Ten dysk jest tak dobry, że musiałem go kupić po testach. Samsung X5 – recenzja

Recenzja/Sprzęt 31.07.2019
Ten dysk jest tak dobry, że musiałem go kupić po testach. Samsung X5 – recenzja

Ten dysk jest tak dobry, że musiałem go kupić po testach. Samsung X5 – recenzja

Rzadko kiedy po krótkich testach jestem tak zachwycony danym sprzętem, że muszę go koniecznie kupić. W tym przypadku było inaczej i miałem ku temu ważny powód.

A właściwie nie tyle powód, co błąd, który popełniłem trochę ponad 2 lata temu, kupując w promocji najtańszą wersję iMaca 27, wyposażoną w kompletnie niegodny tego sprzętu (i ceny) Fusion Drive. Początkowo jego wydajność była względnie satysfakcjonująca, ale z czasem – i z wzrostem intensywności użytkowania przeze mnie m.in. Lightrooma i Photoshopa – zadowolenie z hybrydowego rozwiązania drastycznie spadło.

I kiedy zacząłem szukać rozwiązania, trafił do mnie przypadkiem na testy Samsung X5, czyli przenośne SSD z interfejsem NVMe, podłączane za pomocą Thunderbolt . Co obiecywał? Że za pieniądze mniejsze niż pierwotna dopłata do najmniejszego SSD w iMacu będę miał równie szybki napęd.

Postawiłem na nim system i szybko przekonałem się, że to właśnie to, czego szukałem.

Wiedziałem, że muszę go mieć.

Problemem była tylko cena. O ile dobrze pamiętam, X5 w wersji 500 GB kosztował w momencie premiery 1500 zł albo i więcej. Strategicznie odczekałem jednak chwilę, do momentu, kiedy cena stopnieje do okolic 1000 zł i gdy tak się stało, niemal natychmiast złożyłem zamówienie.

I choć to nadal sporo jak na dysk SSD o takiej pojemności, ba, nawet koszmarnie drogo, to już tłumaczę, dlaczego w moim przypadku zdecydowanie było warto.

Właściwie to powód jest jeden.

Prędkość. PRĘDKOŚĆ.

Zacznijmy może od tego, z jakiego pułapu startowałem przed podłączeniem Samsunga X5 do mojego komputera. Było, cóż, żenująco wręcz słabo (test dla pliku o rozmiarze 1 GB):

Takie prędkości wystarczają wprawdzie to większości codziennych zadań, ale w momencie, kiedy jeden plik RAW z twojego aparatu zaczyna mieć objętość ok. 50 MB – przestaje być wesoło.

Przekopiowałem więc 1:1 cały system na Samsunga X5, podłączyłem przez Thunderbolt (to jedyna opcja – jeśli nie macie, nie musicie czytać dalej) uruchomiłem ten sam program to testowania wydajności przy tych samych parametrach. Efekt?

Obserwacje na bazie tych dwóch prostych obrazków można mieć dwie:

Po pierwsze, różnica w prędkości jest kolosalna. Jeszcze większa jest natomiast różnica w komforcie pracy – szczególnie z większymi i bardziej wymagającymi plikami. Ale to akurat było oczywiste i tego się właśnie spodziewałem – nie będę tu pisać kolejnej historii w stylu „przesiadłem się z HDD na SSD”, bo na to jest już o kilka lat za późno.

Wniosek drugi? Deklarowanej prędkości ze specyfikacji nigdy nie udało mi się osiągnąć.

I to nie zależnie od tego, czy testowałem X5 jako typowo zewnętrzny dysk z kilkoma wgranymi testowanymi plikami, czy jako główny (ale nadal zewnętrzny) dysk z systemem. Według strony Samsunga maksymalny zapis powinien wynosić do 2300 MB/s, natomiast odczyt – do 2800 MB/s.

Miałem ten dysk kilka miesięcy temu przez dwa tygodnie, mam go teraz prywatnie od ponad miesiąca, i nigdy nie udało mi się wytestować niczego faktycznie zbliżonego do tych 2300/2800. Czasem udaje się przekroczyć 1700 MB/s zapisu albo zbliżyć się do 2400 MB/s odczytu:

Ale to dalej odrobinę nie to, co zadeklarowano na stronie internetowej i opakowaniu. Nie będę jednak przesadnie na to narzekał – to i tak gigantyczny skok prędkości w porównaniu do tego, co miałem do tej pory.

