To pierwsza taka scena filmowa z zaćmieniem słońca w tle. Mieli zaledwie 2 minuty

Artykuł/Foto 30.07.2019
To pierwsza taka scena filmowa z zaćmieniem słońca w tle. Mieli zaledwie 2 minuty

To pierwsza taka scena filmowa z zaćmieniem słońca w tle. Mieli zaledwie 2 minuty

Miesiące przygotowań, 3 dni podróży i samej sesji oraz 2 minuty na nagranie tej wyjątkowej sceny, z czego kluczowa część trwała zaledwie 10-15 s. Oto ciekawa historia Teda Hessera, który brał udział w filmowaniu i fotografowaniu ostatniego pełnego zaćmienia słońca w wyjątkowy sposób. Powstała zachwycająca, historyczna scena filmowa.

Ostatnie całkowite zaćmienie słońca było wyjątkowe z wielu względów. Jednym z nich był fakt, że zjawisko to wystąpiło bardzo nisko nad horyzontem. A to sprawiło, że były idealne warunki do fotografowania i filmowania.

Pierwsza scena filmowa nakręcona „w obrębie” zaćmienia Słońca

Zaćmienie fotografowało wiele osób z całego świata. Jednak tylko jedna ekipa postanowiło wykorzystać to zjawisko, jako tło w scenie filmowej. Na pomysł nakręcenia takiej wyjątkowej sceny wpadli twórcy hollywoodzkiego filmu SF „Nomad”, którego reżyserem jest Taron Lexton.

Wygląda na to, że jest to pierwsza scena filmowa nakręcona „w obrębie” zaćmienia Słońca. Wprawdzie istnieją filmy wykorzystujące zaćmienie słońca w swoich scenach, ale albo są to ujęcia z stocków, albo są nakręcone bardzo szerokim kątem, gdzie zaćmienie jest tylko dodatkiem do głównej sceny.

Co ciekawe, pierwszym filmem z zaćmieniem słońca jest „Barabasz” z 1961 r. – włoski dramat biblijny wyreżyserowany przez amerykańskiego reżysera Richarda Fleischera na podstawie powieści Pära Lagerkvista. W tytułowej roli wystąpił Anthony Quinn.

Fot. Ted Hesser / www.tedhesser.com
Fot. Ted Hesser

Twórcy „Nomada” zdawali sobie sprawę, że nakręcenie takiej sceny to niebywale trudne i kosztowne wyzwanie. Poprosili zatem o pomoc kogoś, kto ma już w tym doświadczenie. Padło na świetnego, doświadczonego fotografa Toma Hessera, którego zachwycające zdjęcia zaćmienia słońca z 2017 r. obiegły świat.

Opierając się na moim doświadczeniu w fotografowaniu zaćmienia w 2017 r. w USA, producenci chcieli, żebym pomógł im stworzyć scenę filmową w całości. Uważam, że po raz pierwszy próbowano to zrobić z kamerami kinowymi i całą złożonością logistyczną. Pomogłem im ustawić kolejność zdjęć i zrobiłem zdjęcia do plakatu filmowego. Razem postanowiliśmy zrobić coś, czego nigdy wcześniej nie robiliśmy — powiedział mi Tom Hesser.

Cała ekipa, która wyruszyła na zdjęcia w Chile, składała się z 10 osób oraz 5-osobowego miejscowego zespołu produkcyjnego. Nagranie i zdjęcia zajęły na miejscu 3 ponad 12-godzinne dni pracy. A wszystko to, aby uchwycić zaledwie 2-minutowe zaćmienie. Co więcej, najbardziej oczekiwane momenty wejścia lub wyjścia księżyca z pozycji pełnego zaćmienia trwały tylko 10-15 s. Ryzyko było zatem ogromne.

