dostrzegło krzywiznę, ale by boczne ścianki telefonu znajdowały pełne oparcie

Sierpień 2019 r. Chińscy podwykonawcy nauczyli się nowego procesu technologicznego związanego z wyświetlaczami. Idzie nowa moda, której sens jest co najmniej dyskusyjny.

Niemal wszyscy chińscy producenci telefonów chwalą się prototypami, których stosunek powierzchni wyświetlacza do całej powierzchni frontu telefonu wynosi, jak niektórzy to określają, ponad 100 proc. Trzeba przyznać wygląda to zjawiskowo. Oprogramowanie tych telefonów wyraźnie jest już dostosowane do nowej formy urządzenia – widać na poniższym filmiku, że przypadkowe dotykanie ikon na krawędzi wyświetlacza nie powoduje niepożądanego uruchamiania losowych aplikacji.

Oppo „Waterfall Screen” fot. @UniverseIce
Oppo „Waterfall Screen” fot. @UniverseIce

Idzie więc nowa moda. Tym razem nie będą lansować jej twórcy iPhone’a. Wyświetlacze pokrywające nie tylko front, ale i boki telefonu, mają trafić do telefonów Mate 30 Pro od Huaweia, Find X II od Oppo, modelu NEX 3, a także do telefonów Xiaomi. Żaden nie może być gorszy. Bo jak pójdziemy do sklepu celem wyboru telefonu, to każdy ma na nas wywołać piorunujące wrażenie. Znamienne jest to, że Apple wyraźnie nie będzie w tym uczestniczył – to chińscy producenci będą lansować nowy styl.

NEX 3. fot. @UniverseIce

Problem w tym, że tego rodzaju wyświetlacz to same kłopoty. Nauczył nas tego Samsung – wygląda to świetnie nie tylko w sklepie, obcowanie na co dzień ze zjawiskowo wyglądającym telefonem to przecież sama przyjemność. Tyle że jak przywykniemy do awangardowego wyglądu, to szybko się okaże, że wrócą stare problemy telefonów Galaxy Edge. Zakrzywione w ten sposób szkło na obudowie to większe ryzyko uszkodzenia urządzenia, a przede wszystkim z jego powodu takowy telefon gorzej leży w dłoni i łatwiej się z niej wyślizguje.

Kiedyś oddanych fanów Apple’a określano per Owieczki. Ciekawe, który telefon kupią ci hejterzy w przyszłym roku.

Genezą tego przytyku jest sugestia jakoby entuzjaści produktów Apple’a przyjmowali wszystkie decyzje tego producenta jako prawdę objawioną. Że niby rzekomo są to niemądre osoby, które nie potrafią samodzielnie myśleć i przyjmą wszystko od swojego pasterza, a więc Steve’a Jobsa czy Tima Cooka. Określenie to, jak każde z uogólnień, jest bardzo krzywdzące. Jednak niemal w każdym z takich stereotypów jest ziarenko prawdy – nie wszystkie decyzje Apple’a były trafne, a i tak były witane z entuzjazmem fanów.

Bieżący i przyszły rok wyraźnie upłyną pod znakiem owiniętych wokół obudów wyświetlaczy. Dobry pomysł? No z pewnością, przecież liderzy rynku prawie wszyscy jak jeden mąż pokazują nam kolejną innowację – nieprawdaż? Wstyd będzie niedługo w towarzystwie naszych snobistycznych znajomych wyciągnąć telefon z płaskim wyświetlaczem. Coś jak ze skarpetkami do sandałów.

A że ten pomysł nie ma większego sensu, poza przyciągnięciem naszej uwagi? Oj tam, oj tam. Przecież nie kupujemy sprzętu dla Owiec. Jesteśmy świadomymi entuzjastami, którzy kupują dużo sensowniejsze Huaweie, Oppo i Xiaomi. Prawda?

Dołącz do dyskusji