Jest też jednak i piękniejsza strona tego medalu.

Przyczyna ograniczonej prędkości jest prawdopodobnie dość prosta – to system DTG (Dynamic Thermal Guard), który ma odpowiadać za to, żeby urządzenie zachowało optymalną temperaturę operacyjną. A że mamy do czynienia z NVMe SSD, to można się spodziewać, że będzie gorąco.

I jeśli spędzamy przed komputerem kilkanaście godzin dziennie, a X5 jest naszym dyskiem podstawowym (jak u mnie), to nie liczmy na to, że korpus dysku będzie chłodny. Wręcz przeciwnie – potrafi się nagrzać tak, że zdecydowanie wolałbym go nie trzymać na kolanach czy w ręce. Z drugiej strony – nie zauważyłem, żeby miało to przesadnie wielki wpływ na wydajność (w stosunku do pomiarów na chłodno).

Najniższe wyniki, jakie zarejestrowałem (i miało to miejsce w trakcie fali upałów), to nieco poniżej 1600 MB/s zapisu i odrobinę poniżej 2200 MB/s odczytu. Nie zmienia to jednak faktu, że wolałbym, żeby jego obudowa była chłodniejsza – choć pewnie w dużym stopniu ograniczyłoby to wtedy jego przenośność.

No właśnie – przenośność.

Podejrzewam, że stacjonarne zastosowanie Samsunga X5 to raczej nisza (choć z drugiej strony nie jest to taki głupi pomysł, czego jestem dowodem). X5 jest bowiem kierowany głównie dla tych, którzy na co dzień muszą przenosić np. pomiędzy komputerami duże pliki albo dużo dużych plików i chcą, żeby odbywało się to szybko i sprawnie.

Żadne z tych zadań nie powinno być dla SSD Samsunga problemem. Prędkość już jest (nawet jeśli nie maksymalna deklarowana). Jest też kompaktowy rozmiar (119 x 62 x 19,7 mm) i niska masa (ok. 150 g). Bez trudu więc zmieścimy X5 np. w torbie fotograficznej czy torbie na laptopa.

Nie musimy przy okazji obawiać się o ewentualne uszkodzenia danych w trudniejszych warunkach – X5 ma solidną obudowę wykonaną ze stopu magnezu z jednej strony, natomiast z drugiej chroni go gumowana podstawka. Końcowy efekt nie jest może najpiękniejszy (przydałaby się jakaś bardziej stonowana odmiana kolorystyczna), ale w zamian za obietnicę odporności na upadki z 2 m można to przeżyć.

Doliczmy do tego jeszcze pełne szyfrowanie sprzętowe (AES 256 bit) i mamy całkiem ładny komplet możliwości.

Czy warto?

Jeśli nie masz złącza Thunderbolt 3 – oczywiście, że nie.

Jeśli możesz w łatwy sposób rozbudować pamięć w swoim komputerze – też nie.

Jeśli potrzebujesz po prostu szybkiego dysku, ale zawrotne prędkości nie są ci potrzebne – też nie.

Jeśli szukasz dysku o najlepszym stosunku pojemności do ceny – także pudło. Choć też obniżenie ceny o około 500-600 zł od startowej zrobiło dla opłacalności zakupu X5 dużo dobrego.

Jeśli natomiast popełniłeś błąd i kupiłeś Maca z niezbyt szybkim dyskiem wewnętrznym – dlaczego nie, choć bez wątpienia da się to zrobić taniej (ale nie tak bezobsługowo).

Jeśli z kolei jesteś np. fotografem albo twórcą wideo i nie chcesz trzymać np. całego projektu na dysku swojego komputera albo wyłącznie na nim – jak najbardziej. Mało który dysk zewnętrzny zapewni takie prędkości, a co za tym idzie – komfort pracy. Tyle tylko, że przy wideo prawdopodobnie zaczną wchodzić w grę większe pojemności, a wtedy już te 1000 zł będzie tylko ułamkiem tego, ile trzeba będzie zapłacić za X5. 1 TB kosztuje ok. 2100 zł, natomiast 2 TB – 4100 zł…

Dołącz do dyskusji