Overclocking na konsoli. Pierwsza gra zewnętrznego producenta korzysta z dodatkowej mocy Switcha. Czuć różnicę

Artykuł/Gry 23.07.2019
Overclocking na konsoli. Pierwsza gra zewnętrznego producenta korzysta z dodatkowej mocy Switcha. Czuć różnicę

Overclocking na konsoli. Pierwsza gra zewnętrznego producenta korzysta z dodatkowej mocy Switcha. Czuć różnicę

Overclocking na PC nigdy nie był prostszy i bezpieczniejszy niż współcześnie. Jednak na konsolach zwiększanie częstotliwości taktowania zegarów jest czymś abstrakcyjnym. Ani PS4 ani XONE nie posiada odpowiednich narzędzi do tego typu operacji. Aż nagle wchodzi Nintendo i mówi: – hej deweloperzy, mam dla was ciekawą sztuczkę na Switchu.

Hybrydowy Switch to najsłabsza pod względem surowej wydajności konsola ósmej generacji. Dlatego Nintendo do spółki z Nvidią nieustannie szuka sprytnych sposobów, aby wycisnąć z przenośnej platformy dodatkową moc. W ten sposób powstało Boost Mode – specjalny tryb działania konsoli, w którym taktowanie zegarów CPU ulega radykalnemu zwiększeniu.

Zainstalowana w Switchu Tegra X1 działa domyślnie z taktowaniem 1020 MHz. To wartość stała, niezależnie czy gramy w trybie przenośnym bądź zadokowanym. Kilka tygodni temu Nintendo pozwoliło jednak na odblokowanie przez deweloperów gier dodatkowej mocy, płynącej z podkręcenia powyższej częstotliwości CPU.

Boost Mode dla Nintendo Switcha to zwiększenie taktowania CPU z 1020 MHz do 1785 MHz.

Drastyczny, ponad 70-procentowy skok częstotliwości taktowania to coś, na co przenośna konsola nie jest przygotowana. Ani układ chłodzenia, ani tym bardziej akumulator Switcha nie został stworzony, by pracować permanentnie z podwyższoną o ponad 70 proc. częstotliwością taktowania CPU. Dlatego Nintendo postanowiło, że Boost Mode może być wykorzystywany tylko w konkretnych sytuacjach, które nie wpłyną negatywnie na ogólne działanie konsoli.

Takie sytuacje to np. wczytywanie lokacji. Gdy pojawia się pasek ładowania, Boost Mode ścina okres oczekiwania o kilka-kilkanaście sekund w zależności od gry wideo. To sprytne rozwiązanie zostało zastosowane w trzech grach Nintendo, które otrzymały odpowiednie aktualizacje. Nie było jednak wiadomo, czy i kiedy Boost Mode zostanie oddany w ręce zewnętrznych deweloperów.

Tegra X1 to szybki procesor mobilny zbudowany w oparciu o architekturę ARM.

Pierwszą grą w mojej kolekcji, która korzysta z Boost Mode, są świetne wyścigi Crash Team Racing.

Uruchamiając Crash Team Racing Nitro-Fueled na konsoli Nintendo Switch przywitał mnie komunikat o aktualizacji. Dziwne o tyle, że zaledwie kilka dni temu pobierałem rozszerzenie dodające sezonowe puchary. Wczytując się w zmiany dla wersji 1.0.5 zobaczyłem wzmiankę o boost mode. Nagle zrobiło się bardzo, bardzo ciekawie. Nie pamiętam, żeby jakakolwiek inna gra firmy trzeciej wykorzystywała tę technologię.

Nim aktualizacja pobrała się do końca, uruchomiłem grę bez najnowszej łatki. Wczytałem dwie lokacje, licząc czas potrzebny na pełne załadowanie poziomu. Było to odpowiednio: 45 sekund dla Crash Cove oraz 42 sekundy dla Roo’s Tubes. Następnie zrestartowałem program, zainstalowałem aktualizację i sprawdziłem, czy coś się zmieniło się na lepsze. Wszakże czas ładowania to jedna z głównych bolączek wyścigów w wersji dla Switcha.

Wtem! Crash Team Racing Nitro-Fueled wczytuje się o 10 – 15 sekund szybciej.

W przypadku obu tras czas ładowania został skrócony poniżej 30 sekund. To wciąż sporo, ale i tak znacznie mniej niż przed aktualizacją. Różnica jest jak najbardziej odczuwalna i jak najbardziej pozytywna. Jednocześnie nie czułem, aby w czasie ładowania etapu konsola zachowywała się inaczej niż zwykle. Nie była gorąca, a wentylatory szumiały tak, że były ledwo słyszalne. Zupełnie inne doświadczenie niż na PS4 Pro, które momentami udaje startujący samolot na pasie lotniska.

Oczywiście sama gra działała tak jak wcześniej. Boost Mode w żaden sposób nie przekłada się na wyższą rozdzielczość, zaawansowane efekty świetlne czy większą liczbę klatek na sekundę. To zaledwie chwilowe doładowanie, dzięki któremu konsola potrafi szybciej realizować konkretne procesy, jak np. wczytanie lokacji z gry wideo. Mimo tego i tak cieszę się, że Nintendo pozwala wykorzystywać ciekawe rozwiązanie firmom trzecim. Nowe narzędzie w deweloperskiej skrzynce może przynieść wiele dobrego.

Dołącz do dyskusji