Fot. Ted Hesser / www.tedhesser.com
Fot. Ted Hesser

Brak wiary, połamany statyw, spadająca kamera, a do tego kaktusy i skały

Nagrania się udały, ekipa była przygotowana, ale to nie znaczy, że obyło się bez problemów. Mówi Ted Hesser:

Najtrudniejsza część była tuż przed pełnym zaćmieniem, nie wyglądało na to, by słońce zachodziło wystarczająco szybko. Wydawało mi się, że nasze obliczenia z poprzednich dni były niedokładne. Pobiegłem setki jardów do przodu, aby pozmieniać w razie czego ustawienia kamer. Byłem przekonany, że słońce nie zejdzie wystarczająco szybko, by być na linii horyzontu zaledwie 5-10 minut później. Na szczęście słońce zachodziło zgodnie z przewidywaniami. Wszystko się udało, ale to był prawdziwy test wiary.

Fot. Ted Hesser / www.tedhesser.com
Fot. Ted Hesser
Fot. Ted Hesser / www.tedhesser.com
Fot. Ted Hesser

Mogę sobie wyobrazić wiele innych przeszkód na drodze do takich ujęć. I rzeczywiście, takie problemy wystąpiły.

– Wiele rzeczy poszło bardzo źle! Na szczęście przygotowaliśmy się na wiele nieprzewidzianych okoliczności. Na przykład oczyściliśmy scenę z kilku krzewów na prawo i lewo od naszych aktorów, abyśmy mieli swobodę kadrowania. Jak się potem okazało, gdybyśmy tego nie zrobili, to krzaki zepsułyby nam scenę. W ciągu 2 minut ustawiliśmy 3-4 ujęcia na długości mniej więcej boiska piłkarskiego. Kamery filmowe są ogromne i ciężkie, a na nierównej dzikiej pustyni z kaktusami i skałami, szybkie poruszanie się z nimi było bardzo trudne. Raz kamera spadła ze statywu, ale na szczęście została złapana przed upadkiem na skałę. Z nieprzewidzianych wypadków: mój statyw się kompletnie połamał tuż przed zaćmieniem. Podjąłem szybką decyzję, aby fotografować z ręki. Zdjąłem też telekonwerter x2, który tworzył dziwne artefakty w kadrze. To wszystko były naprawdę szybkie decyzje, na gorąco. Jestem jednak zadowolony z wyników.

Ted Hesser do zdjęć wykorzystał pełnoklatkowego bezlusterkowca Nikona Z7 i obiektyw Nikkor 500 mm f/5.6E AF-S PF ED VR z przejściówką. Docelowo miał być także telekonwerter x2. Filmowcy nagrywali kamerą Arri Alexa LF z obiektywem filmowym 1500 mm. Więcej zdjęć Hessera można obejrzeć na jego stronie oraz profilach na Instagramie i Facebooku.

Fot. Ted Hesser
Fot. Ted Hesser

Nowe fotografie z zaćmienia od Michała Ostaszewskiego

Wspomniane wcześniej zdjęcia Hessera z 2017 r. były inspiracją i jednym z głównych motywatorów dla Michała Ostaszewskiego. Dzięki klatkom amerykańskiego fotografa, Polak przez dwa lata przygotowywał się, by sfotografować całkowite zaćmienie Słońca w Andach. I je sfotografował. Jego historię opisałem tuż po samym zaćmieniu. Fotograf był wtedy udostępnić mi wtedy zaledwie jedno, praktycznie nieobrobione zdjęcie. Z czasem jednak przygotował wiele innych kadrów, które po solidnej obróbce, są zachwycające.

Fot. Michał Ostaszewski
Fot. Michał Ostaszewski
Fot. Michał Ostaszewski
Fot. Michał Ostaszewski
Fot. Michał Ostaszewski
Fot. Michał Ostaszewski
Fot. Michał Ostaszewski
Fot. Michał Ostaszewski
Fot. Michał Ostaszewski
Fot. Michał Ostaszewski
Fot. Michał Ostaszewski
Fot. Michał Ostaszewski

 

Dołącz do dyskusji